Kościół zgorszonych

Trzeba zawsze wracać do Ewangelii. Tam można znaleźć odpowiedzi, jak należy traktować innych ludzi, niezależnie czy są imigrantami, politykami czy biskupami.

Można witać się słowami „Szczęść Boże” i jednocześnie kłamać w sposób obrażający ofiary najpodlejszych zbrodni w historii ludzkości? Można.

Można być biskupem, klęczeć przed Czarną Madonną i modlić się słowami politycznej propagandy? Można.

Można promować piękno chrześcijańskiego życia, a chwilę później rozpowszechniać treści rasistowskie? Można.

Dożyliśmy ciekawych czasów. Szkoda, że w znaczeniu starożytnego przekleństwa. 

***

W czasach „słusznie minionych” świat był prosty. Kto trzymał się Kościoła, miał zasady, nie poddawał się partyjnej propagandzie, stał po dobrej stronie mocy. Kto zapisywał się do PZPR, skarżył na sąsiadów i wierzył, że zagrażają nam zachodni imperialiści był zły.

Dopiero po latach okazało się, że czarno-biały obraz rzeczywistości nie był prawdziwy. Ktoś z najdostojniejszych hierarchów tamtego okresu zmarł w niesławie aktywnego homoseksualisty – niech mu Bóg będzie miłosierny. Komuś głoszone zasady nie przeszkadzały być tajnym współpracownikiem służb PRL. I w drugą stronę: aktywny działacz totalitarnej partii okazał się człowiekiem o szerokich horyzontach.

Dziś Polska – ale i świat – stał się zupełnie inny. Demokracja i wolność – za którymi tęskniły pokolenia przed nami, i którymi cieszymy się od ponad 30 lat – mamy często wrażenie, że jakoś nie do końca nam się udały.

***

Niestety, w tym wszystkim, co dzieje się wokół, Kościół – w szczególności polski Kościół – jest głęboko zanurzony. Polityka, idee i ideologie głęboko go przenikają. Trudno się w tym wszystkim nie zagubić. Albo warto zadać sobie pytanie, jak się w tym nie zagubić? Patrząc wokół: wielu z nas, niestety, traci sens swojej wiary. A przynajmniej wiary w Kościół. 

Co więc w czasach chaosu, niepewności, rozczarowania może być kotwicą? Nadzieją, „która zawieść nie może”?

Trzeba zawsze wracać do Ewangelii. Tam można znaleźć odpowiedzi, jak należy traktować innych ludzi, niezależnie czy są imigrantami, politykami czy biskupami. Kazanie na Górze pokazuje, kto buduje Królestwo Boże. Obraz Sądu Ostatecznego przypomina, z kim utożsamia się Chrystus.

ON niech będzie mi siłą i oparciem. Do Niego zawsze mogę powrócić, nawet wtedy, gdy sam też się czasem gorszę Kościołem. ON do swojego Kościoła zawsze mnie na powrót zaprasza.

***

Tu znajdziesz wszystkie teksty autora.
Wesprzyj nas wpłacając na ZRZUTKĘ lub na PATRONITE.