W ostatnim czasie Stolica Apostolska wydała dokument „Mater Populi fidelis”. Wskazano w nim między innymi, że nadawanie Maryi tytułu „współodkupicielka” jest nieodpowiednie. Nie chcę się tu odnosić do reakcji części katolików w Polsce na tę Notę doktrynalną. Raczej chciałem zwrócić uwagę na pewne przeakcentowania, które w naszej religijności się dość powszechnie zdarzają.
***
Skończył się piękny miesiąc październik. Piękny również modlitwą różańcową. Dobrze widzieć w kościele na tym nabożeństwie sporą liczbę ludzi. Gdy jednak po jego zakończeniu, a bezpośrednio przed Mszą Świętą, większość wiernych idzie do domu, to tłumaczę sobie, że widać to ci, którzy na Eucharystii byli już rano. Niestety, to pewnie nie do końca jest prawda. Wielu pobożnych ludzi być może nie zdaje sobie sprawy z wartości Ofiary Chrystusa, która dokonuje się na ołtarzu, i przeakcentowuje różaniec.
Dość regularnie w pierwsze środy miesiąca jeżdżę służbowo do centralnej Polski. Często też wieczorem idę tam na Mszę Świętą. O 18.00 ksiądz wychodzi w ornacie z zakrystii, ale nie zatrzymuje się przy ołtarzu, tylko przechodzi do bocznej kaplicy. Tam, przed obrazem Matki Bożej Nieustającej Pomocy, najpierw odbywa się środowe nabożeństwo. Po jego zakończeniu przed ikoną Maryi jest odprawiana Eucharystia – we wcześniej wymienionych intencjach. Mam wtedy zawsze niepokojące wrażenie, że Msza Święta jest tu dodatkiem, przedłużeniem nabożeństwa. Obym był w błędzie, ale lokalni duchowni zdecydowanie przeakcentowują rzeczywistość innych pobożnych praktyk ponad Eucharystię.
***
Żeby nie było, że to zawsze „wina” Bogu ducha winnej (dosłownie) Maryi. W wielu parafiach w Polsce od kilku lat nastała moda na odmawianie w ramach Mszy Świętej – bo często przed błogosławieństwem końcowym – modlitwy z egzorcyzmem do św. Michała Archanioła. I znowu: wydaje mi się, że ludzie którzy podczas Eucharystii dość ospale reagują na słowa kapłana, nie włączają się w pieśni, nagle ożywają i głośno recytują, by ich Archanioł z piekła ratował. Jakby to, co działo się przed chwilą na ołtarzu nie miało znaczenia. A przecież, gdyby się dobrze zastanowić, to sprawa wygląda tak: Eucharystia jest oceanem łaski, w którym mogliśmy się cali zanurzyć. Wychodząc z oceanu, skoro zauważamy na plaży kałużę z wodą, możemy jeszcze się w tej kałuży chlapnąć. To ta modlitwa do Archanioła. Można, ale po co? Ocean w porównaniu z kałużą zostaje oceanem. Nie przeakcentowujmy kałuży.
Obecnie mamy równie piękny miesiąc listopad z jego modlitwą za zmarłych. Ciągle słyszymy, że można i trzeba uzyskiwać odpust za tych, którzy odeszli. Super. Nigdy jednak nie usłyszałem zachęty, by złożyć intencję na odprawienie Eucharystii za zmarłych. Mam nadzieję, że tylko dlatego, że jest to jednak powszechna praktyka i dodatkowej reklamy nie potrzebuje. Warto jednak uświadomić sobie, że odpust (nawet zupełny) nie jest najważniejszą rzeczywistością w Kościele – to tylko jedna z praktyk religijnych.
***
I jeszcze jedna kwestia. Jakże często spotykam ogłoszenia o kolejnej Eucharystii z modlitwą o uzdrowienie bądź z modlitwą uwielbienia. Ostatnio odkryłem, że współczesna modlitwa uwielbienia jest nie jest tylko jednym z rodzajów modlitw, obok modlitwy prośby, przebłagania i dziękczynienia. Tu chyba bardziej chodzi o oprawę muzyczną, o zespół, który modlitwę prowadzi. Oczywiście, nie mam nic przeciwko temu. Sam lubię, gdy nabożeństwo jest pięknie przygotowane i prowadzone. Zauważmy jednak, że Eucharystia jest – jak mnie kiedyś uczono – źródłem i szczytem życia Kościoła. Msza Święta jest tak samo wartościowa, gdy odprawia ją starszy, jąkający się kapłan, bez organisty i z trzema starszymi Babciami w ławkach. Nie przeakcentowujmy oprawy, bo może się okazać, że pomniejszamy istotę tego, co najważniejsze.
Oby kiedyś, po wielu latach dalszych przeakcentowań, Kongregacja Nauki Wiary nie musiała prostować naszych dzisiejszych form pobożności. Bo prawdopodobnie, gdyby wszyscy mieli niezachwianą wiarę, że jedynym Zbawicielem człowieka jest Jezus Chrystus, a nazywanie Maryi „współodkupicielką” jest tylko parabolą podkreślającą Jej Boże Macierzyństwo, nie byłoby potrzeby wydawania dokumentu, który zakazuje przeakcentowania treści niezgodnych z wiarą.
***
Tu znajdziesz wszystkie teksty autora.
Wesprzyj nas wpłacając na ZRZUTKĘ lub na PATRONITE.

Mąż, ojciec i dziadek. Ślązak. Inżynier. Chrześcijan. Katolik. W Kościele – Nadzwyczajny Szafarz Komunii Świętej.
