Gdy łaska została wyparta z pojęć społecznych, czy gdzieś podświadomie nie dzieje się to samo na poziomie religijnym?

Łaski bez?

Andrzej Cichoń

Łaska to jedno z podstawowych pojęć w naszej religii. Zastanawiam się jednak, czy współczesny człowiek, w tym ja, rozumie jeszcze znaczenie tego słowa.

W Starożytności, w czasach Jezusa sprawa była oczywista. W świecie Żydów wszystko, co było dobrego, pochodziło z Bożej łaski. Gdy człowiekowi się powodziło, miał dzieci (najlepiej synów), bogacił się, pole mu obrodziło, udały się zbiory wina i oliwek, długo żył  – wiadomo, Bóg obdarzał go łaską. Ale nawet w rzymskim czy greckim świecie ówczesnych pogan i oni modlili się do swoich bogów i bóstw o łaskę. Na każdą okoliczność znalazł się ktoś ze świata wierzeń, kto mógł pomóc: na wojnie czy w domu.

W Średniowieczu, ale i w kolejnych wiekach również wszystko zależało od łaski. Chłop pańszczyźniany żył z łaski swojego pana. Rycerz z łaski swojego możnowładcy. A książę z łaski króla. Król zaś z łaski papieża lub cesarza. Dosłownie. Każdy zależał od tego, co mu nadał, ze swoich dóbr, jego władca. Poza tym, każdy z nich zdawał sobie sprawę, że wszyscy żyją z łaski Boga. Od Niego zależał urodzaj na polach i w lasach, a w konsekwencji to, czy przez cały rok będzie co jeść.

Ludzie dobrze wiedzieli, że bez łaski innych ludzi i Boga ich sytuacja może gwałtownie i bezlitośnie się odmienić, a ich życie obrócić się w ruinę. Ktoś popadł w niełaskę króla czy księcia i stracił swoje ziemie i wszystkie tytuły, a czasem nawet głowę. Bez Boga zaś ludziom groziło wszystko co najgorsze: wojna, zaraza, głód i śmierć.

***

Dziś czasy się zmieniły. Na poziomie społecznym w czasach demokracji nikt nie chce słyszeć, że żyje z łaski prezydenta, premiera czy posła. To raczej politycy czasem – choć rzadko – przypominają sobie, że ich pozycja zależeć może od łaski wyborców. Chodzimy do pracy, ale nikt nie chce otrzymywać wypłaty z łaski swojego pracodawcy. Jest umowa i pobory słusznie się należą. Nawet emerytura została wcześniej wypracowana i składki społeczne były odprowadzane, więc państwo łaski nie robi. Może tu warto przypomnieć, że jeszcze kilka pokoleń temu każdy starszy człowiek, gdy nie był już w stanie pracować, był zdany na łaskę swojej rodziny. Podobnie zresztą, jak każdy chory czy z niepełnosprawnościami.

Postrzeganie Boga też przez wieki się zmieniło. Choć ciągle jeszcze – i dobrze – dziękujemy Bogu na przykład za to, że mamy co jeść, to wiemy, że urodzaj na roli zależy od sposobu produkcji rolnej, od jakości i ilości nawozów, od melioracji i innych czynników zależnych od człowieka. Nawet o globalne ocieplenie, suszę i pustynnienie obszarów nie możemy Boga obwiniać. Czy więc dziś jeszcze rozumiemy, co oznacza łaska? Czy dziś jeszcze potrzebujemy Bożej łaski? A może to pojęcie, ciągle słyszane w kościołach i innych okolicznościach związanych z wiarą stało się dla nas pewną, nie do końca rozumianą, abstrakcją?

Gdy łaska została wyparta z pojęć społecznych, czy gdzieś podświadomie nie dzieje się to samo na poziomie religijnym? Nie potrzebujemy, nie chcemy niczyjej łaski. To co dostaję, mi się słusznie należy. Nikt mi łaski nie robi. Łaski bez!

***

 A jednak to jest potworna pułapka. Wielkie złudzenie. Może dziś trzeba to inaczej nazwać, ale przecież potrzebujemy wzajemnie od siebie „łaski”. Nawet w sprawach społecznych czy zawodowych, jeśli poprzestaniemy tylko i wyłącznie na kontraktach, zimnych zapisach i handlu: coś za coś, to się do końca odhumanizujemy. Tym bardziej jest to istotne w naszych rodzinach. Musimy być dla siebie wzajemnie darami. Musimy dawać i przyjmować. Łaska to dar. Darmowy i bezinteresowny (przynajmniej na tyle na ile się da).

Może coraz bardziej abstrakcyjną „łaskę” trzeba zacząć nazywać „darem”.

Tym bardziej w relacjach z Bogiem. Jak mówi Katechizm Kościoła Katolickiego „Łaska Chrystusa jest darem darmo danym, przez który Bóg obdarza nas swoim życiem wlanym przez Ducha Świętego do naszej duszy, by ją uleczyć z grzechu i uświęcić…” (KKK 1999). 

Tak, potrzebujemy łaski Boga. Potrzebujemy Jego daru. Daru życia, daru wyrwania z grzechu i śmierci. Daru zmartwychwstania. I możemy być pewni, że On nas tą łaską, tym darem ciągle obdarza. Za darmo. Bez jakiejkolwiek naszej zasługi, zapracowania, bez nawet naszej prośby. Bo On każdą prośbę uprzedza. Zresztą sam wie lepiej, czego nam najbardziej potrzeba.

Łaski bez? Nie. 

Twojej łaski Panie, twoich darów potrzebuję, jak powietrza do życia. Do życia wiecznego. A Ty dajesz. Dajesz bez umiaru!

***

Tu znajdziesz wszystkie teksty autora.
Wesprzyj nas wpłacając na ZRZUTKĘ lub na PATRONITE.