Mamy szczęście od dwóch, prawie trzech pokoleń żyć w pokoju. Już tylko najstarsi z nas pamiętają II wojnę światową. To prawda, nasza powojenna historia też nie była łatwa. Ale jednak nie musieliśmy bać się o życie. Nikt nie był zmuszany uciekać przed wrogiem czy chować się w schronach. Strach nie zagląda nam w oczy, gdy słyszymy huk czy warkot samolotu. Czołgi lub armaty oglądamy – dzięki Bogu – jedynie w muzeach. Przede wszystkim zaś nikt nie daje nam do ręki karabinu i nie wydaje rozkazu strzelania do wroga.
Nasi najbliżsi sąsiedzi Ukraińcy niestety nie mają tyle szczęścia. Od ponad czterech lat bronią swojej ojczyzny przed najeźdźcami z Rosji. Walczą na froncie. Giną. Odnoszą poważne rany. Mierzą się z atakami rakiet balistycznych, bomb i dronów, które ostatnio niemal codziennie docierają do Kijowa i innych ukraińskich miast. Miliony ludzi kolejny rok żyje w strachu koszmaru wojny.
Jako sąsiedzi pięknie zachowaliśmy w pierwszych tygodniach i miesiącach tej strasznej wojny. Przyjęliśmy do naszego kraju około miliona uchodźców. Okazaliśmy wiele pomocy dla Państwa Ukraińskiego na licznych polach: od pomocy humanitarnej poprzez wsparcie militarne po mobilizację sojuszników na arenie międzynarodowej.
Również Kościół w Polsce stanął na wysokości zadania. Znam parafie, które przyjmowały u siebie uchodźców. Caritas nie ustaje w akcjach pomocowych. Jeśli potrzebna była żywność – była organizowana. Gdy zimą były problemy z prądem i ciepłem szybko znaleźli się dobrzy ludzie, od biskupów zaczynając, którzy zatroszczyli się o zakup i wysłanie dla Ukraińców generatorów prądu i ciepła.
Niestety, i trzeba to ze wstydem przyznać, po czterech latach coś się dramatycznie psuje.
***
Na poziomie państwa w tym roku wygaszono tzw. specustawę ukraińską z roku 2022 „o pomocy obywatelom Ukrainy w związku z konfliktem zbrojnym na terytorium tego państwa”. Mimo że Ukraińcy przez te lata w znacznym stopniu przyczynili się do rozwoju Polski. Są przecież grupą społeczną bardzo aktywną zawodowo, zasypującą braki na polskim rynku pracy, płacącą podatki i składki ubezpieczeniowe. W zamian Państwo Polskie odbiera prawa najbardziej bezbronnym: niepełnosprawnym, niezaradnym, bezdomnym. Ich pozbawia się zasiłku, prawa do opieki medycznej i innego wsparcia.
Coś też pękło o świadomości społecznej. W ostatnich miesiącach w przestrzeni publicznej wylało się sporo nienawiści, jak to się teraz mówi hejtu, przeciwko Ukraińcom. Coraz częściej słyszy się nawet o pobiciu kogoś na ulicy tylko dlatego, że mówi z obcym akcentem. To straszne i podłe.
Tak, mam świadomość, że gdzieś tam w Rosji całe hordy internetowych trolli pracują nad tym, by nas skłócić i wzniecić nienawiść. Moskwa, na różnych poziomach, angażując do tego cały potencjał wywiadowczy, zrobi wszystko, by przekonać do swojej haniebnej propagandy zarówno polityków z pierwszych stron gazet, jak i całe społeczeństwa. A oni to potrafią od czasów Stalina. Czy musimy temu ulegać?
***
Mówię to z wielkim bólem, ale również w Kościele niestety mamy ostatnio przykłady zachowań, które przynoszą nam katolikom ogromny wstyd. Kilka tygodni temu Gość Niedzielny na okładce swojego tygodnika krzyczał sloganem „Ukraina potrzebuje nawrócenia” z dopiskiem małą czcionką: „Bez wysiłku duchowego Ukraina nie zmierzy się z prawdą o Wołyniu”. Nie czas i miejsce, by – siedząc w wygodnym fotelu redaktora – rozprawiać o historycznych tragediach. Nie czas i miejsce, gdy kolejna tragedia dzieje się na naszych oczach i nie chce się skończyć.
Kilka dni temu na facebookowym profilu TV Trwam pojawiło się kolejne podłe hasło: „Upadłe moralnie państwo ukraińskie chce zorganizować w Warszawie targi handlu dziećmi”. Radio Maryja donosi, iż jakaś ukraińska klinika chce zorganizować w Warszawie konferencję i już złożono zawiadomienie do prokuratury w tej sprawie. To teraz mamy takie katolickie standardy dziennikarskie, że jeśli coś złego zamierza prywatny podmiot można pisać o „upadłym moralnie państwie ukraińskim”?
Przykre to niezmiernie i mogę tylko powtórzyć słowa Rady Stałej Biskupów w sprawie pojednania polsko-ukraińskiego sprzed kilku dni: „Apelujemy do wierzących i niewierzących, do ludzi dobrej woli w Polsce, o szukanie w relacjach polsko-ukraińskich przede wszystkim ducha pojednania i chrześcijańskiej miłości”.
Apeluję, by słowa te szczególnie odnieść do osób w polskim Kościele Katolickim odpowiedzialnych za media, za głoszenie z ambon i będących autorytetami dla wiernych.
***
Tu znajdziesz wszystkie teksty autora.
Wesprzyj nas wpłacając na ZRZUTKĘ lub na PATRONITE.

Mąż, ojciec i dziadek. Ślązak. Inżynier. Chrześcijan. Katolik. W Kościele – Nadzwyczajny Szafarz Komunii Świętej.
