Cała prawda o odpustach

Zazwyczaj dochodzą do nas informacje, kiedy i jak uzyskać odpust. Niezwykle rzadko natomiast ktokolwiek tłumaczy sens tej praktyki.

Co roku w pierwszych dniach listopada szczególnie modlimy się za zmarłych. Słyszymy też o możliwości uzyskania za nich odpustu zupełnego. W tym roku, podobnie jak w poprzednim, Penitencjaria Apostolska przedłużyła okres w którym możemy uzyskać odpust z zwyczajowych pierwszych ośmiu dni listopada na cały miesiąc.

W kwestii odpustów zazwyczaj dochodzą do nas informacje o tym kiedy i jak je uzyskać. Niezwykle rzadko natomiast ktokolwiek tłumaczy sens tej praktyki.

Co odpust odpuszcza?

Zacznijmy zatem od pytania co odpust odpuszcza? Odpust zupełny to odpuszczenie kar, które człowiek zaciąga, gdy popełnia grzech. O ile grzechy zostają nam przebaczone w sakramencie pokuty i pojednania, o tyle kary oznaczają to wszystko co zostaje nam do odpokutowania w czyśćcu. W tym miejscu warto chyba uwspółcześnić pojęcie kary za grzechy. Jak je pogodzić z głoszonym orędziem o Bożej miłości i miłosierdziu dla każdego grzesznika?

Pojęcie kary kojarzy się z Bogiem, który sądzi i bezlitośnie wymierza sprawiedliwość. Jest przy tym surowy, a wyobrażeniu niektórych nawet mściwy, wzbudzający lęk przed potępieniem. Tymczasem współczesnym odpowiednikiem teologicznym słowa „kara” mogła by być konsekwencja. Jeśli natomiast przedstawimy grzech jako chorobę, to proces pokutowania to rekonwalescencja. Użyjmy tej metafory. Jeśli grzech to choroba (a tu możemy mieć i lekkie przeziębienie – grzechy lekkie, i stan krytyczny – grzech ciężki), to proces powrotu do zdrowia rozkłada się na dwa etapy. Pierwszy, to po prostu powrót do zdrowia. Choroby już nie ma (to się dzieje z nami w sakramencie pokuty). W drugim dochodzimy do pełni sił po przebytej chorobie. To właśnie rekonwalescencja.

Duchowa rekonwalescencja

Czym jest duchowa rekonwalescencja? To pokuta za grzechy. Dzisiaj często jest ona ograniczona tylko do pokuty zadanej przy spowiedzi,nieco zapomniana natomiast, gdy chodzi o osobistą praktykę. Możemy ją odbyć w czasie naszego życia, albo dopiero po śmierci, co właśnie dzieje się w czyśćcu. Dlaczego pokuta jest potrzebna? Ponieważ każdy grzech maw naszym życiu swoje konsekwencje. Gdy się z kimś ostro pokłócimy, to nawet jeśli dojdzie między nami do pojednania (przeprosimy się, podamy sobie rękę na zgodę), to jednak będzie trzeba czasu, by nasza relacja powróciła do zażyłości sprzed konfliktu. A może być i tak, że nigdy nie uda nam wrócić do poprzedniego stanu.

W ten sposób moglibyśmy popatrzeć właściwie na wszystkie  grzechy. W spowiedzi przebaczenie zostaje nam udzielone. Wracamy do relacji, ale bałagan po grzechach zostaje. Sprzątanie go to właśnie pokuta. Zatem, nie pokutujemy po to, by Bóg nam przebaczył. On i tak to robi. Ale właśnie dlatego, że nam przebacza, chcemy wejść na drogę duchowej terapii, która doprowadzi nas do pełni sił, czyli wzrostu w miłości ku Bogu i drugiemu człowiekowi. A ostatecznie: uczyni nas podobnymi do Chrystusa.

I tu pojawia się kolejny aspekt pokuty, czyli duchowej rekonwalescencji. Jej celem jest wzrost w miłości. Stąd zwłaszcza w osobistym pokutowaniu warto zastanowić się, jakie praktyki właśnie temu będą służyć. Mogą to być różnego rodzaju wyrzeczenia w postaci postów. Można też ofiarować cierpienie lub cierpliwe znosić trudne sytuacje, spotykające nas w codzienności. Co roku w okresie Wielkiego Postu Kościół przypomina nam o trzech podstawowych środkach pokutnych: poście, modlitwie i jałmużnie, a także o uczynkach miłosierdzia względem duszy i względem ciała. Także one mają nas przecież prowadzić do większej miłości.

Skąd się wzięły odpusty za zmarłych?

Wracając do odpustów za zmarłych. Odpust zupełny to odpuszczenie kar, czyli koniec procesu pokutowania w czyśćcu, w czasie którego następował intensywny wzrost w miłości i upodabnianiu się do Chrystusa w tym wszystkim, co nam się nie udało w czasie ziemskiego życia. Zmarły przez odpust staje się gotowy, by żyć wiecznie z Bogiem w niebie. Skąd się wzięła ta praktyka i jakie jest jej uzasadnienie?

Przekonanie o możliwości pomocy zmarłym przez modlitwę możemy znaleźć już w Stary Testamencie. Juda Machabeusz zbiera składkę na ofiarę, która zostanie złożona za grzechy zmarłych, by mogli doświadczyć zmartwychwstania w czasach ostatecznych. Mamy tu więc dwie ważne informacje. Po pierwsze, istniała świadomość, że zmarli po śmierci potrzebują pomocy, gdyż sami nie mogą już poradzić sobie grzechami (czy ich konsekwencjami). Po drugie, motywacją do modlitwy za nich jest wiara w powszechne zmartwychwstanie. Bez niej, czyli bez perspektywy życia z Bogiem w wieczności, wstawiennictwo za zmarłych nie miałoby sensu.

W Kościele praktyka odpustów wywodzi się z doświadczenia wstawiennictwa męczenników za tymi, którzy w czasie prześladowań odstąpili od wiary. Traktowane to było jako poważny grzech i skutkowało wyłączeniem ze wspólnoty (dzisiejszą ekskomuniką). Upadli w wierze chrześcijanie prosili o wstawiennictwo tych, którzy doświadczali prześladowań, by swoje cierpienie ofiarowali za nich. I rzeczywiście: cierpienia męczenników ofiarowane z konkretnego grzesznika powodowały, że mógł on być pojednany ze wspólnotą.

Podzielić się dobrem

Gdy w Kościele na przestrzeni wiekówrozwinie się i zmieni praktyka sakramentu pokuty i odprawiania pokuty, wykształci się też praktyka odpustów, czyli możliwości darowania kar czyśćcowych. Czym uzasadniano możliwość pomocy pokutującym w czyśćcu? Tym, że w Kościele, na mocy zasług zbawczej męki Chrystusa oraz dobrych czynów świętych, jest więcej dobra, które może zostać udzielone tym, którym po życiu na ziemi brakuje jeszcze podobieństwa do Chrystusa.

Kościół kiedyś przeliczał odpusty na darowanie konkretnej liczby lat w czyśćcu. Dziś (niektórzy jeszcze żyją w tej logice) to kalkulowanie przekłada się na wręcz skrupulanckie sprawdzanie, czy aby na pewno wszystkie warunki odpustu spełniliśmy w sposób zapewniający zmarłemu zbawienie. Tak, jakby łaska odpustu zależała przede wszystkim od naszego wysiłku. Tak, mamy konkretne warunki konieczne do uzyskania odpustu. Przyglądając się im nieco z dystansu można jednak zauważyć, jak są one niewspółmierne do dobra, jakiego doświadczają nasi zmarli.

Taka właśnie jest logika łaski. Zawsze stanowi nieporównanie większą pomoc dla człowieka niż jego wysiłki, choć i one są tu potrzebne jako wyraz otwartości i przyjęcia Bożego działania. 

Przeczytaj również: Czy pobożność może być szkodliwa?

Jeśli podoba Ci się nasz portal i chcesz, żeby dalej istniał i się rozwijał możesz nas wesprzeć na PATRONITE.