W Stanach Zjednoczonych miała właśnie miejsce beatyfikacja abp. Fultona J. Sheena. Po różnych perturbacjach Kościół uroczyście ogłosił, iż hierarcha, zwany najbardziej znanym amerykańskim duszpasterzem XX w., może być czczony, jako błogosławiony. Już w latach 30. ubiegłego wieku prowadził popularny program radiowy „The Catholic Hour”, który trafiał nawet do 4 mln słuchaczy. W 1952 roku rozpoczął karierę na szklanym ekranie. Rok później otrzymał nawet nagrodę Emmy dla najlepszej osobowości telewizyjnej. Nie jednak o karierę tu chodziło, a o głoszenie Chrystusa.
Warto może odnotować tu dwie kwestie. Po pierwsze, to co robił, robił w kraju raczej protestanckim. Dzięki swoim talentom zdobył ogromną popularność w mediach publicznych. Prywatnych, bo państwowych raczej w USA nie ma. Po drugie, trzeba zwrócić uwagę, że nawet jeśli został błogosławionym, to nie znaczy, że każde jego słowo było wymawiane ex cathedra. Świadczył o Jezusie w konkretnych czasach, dla konkretnych ludzi, w konkretnych okolicznościach życia Kościoła.
Wspominam o tym, gdyż można czasem gdzieś u nas dzisiaj natknąć się na jego cytaty, które niekoniecznie pasują do współczesnej rzeczywistości.
Tak czy inaczej bł. abp Fulton J. Sheen z pewnością może być patronem środków społecznego przekazu. Czy poza nomenklaturą kościelną ktokolwiek jeszcze używa takiego sformułowania? Ja je bardzo lubię, bo przypomina, iż radio, telewizja, a dziś także internet powinny być środkami do budowania więzi społecznych. To bardzo ważne. Bo w przeciwnym razie mamy też w mediach: propagandę, kłamstwo, antagonizowanie i rozbijanie społeczeństw.
***
W ubiegłą niedzielę w Kościele w Polsce obchodziliśmy właśnie Dzień Środków Społecznego Przekazu. Z tej okazji przewodniczący Rady Konferencji Episkopatu Polski ds. Mediów i Komunikacji Społecznej, bp Rafał Markowski napisał: „Media katolickie powinny być profesjonalne, rzetelne i otwarte na debatę publiczną. Ich podstawowym zadaniem jest informowanie i formowanie odbiorców, a także ewangelizacja”. Zresztą, nawiązał też do beatyfikacji abpa Fultona Sheena.
Trudno się z nim nie zgodzić. Pytanie tylko, jak Kościół w Polsce ten postulat realizuje?
***
Katolicką Agencję Informacyjną (KAI) jakiś czas temu niby zreformowano, pozbawiając stanowiska wieloletniego Prezesa – osoby świeckiej. Raczej jemu i jego zespołowi nie można było odmówić profesjonalizmu, rzetelności, a przede wszystkim otwartości na debatę publiczną. Oczywiście, nikt nie zajmuje żadnego stanowiska dożywotnio i Episkopat miał pełne prawo zmienić zarząd, a nawet wyznaczyć nowe kierunki działalności. Czy dziś jednak możemy powiedzieć, że jesteśmy – jako odbiorcy – lepiej informowani, formowani i ewangelizowani? Każdy niech sobie sam odpowie na to pytanie. Również hierarchowie podejmujący decyzje.
Na naszym śląskim podwórku sprawa ma się dość podobnie. Nasz nowy abp Andrzej Przybylski zmienił zarząd Gościa Niedzielnego, przywracając na to miejsce osoby, które wiodły tu prym kilka lat temu. Dziś, po dziesięciu miesiącach można zadać sobie podobne pytania, jak w przypadku KAI.
***
Mam pełną świadomość, że kwestia mediów, również katolickich jest związana z kosztami. Gdy świadomych katolików, gotowych płacić za czytane czy oglądane wartościowe treści jest w społeczeństwie coraz mniej, to i dochody redakcji muszą się proporcjonalnie zmniejszać. Jak temu zaradzić? Wchodzenie w nurty polityki czy ideologii, a nawet partyjniactwa to z pewnością nie jest droga katolicka, choć może jeszcze na jakiś czas poprawić bieżący budżet. Rujnując jednak przy okazji świadectwo chrześcijańskiego przesłania.
Nie bardzo też odpowiada mi model, w którym o wszystkim decydują hierarchowie, ale jeśli nowa forma działalności niewiele poprawiła albo wręcz pogorszyła sytuację, to piszą później, jak bp. Markowski: „Odpowiedzialność za media katolickie nie może spoczywać wyłącznie na biskupach, kapłanach, redakcjach i ich pracownikach. Jest ona także udziałem całej wspólnoty wiernych”. Co niestety w praktyce oznacza, że wierni świeccy powinni zrzucić się na nowo tworzony Fundusz Medialny KEP. Albo na Gościa Niedzielnego, jak miało to miejsce w ubiegłym tygodniu w naszej Archidiecezji Katowickiej.
Może warto dziś, niejako przy okazji beatyfikacji w Stanach Zjednoczonych, wrócić do źródeł i przyjrzeć się, jak w początkach radia i telewizji do sprawy podszedł nowy błogosławiony abp Fulton J. Sheen. Czy miałby nam coś dziś do powiedzenia?
***
Tu znajdziesz wszystkie teksty autora.
Wesprzyj nas wpłacając na ZRZUTKĘ lub na PATRONITE.

Mąż, ojciec i dziadek. Ślązak. Inżynier. Chrześcijan. Katolik. W Kościele – Nadzwyczajny Szafarz Komunii Świętej.
