W ostatnich dniach pojawiła się w mediach zapowiedź dopuszczenia do sprzedaży bez recepty antykoncepcji awaryjnej: chodzi o tabletki zawierające octan uliprystalu (w Polsce EllaOne lub Misstala). Na marginesie: nie ma jak dotąd mowy o takiej zgodzie dla środków zawierających progestageny (Escapelle, Livopill). To dobrze czy źle? Nie chcę tu rozważać kwestii moralnych stosowania takiej antykoncepcji. Podstawowy mechanizm działania „pigułki po” to zahamowanie owulacji, ale wchodzi w grę także wpływ na błonę śluzową macicy, co może utrudniać zagnieżdżenie zarodka. Z punktu widzenia Kościoła sprawa jest jasna, bezdyskusyjna. Nie ma o czym mówić. Skoro jednak preparat jest dopuszczony do stosowania w naszym… Czytaj dalej »
Skoro "pigułka po" jest dopuszczona do stosowania w naszym kraju trzeba się zastanowić, czy powinna być dostępna bez recepty. A jeśli tak - dla kogo?
