Zanim poczujemy się tymi niby szczęśliwymi, którym urągają i których prześladują oraz mówią kłamliwie wszystko złe o nich, dobrze zrobić solidny rachunek sumienia. 

Prześladowania

Kościół na Górze Błogosławieństw / Andrzej Cichoń

W Liturgii Słowa ostatniej niedzieli mieliśmy kolejną okazję usłyszeć Kazanie na Górze, a w nim osiem błogosławieństw. Warto zwrócić uwagę na słowa Jezusa: Błogosławieni jesteście, gdy wam urągają i prześladują was i gdy z mego powodu mówią kłamliwie wszystko złe o was. W tym zdaniu trzeba podkreślić zwrot „z mego powodu”. To kluczowe, by dobrze rozumieć. A może jeszcze bardziej, by nie nadużywać słów Ewangelii.

W ostatnich dniach szerokim echem odbija się w przestrzeni publicznej homilia patriarchy Cyryla – zwierzchnika Rosyjskiego Kościoła Prawosławnego. Ukazuje on Putina jako przykład dla rosyjskiego narodu. Chwali go za publiczne manifestowanie wiary i regularne uczestnictwo w sakramentach. Wcześniej stojący na czele największej autokefalicznej cerkwi prawosławnej na świecie kapłan wojnę w Ukrainie raczył nazwać „świętą wojną”, w której Rosja broni „tradycyjnych wartości” przed „zepsutym Zachodem”. Jemu akurat ze strony władz Rosji prześladowania nie grożą. Można się zastanawiać, czy nie czuje się dyskryminowany, gdy inne cerkwie prawosławne i inne Kościoły, w tym nasz katolicki, od niego się odcinają. Może tak. Jednak jeśli mu ktoś „urąga”, to z pewnością nie dzieje się to z powodu Chrystusa. W jego przypadku nie o Boga chodzi, a o zbrodniczego pana na Kremlu.

To oczywiście przykład skrajny. Może jednak warto w kontekście „z mego powodu” przyjrzeć się naszym własnym – większym lub mniejszym – prześladowaniom.

***

Nie wolno przesądzać o winie, szczególnie w momencie, gdy proces się dopiero zaczyna. Trzeba pamiętać o fundamentalnym prawie domniemania niewinności. Z drugiej strony sprawę ks. Olszewskiego wiele środowisk polskich katolików traktuje jako „mówienie kłamliwie wszystkiego złego” o założycielu Fundacji Profeto. Warto jednak pamiętać, że jego aresztowanie (przez wielu uważane za niepotrzebne, nadmiarowe i niesprawiedliwe), a teraz wytoczony proces nie wynikają „z mego powodu”. Jego problemy z wymiarem sprawiedliwości po zmianie władzy w Polsce nie dotyczą ani głoszenia Chrystusa, ani tego, że jest katolickim księdzem czy też, że wierzy w Boga. Jest oskarżony o nadużycia finansowe związane z dofinansowaniem fundacji z budżetu państwa. Życząc mu sprawiedliwego procesu, rozumiejąc i współczując mu skrajnie trudnej sytuacji, a także biorąc pod uwagę zawiłości polityczne całej sprawy, nie należy również w tej sytuacji nadużywać opinii o prześladowaniach z powodu Jezusa.

***

Generalnie chyba dość łatwo uznajemy się za prześladowanych. Ktoś w pracy nie dostał awansu – to pewnie wina tego, że szef jest ateistą i nie lubi katolików. Na remont kościoła nie przyznano dotacji – państwo prześladuje katolików. Przeżegnałem się publicznie, więc patrzą na mnie krzywo. Oczywiście takie rzeczy mogą się zdarzyć. Mogą być przejawem prześladowania. Zanim jednak wydamy opinię warto się zastanowić. Bo może być tak, że brak awansu wynika z tego, że się zwyczajnie na wyższe stanowisko nie nadaję. A moja katolickość nie ma tu nic do rzeczy. Dotacja być może nie została przyznana, bo wniosek był niepełny i słabej jakości. Łatwo wtedy – zamiast uderzyć się w piersi – zrzucić winę na tych, co nas nie lubią. Nawet mój publiczny znak krzyża może być wyrazem nie tyle wiary, co mojej pychy, ostentacyjnego manifestowania swojej religijności i prowokowania innych. W każdym z tych przypadków nie musi chodzić o „z mego powodu”. 

Jest jeszcze jeden – często pomijany aspekt – prześladowania „z mego powodu” – z powodu Jezusa. Mam na myśli prześladowanie nie tyle Kościoła, co prześladowanie w Kościele, w jego wnętrzu. Najbardziej spektakularne sytuacje mogą tu dotyczyć osób wykorzystanych seksualnie. Jeśli ktoś został potwornie skrzywdzony i władze kościelne utrudniają mu dojście do podstawowej prawdy i sprawiedliwości, to czy właśnie ten człowiek nie słyszy wprost od Chrystusa: „Błogosławiony jesteś, gdy ci urągają i prześladują cię i gdy z mego powodu mówią kłamliwie wszystko złe o tobie”? Przecież w innym miejscu Jezus powie: „Cokolwiek uczyniliście jednemu z tych braci moich najmniejszych, mnieście uczynili”.

***

Ale zostawmy te skrajne sytuacje. Przypatrzmy się naszemu codziennemu życiu w naszych rodzinach i parafiach. W różnych okolicznościach dzieje nam się krzywda – to jest oczywiste. W wielu też sytuacjach krzywda ta jest związana z naszą wiarą czy religijnością. Pytanie jednak, czy jeśli mnie źle traktuje członek rodziny, na pewno jest to „z mego powodu”? Gdy w parafii proboszcz źle traktuje wikarego lub wikary proboszcza, zawsze jeden z nich może się poczuć prześladowany. Gdy we wnętrzach naszych wspólnot nie dzieje się dobrze lub – co też częste – relacje pomiędzy grupami parafialnymi są napięte, czy faktycznie można powiedzieć, że to „z mego powodu”?

Każdy musi tu uderzyć się we własną (co należy podkreślić) pierś. Zanim poczujemy się tymi niby szczęśliwymi, którym urągają i których prześladują oraz mówią kłamliwie wszystko złe o nich, dobrze zrobić solidny rachunek sumienia. 

Lepiej ostatecznie usłyszeć błogosławieństwo od Jezusa niż samego siebie kreować na cierpiętnika.

***

Tu znajdziesz wszystkie teksty autora.
Wesprzyj nas wpłacając na ZRZUTKĘ lub na PATRONITE.