Delikatność Boga

Bóg jest jednak delikatny w Swojej obecności wśród nas. Nie przymusza nas do wiary. Nie narzuca Siebie. Nie daje dowodów. I nie daje bonusów.

Delikatność Boga

Andrzej Cichoń

Zastanawiam się ostatnio, jak to jest.

Jesteśmy chrześcijanami, katolikami nawet. Wierzymy, że nasza religia, nasza wiara jest prawdziwa. Dzięki Bogu, od jakiegoś czasu nie twierdzimy, że wszyscy inni pójdą prosto do piekła. Zauważamy, że w innych religiach też są pierwiastki objawiające prawdziwego Boga. Co roku zachwyca mnie obecna wersja Modlitwy Powszechnej Liturgii Wielkiego Piątku, gdy modlimy się najpierw za Kościół, za chrześcijan, ale potem „za Żydów, do których przodków Pan Bóg przemawiał, aby pomógł im wzrastać w miłości ku Niemu i w wierności Jego przymierzu”, a następnie nawet za ateistów „aby w szczerości serca postępowali za tym, co słuszne, i tak mogli odnaleźć samego Boga”.

Wierzymy jednak – i słusznie – że Bóg najpełniej objawił Siebie ludziom w Jezusie Chrystusie. On nas zbawił przez swoją śmierć i zmartwychwstanie. W Niego zostaliśmy wszczepieni w Sakramencie Chrztu. Najpełniej możemy zjednoczyć się z Bogiem przyjmując Ciało i Krew w Eucharystii. Jesteśmy Jego dziećmi, Jego Królestwem w Kościele, dziedzicami Nieba, które nam obiecał.

Staramy się codziennie trwać w Bogu, jak to pięknie powiedział św. Paweł: „ w Nim żyjemy, poruszamy się i jesteśmy”.

Nasz kontakt z Bogiem, to przede wszystkim modlitwa. Jakże często modlitwa prośby, bo próśb przecież mamy dużo. Przede wszystkim prosimy o zdrowie szczególnie, gdy sami czy ktoś z naszej rodziny poważnie zachoruje.  Prosimy też bardziej ogólnie o Boże błogosławieństwo, bo wiemy, że potrzebujemy wsparcia w każdej sytuacji. Ktoś się modli o zdanie egzaminów, o dobrą pracę, o dobrego męża lub żonę, o potomstwo, dobrą pogodę na żniwa i w tysiącu innych intencji.

Czy Pan Bóg nas wysłuchuje? Wierzymy, że tak. Choć wiemy też, że nie zawsze od razu, nie zawsze według naszego scenariusza i czasem działa przez zaskoczenie. Wierzymy jednak, że to, co nam się w życiu dobrego przydarza pochodzi z Jego ręki.

***

Może szczególnie teraz, gdy podczas wakacji więcej podróżujemy, warto spojrzeć też na innych. Kiedyś (chyba) wydawało się nam, że od czasów Jezusa Kościół będzie się tylko i wyłącznie rozrastał, a prawdziwa wiara będzie stopniowo ogarniała całą ludzkość. Dziś wiemy, że w obecnej chwili religią, która najszybciej obejmuje najliczniejszą populację, jest wiara w Allaha.

No to jak to jest? Pan Bóg nas – prawdziwych wyznawców wysłuchuje, nam błogosławi i jednocześnie pozwala na coś takiego?

Mało tego. Można zadać sobie pytanie, czy my katolicy albo przynajmniej chrześcijanie dzięki naszej modlitwie i jej wysłuchaniu przez Boga, jesteśmy zdrowsi od innych? Czy przynajmniej statystycznie nie powinniśmy mniej chorować, lepiej zdawać egzaminy, mieć lepszą pracę, solidniejsze małżeństwa, bardziej kochające dzieci i większy urodzaj na naszych polach?

A tu się okazuje, że we wszystkich kwestiach, o które się modlimy nie da się udowodnić wprost skuteczności naszych próśb i Bożego wsparcia.

Dlaczego?

***

Myślę, że są ku temu dwa powody – oba piękne!

Po pierwsze, wbrew czasem naszej pysze, Pan Bóg kocha i to kocha do szaleństwa (krzyża) każdego człowieka. Dosłownie każdego, niezależnie od jego wiary, wyznawanej religii, czasów, w których się urodził, środowiska, w którym przyszło mu żyć i… jego stosunku do Boga. Bóg błogosławi, podobnie jak mnie, mnichom, którzy gdzieś w Tybecie kręcą swoje modlitewne młynki, Afrykańczykom ze swoimi pierwotnymi wierzeniami, wyznawcom religii judaistycznej czy muzułmanom, a nawet ateistom, którzy nigdy Bogiem sobie głowy nie zawracali. Każdy, każdy człowiek jest dla Boga bezcenny. Każdy jest przez Niego miłowany. Czy to nie piękne!

(Czy potrafię sam też na innych patrzeć oczami Boga?)

Po drugie, wyobraźmy sobie, że jednak Pan Bóg swoim wyznawcom błogosławi bardziej. Jesteśmy choćby tylko zdrowsi, bo o zdrowie się modlimy, więc je otrzymujemy. Przecież gdyby tak faktycznie było, mielibyśmy w katolicyzmie tłumy. Człowiek jest jednak istotą i praktyczną, i interesowną jednocześnie. Wszyscy wtedy garnęliby się do naszej wiary. Nie ze względu na Boga, a dla lepszej kondycji. 

Bóg jest jednak delikatny w Swojej obecności wśród nas. Nie przymusza nas do wiary. Nie narzuca Siebie. Nie daje dowodów. I nie daje bonusów. 

Pozwala nam kochać Siebie zupełnie bezinteresownie. Nie ze względu na Jego dary, ale ze względu na Niego samego. Czy to nie piękne!

***

Tu znajdziesz wszystkie teksty autora.
Wesprzyj nas wpłacając na ZRZUTKĘ lub na PATRONITE.