Na swoje osiemdziesiąte urodziny Trump urządził zawody w „mordobiciu”. Ma prawo świętować, jak chce. Ale jakoś trudno nie współczuć Amerykanom, że połączył to z obchodami 250 lat istnienia Stanów Zjednoczonych. I do tego ta impreza odbywała się przy Białym Domu. Ten kontekst pokazał światu nie tylko to, co lubi obecny prezydent USA, nie tylko wskazał jaki typ osobowości prezentuje, ale również zasugerował, że Ameryka szczyci się „mordobiciem”. W dniu celebracji swojego jubileuszu taki właśnie symbol zaprezentowała jako charakterystykę wartości jej drogich. Nic dziwnego, że kilku przywódców innych państw nie przyjęło zaproszenia do kibicowania tym walkom. Czy Ameryka jest rzeczywiście taka?… Czytaj dalej »
Niektórym męstwo myli się z przemocowością. Podobnie jak „Ecclesia militans” z Kościołem wygrażającym mieczem.
