Wiara buduje się w codzienności: w naszych rodzinach, pracy zawodowej, wśród przyjaciół i znajomych. Dojrzewa i hartuje się w okresie zwykłym w ciągu roku.

Po Bożym Ciele

Andrzej Cichoń

Właśnie przeżywaliśmy Uroczystość Ciała i Krwi Pańskiej. Jeszcze trwa jej oktawa (choć być może oficjalne przepisy liturgiczne nie przewidują w tym przypadku przedłużonego świętowania). To z resztą chyba najnowszy hit kato-internetów: czy oktawa Bożego Ciała jest, czy jej nie ma? Tak czy inaczej właśnie wchodzimy w tak zwany okres zwykły w ciągu roku. Znam nawet takich, co powtarzają przysłowie: „Po Bożym Ciele nie ma co robić w kościele”.

Okresy świąt i poprzedzający je czas przygotowań – czy to do Bożego Narodzenia czy do Wielkanocy – są bardzo ważne dla nas wszystkich. Przeżywamy wtedy najważniejsze prawdy wiary. Próbujemy je kolejny raz zrozumieć, uczcić, może nawet zachwycić się nimi. Sam osobiście też bardzo lubię ten cykl corocznego świętowania. To duży kawał naszego przeżywania wiary, naszej religijności oraz chrześcijańskiej kultury przekazywanej od pokoleń.

A teraz mamy okres zwykły. Nuda. Nic się nie dzieje. Ale czy na pewno?

Zwykłe dni

Zastanawiam się, czy właśnie w tym zwykłym okresie, przeżywanym rok po roku, nie powinna się wykuwać najbardziej zasadnicza, najbardziej stała część naszej wiary. Świętowanie jest oczywiście nie do przecenienia. Przy żłóbku, na Golgocie czy przy pustym grobie wracamy do źródeł. Corocznie zachwycamy się i na nowo odkrywamy Wcielenie, Zbawienie, Zmartwychwstanie, Zesłanie Ducha Świętego. To bardzo dobrze! Potem jednak dopiero codzienność pokazuje nam, co z tego zostało na zwykłe dni. I to jest równie ważne.

Trochę chyba podobnie wyglądają spektakularne nawrócenia. Trzeba się nimi cieszyć. Zarówno od strony nawróconego, jak i wspólnoty Kościoła, w której się to dokonuje. Jednak prawdziwa próba zazwyczaj jest dopiero przed tą osobą i osobami jej towarzyszącymi. Gdy opadną emocje, gdy trzeba wrócić do codziennych obowiązków, gdy trzeba zmierzyć się z pokusami (w tym z pokusą ciągłego doświadczania czegoś nadprzyrodzonego), gdy przychodzą pierwsze rozczarowania, wtedy dopiero wiara się umacnia.

Czas próby

Powyższe dotyczy też innych ważnych wydarzeń wiary. Ktoś lubi modlitwę stadionową, gdy dziesiątki tysięcy osób uwielbia Pana. Inny nie wyobraża sobie, żeby nie uczestniczyć w kolejnej pieszej pielgrzymce lub wyjeździe do ulubionego sanktuarium. Ktoś inny buduje siebie na zamkniętych rekolekcjach. To wszystko jest bardzo ważne.

Jednak jeśli po tych wszystkich wydarzeniach nasza wiara nie radzi sobie w okresie zwykłym, to znaczy, że coś jest nie tak. Nie można mieć co tydzień Bożego Narodzenia. Nie można codziennie cieszyć się Zesłaniem Ducha Świętego. (To prawda, mamy wyjątek. Co tydzień, w każdą niedzielę, świętujemy Zmartwychwstanie. To najważniejsza prawda naszej wiary, więc warto to sobie pięćdziesiąt dwa razy w roku uświadamiać.) 

Nie można też spędzać życia na wyszukiwaniu i dążeniu do kolejnych miejsc, gdzie jest organizowana modlitwa uwielbienia. Na pielgrzymkach czy rekolekcjach też nie da się (choćby z przyczyn finansowych) przemodlić całego roku.

Tak, okres zwykły jest bardzo ważny. Wiara buduje się w codzienności: w naszych rodzinach, w pracy zawodowej, wśród przyjaciół i znajomych. Jest ona wystawiana na próbę, gdy obracamy się w towarzystwie osób o innych zapatrywaniach na życie i na Boga. 

Wiara dojrzewa i hartuje się w okresie zwykłym w ciągu roku.

***

Tu znajdziesz wszystkie teksty autora.
Wesprzyj nas wpłacając na ZRZUTKĘ lub na PATRONITE.