Nie, nie będę tu dowodził wyższości Świąt Bożego Narodzenia nad Świętami Wielkiej Nocy. Zostawmy sprawę… satyrykom. (Może jednak warto tu wyjaśnić, iż było to „kultowe” zdanie, a właściwie cykl felietonów kabaretu Stefana Friedmanna, prezentowanych w radiowej „Trójce” w latach 70. i 80. ubiegłego wieku w ramach audycji „60 minut na godzinę”. Fenomen tamtych tekstów polegał na parodii ówczesnego języka biurokracji i pseudonauki, by używać skomplikowanej logiki do rozstrzygania błahych spraw.)
Mnie jednak nie chodzi o sprawy błahe. Ani o to, które święta są ważniejsze.
***
Trochę w kontekście ważności poszczególnych prawd wiary zauważyłem i sam praktykuję zwyczaj ukłonu głowy podczas deklamacji Credo w czasie Eucharystii na słowach „…i poczęła z Ducha Świętego”. Pozwala mi to nie tylko na podkreślenie doniosłości Wcielenia, ale również na lepsze zachowanie uwagi na wyznawanej wierze.
Lubię fotografować, w tym w kościołach, muzeach i ogólnie w tematach religijnych i już dawno zauważyłem, że trzeba mieć sporo szczęścia, by znaleźć wizerunek Zmartwychwstałego. W ikonografii mamy tysiące przedstawień Bożego Narodzenia. W każdej katolickiej świątyni wisi Droga Krzyżowa. Przecudowne Piety z tą najsłynniejszą Michała Anioła z Bazyliki Świętego Piotra w Rzymie można podziwiać tak w budynkach sakralnych, jak i galeriach rzeźby czy malarstwa. A kilka jedynie obrazów Zmartwychwstania (często zresztą powtarzających się) da się znaleźć na kartkach wielkanocnych. Jeśli się komuś uda przebić przez zajączki.
Nawiasem mówiąc, czasem wielkanocny obrazek udaje reprodukcja słynnego obrazu Caravaggia przedstawiająca scenę… Przemienienia. By znaleźć gdzieś faktyczne dzieło przedstawiające Zmartwychwstanie, trzeba się natrudzić i pilnie wypatrywać.
***
Nie ulega wątpliwości, że centralnym znakiem chrześcijaństwa jest Krzyż. Wisi on na ścianie w każdym domu osoby wierzącej. Krucyfiks jest też najbardziej powszechnym elementem wystroju kościoła. Ale właściwie nie o wystrój tu chodzi, a o liturgiczny symbol przypominający nam o Jezusie, który na krzyżu umarł za nas, dla naszego zbawienia. Dlatego mniejszy lub większy krzyżyk stoi na ołtarzu, gdzie Jego ofiara jest ciągle ponawiana.
A jednak jestem przekonany – przekonuje mnie tu św. Paweł – że centralną prawdą naszej wiary jest Zmartwychwstanie. To właśnie zwycięstwo śmierci, zła i grzechu oraz objawienie nam nowego Życia jest dla nas najważniejsze. Mam nadzieję, że nikogo nie zgorszę stwierdzeniem, że umrzeć to każdy potrafi. To, co jest wyjątkowego w Jezusie – jeszcze raz powtórzę – to Zmartwychwstanie.
Jesteśmy w okresie liturgicznym zwanym okresem wielkanocnym. Owszem, w naszych kościołach jeszcze na ołtarzach lub obok stoi figura Zmartwychwstałego i jest zapalany Paschał. Czasem jednak mam wrażenie, że coraz rzadziej śpiewamy pieśni wielkanocne. Pytanie zasadnicze brzmi: czy my w Kościele potrafimy dobrze przeżywać ten okres? Czy on nam jakoś nie umyka?
W Adwencie chodzi się na Roraty. W Boże Narodzenie i po nim śpiewa się kolędy. Najlepiej wychodzi nam chyba celebrowanie Wielkiego Postu, by się przygotować na Triduum Paschalne. A gdy już Zmartwychwstania się doczekamy, to… nie bardzo wiemy, co z nim zrobić. Tydzień po Wielkanocy czcimy Jezusa Miłosiernego. I bardzo dobrze! Ale czy nie pięknie byłoby uświadomić sobie, że obraz „Jezu ufam Tobie” jest obrazem Zmartwychwstałego? Nie słyszałem, by ktoś to jakoś szczególnie podkreślał.
***
Teraz mamy maj. Siłą rzeczy nasza uwaga skupia się na Maryi. Czy to oznacza, że Zmartwychwstanie musi schodzić na drugi plan? A przecież Maryja, jak wierzymy, jest pierwszą, która z duszą i ciałem została wzięta do Nieba. Przecież to prosta kontynuacja Jezusowego Zmartwychwstania. Bo i nam ludziom obiecał zmartwychwstanie.
W maju też najczęściej w naszych parafiach odbywają się uroczystości Pierwszej Komunii Świętej. Czy jednak myślimy o tym, że przyjmując Ciało Chrystusa – po raz pierwszy lub tysięczny w swoim życiu – dotykamy Zmartwychwstałego? To Ciało nie jest martwe – z krzyża. Ono jest żywe – zmartwychwstałe. Bardzo mocno tego doświadczyłem, mając okazję uczestniczyć w Eucharystii sprawowanej w Bożym Grobie w Jerozolimie. W tym momencie dla mnie to nie był pusty grób. To był grób z żywą obecnością Zmartwychwstałego.
Przeżywajmy Okres Wielkanocny wraz ze Zmartwychwstałym. A najlepiej przeżywajmy z żyjącym Jezusem całe życie. Czego sobie i Szanownym Czytelnikom życzę poświątecznie.
***
Tu znajdziesz wszystkie teksty autora.
Wesprzyj nas wpłacając na ZRZUTKĘ lub na PATRONITE.

Mąż, ojciec i dziadek. Ślązak. Inżynier. Chrześcijan. Katolik. W Kościele – Nadzwyczajny Szafarz Komunii Świętej.
