W ostatnich dniach w mediach społecznościowych (i nie tylko tam) pojawiło się nagranie, na którym izraelski żołnierz rozbija figurę Jezusa z krucyfiksu. To skandaliczne zachowanie miało miejsce na terenie Libanu, gdzie siły zbrojne Izraela walczą z terrorystycznym Hezbollahem. Trudno powiedzieć, czy tego typu zachowanie wojska jest typowe, powszechne i jest elementem zaplanowanej kampanii, czy był to tylko odosobniony przypadek, na którym nadgorliwy Żyd chciał pokazać swoją agresję wobec religii chrześcijańskiej. Tak czy inaczej, przykro było na to patrzeć.
Czasy dziś takie, że każde zdjęcie czy film krążący po internecie mogą okazać się fikcją. Jednak w tym przypadku oficjalnie potwierdzono autentyczność nagrania. Władze Izraela, w tym prezydent i premier odcięli się od takiego zachowania, podkreślając, że szanują wszystkie religie.
***
Na przedstawiony akt wandalizmu szybko zareagował cały świat.
Przede wszystkim Łaciński Patriarcha Jerozolimy kard. Pierbattista Pizzaballa wydał w imieniu Stowarzyszenia Ordynariuszy Katolickich Ziemi Świętej oświadczenie pełne „głębokiego oburzenia” i nazwał czyn „poważną zniewagą dla wiary chrześcijańskiej”.
Papież, co prawda, osobiście nie odniósł się do incydentu, ale Stolica Apostolska za pośrednictwem swoich kanałów dyplomatycznych wyraziła zaniepokojenie powtarzającymi się aktami profanacji w strefach wojny i konfliktów zbrojnych. Podobne słowa potępienia odnotowano w wielu miejscach. I płynęły one zarówno ze środowisk religijnych, jak i politycznych.
Szerokim echem odbił się ten incydent również w mediach w Polsce. Nie tylko w mediach katolickich. Ostro na platformie X zareagował polski Minister Spraw Zagranicznych, wdając się nawet w potyczkę słowną ze swoim izraelskim odpowiednikiem.
***
Dziś, gdy pierwsze emocje opadły, zastanawiam się, co się stało. Z jednej strony jest oczywiste, że symbole religijne (a w tym przypadku największy symbol chrześcijaństwa – krzyż, na którym umarł nasz Zbawiciel) trzeba chronić. Coś, co dla ludzi wiary stanowi wielką wartość, nie może być dla innych przedmiotem pogardy, wulgarności, chuligaństwa. I to niezależnie od wiary, jaką się wyznaje. Dla nas jest to krzyż, dla innych gwiazda Dawida, posążek Buddy czy półksiężyc. Każdy ma prawo do tego, by inni uszanowali jego praktyki religijne, w tym ich symbole. To wydaje się oczywiste i wynika z podstawowych zasad współżycia między ludźmi.
Z drugiej strony przyszła mi do głowy taka myśl, z punktu widzenia naszej chrześcijańskiej, katolickiej wiary. Chrystus nigdy nie wspominał o konieczności obrony krzyża, obrazów, figur świętych czy nawet kościołów. U Niego akcent był stawiany zupełnie w innym miejscu: „Zaprawdę, powiadam wam: Wszystko, co uczyniliście jednemu z tych braci moich najmniejszych, Mnieście uczynili”. Mt 31,40.
***
Tak, wszelkie akty profanacji religijnej są godne potępienia.
Jezus jednak stawia sprawę stanowczo. On ujmuje się nie za symbolami, a za człowiekiem. On pyta czy Jego bracia, nawet ci najmniejsi, mają co jeść i pić. Mają gdzie mieszkać, czy wypędzono ich z domu. Mają się w co ubrać, czy pozbawiono ich własnego dobytku. Żyją w wolności ,czy w więzieniu, które może przybrać różne formy. Choćby obozów dla uchodźców.
Czy my, za przykładem naszego Pana, potrafimy równie kategorycznie, jak za krucyfiksem, ująć się za człowiekiem? By przypadkiem nie okazało się, że dbamy o wizerunek bardziej niż o prawdziwego Jezusa, który rzeczywiście jest obecny w „braciach najmniejszych”.
***
Tu znajdziesz wszystkie teksty autora.
Wesprzyj nas wpłacając na ZRZUTKĘ lub na PATRONITE.

Mąż, ojciec i dziadek. Ślązak. Inżynier. Chrześcijan. Katolik. W Kościele – Nadzwyczajny Szafarz Komunii Świętej.
