Wierzę, że każdy, kto żyje zgodnie ze swoim sumieniem i wybiera w swoim życiu dobro, prawdę i piękno - niezależnie od kultury i religii, w której się znalazł - ma taką samą szansę na bycie zbawionym.

Bracia w wierze

Andrzej Cichoń

Przeżywamy w tym czasie w naszym Kościele Dzień Judaizmu, Tydzień Modlitw o Jedność Chrześcijan, a nawet Dzień Islamu. To bardzo cenne inicjatywy, które pomagają nam otwierać oczy na świat wokół nas, ale też na Boga – Ojca nas wszystkich.

Minęło już siedem lat od pamiętnego spotkania Papieża Franciszka w Abu Dhabi, gdzie wraz z muzułmańskim Imamem Al-Azhar, Ahmadem Al-Tayyebem podpisał się on pod tekstem wspólnej Deklaracji o ludzkim braterstwie dla pokoju światowego i wspólnego współżycia. W dokumencie znalazły się między innymi następujące słowa:

Wolność jest prawem każdej osoby: każdy korzysta z wolności wiary, myśli, słowa i działania. Pluralizm i różnorodność religii, koloru skóry, płci, rasy i języka są wyrazem mądrej woli Bożej, z jaką Bóg stworzył istoty ludzkie. Ta boska Mądrość jest źródłem, z którego wywodzi się prawo do wolności wiary i wolności do bycia różnymi. Dlatego odrzuca się wszelkie próby zmuszania ludzi do przyjmowania określonej religii oraz kultury, podobnie jak narzucenie jednego modelu cywilizacji, którego inni nie akceptują.

Deklaracja w wielu środowiskach została przyjęta z mieszanymi uczuciami. Można było znaleźć – wcale nierzadkie – wypowiedzi polskich katolików, w tym księży, którzy byli zdziwieni, zaskoczeni czy rozczarowani. Byli nawet tacy, którzy zastanawiali się nad sensem swojego posłannictwa w Kościele. Najbardziej uderzał podkreślony powyżej fragment. Różnorodność religii wolą Boga? Jak to? Jaki sens ma, wobec tego, głoszenie Chrystusa innym, nawracanie, misje? Kto jak kto, ale Papież powinien wiedzieć, że zbawienie jest możliwe tylko przez Jezusa Chrystusa – zastanawiało się wielu.

Dla mnie słowa Ojca Świętego były oczywiste i w żaden sposób mnie nie zdziwiły. Tylko utwierdziły w moich przemyśleniach.

***

Zakładając, że Bóg jest sprawiedliwy – a w to głęboko wierzę- każdy człowiek ma dokładnie taką samą szansę na Niebo. Nie ma znaczenia, czy urodziłem się w katolickiej Polsce, prawosławnej Ukrainie, w rodzinie wyznającej judaizm, w społeczeństwie muzułmanów czy w górach Tybetu, w Indiach, a może gdzieś w głębokiej Afryce. To żadna moja zasługa, że wychowałem się w religijnej rodzinie, w środkowej Europie, która na skutek uwarunkowań historycznych jest tu akurat raczej katolicka. Chociaż jako Ślązak, mogłem się urodzić w rodzinie mieszkającej w naszym bloku piętro niżej. Byłbym wtedy wyznania ewangelicko-augsburskiego. 

Oczywiście może ktoś powiedzieć, w szczególności w stosunku do religii niechrześcijańskich, że przynajmniej w dzisiejszym świecie i przy jego środkach komunikacji, każdy miał szansę usłyszenia o Jezusie. Zatem powinien się „nawrócić”. Może i tak by było, gdybyśmy my – chrześcijanie – emanowali na cały świat taką miłością i świadectwem wiary, że nikt, kto by się z nami spotkał, a przez nas z Jezusem, nie mógłby pozostać obojętnym. Jednak niestety tak nie jest. Dobrze będzie uderzyć się w pierś i z pokorą przyznać, że nasze pokazywanie innym Zbawiciela najczęściej jest dość mizerne. Trzeba więc przyjąć, że to nie wina innowierców, że nie mają szansy stać się chrześcijanami. 

***

Patrząc na sprawę w kategoriach ostatecznych trzeba się zastanowić, co Bóg zrobi z ludźmi innych religii. Przecież każdy człowiek jest Jego dzieckiem. Do piekła – mówiąc w skrócie – nie idzie się przez przypadek, z racji urodzenia czy predestynacji. Właśnie na piekło trzeba sobie solidnie zasłużyć. W przeciwieństwie do Nieba, które jest darmowym Bożym darem.

Wierzę, że każdy, kto żyje zgodnie ze swoim sumieniem i wybiera w swoim życiu dobro, prawdę i piękno – niezależnie od kultury i religii, w której się znalazł – ma taką samą szansę na bycie zbawionym.

Czy więc wszystkie religie są równe? Nie! Najbliżej prawdy jest – jak sądzę – chrześcijaństwo. Mamy największy skarb, którym powinniśmy się dzielić z innymi. Oby się tylko nie okazało, że – inaczej niż w Jezusowej przypowieści o talentach – my otrzymaliśmy ich najwięcej, ale nasze dziesięć talentów zakopujemy. A ktoś z jednym talentem znalezionym w dalekiej wierze albo nawet będąc ateistą tak ten talent rozwinął, że usłyszy od Boga pochwałę.

Tak, zbawienie jest ludziom darowane tylko i wyłącznie przez krzyż Pana Jezusa i Jego zmartwychwstanie. Nikt jednak nie powiedział, że dotyczy ono tylko i wyłącznie chrześcijan. Boże Miłosierdzie nie ma granic. W tym granic religijnych.

***

Tu znajdziesz wszystkie teksty autora.
Wesprzyj nas wpłacając na ZRZUTKĘ lub na PATRONITE.