Artykuły dla tagu — nowa ewangelizacja

 

Żyjemy w czasach, które skłaniają do konstatacji, iż zmienił się wektor ewangelizacji. Staje się ona działaniem do wewnątrz Kościoła. To my potrzebujemy ciągłego nawracania się w konfrontacji z Ewangelią.

Pani Monika Białkowska po rozwiązaniu z nią umowy o pracę napisała:  W ten sposób zakończyła się moja osiemnastoletnia przygoda z „Przewodnikiem Katolickim” - przygoda, w której oddawałam całe swoje serce, swój czas, swoje umiejętności i marzenia. Naprawdę wierzyłam, że razem możemy docierać do tych w Kościele, których nikt już nie szuka, że możemy rozmawiać z myślącymi i poszukującymi, że możemy być przystanią dla tych, którzy zadają pytania. Nie udało się.  Nie usłyszałam „dziękuję”. Usłyszałam za to, że „wciąż jesteśmy razem w Kościele”.  Czytamy tutaj o docieraniu do tych w Kościele, których już nikt nie szuka. Sporo w ostatnich dekadach mówi… Czytaj dalej »

Nie jest to dyskusja o gustach, o których przecież się nie dyskutuje. To rozmowa o kształtowaniu wiary, a więc o katechezie. A w zasadzie jest to krytyka pewnego sposobu rozumienia nowej ewangelizacji.

Figura czy Paschał

Błażej Benisz, CC BY-SA 2.5 , Wikimedia Commons - fragment

Na początku Oktawy Wielkanocnej przy ołtarzu, oprócz czerwonej stuły na krzyżu, ustawia się figurę zmartwychwstałego Chrystusa oraz zapalony Paschał. Sposób rozstawienia tych znaków jest zasadniczo dowolny, a więc zależy od gospodarza miejsca. Nie jest natomiast nieważny. Ta ekspozycja kształtuje modlitwę wiernych, więc i naszą wiarę. Bo tak jak się modlimy, tak wierzymy. Jak głosi starożytna chrześcijańska maksyma. Dlatego chyba należy przemyśleć, który znak bardziej uwypuklić. Który tak umieścić i ozdobić, by przyciągał większą uwagę. W tym zastanowieniu powinien nam pomóc Mszał Rzymski, jako podstawowy dokument kształtujący liturgię. Ważniejszy niż wszelkie instrukcje. Mszał jest fundamentalny, ale i wewnątrz niego mamy do… Czytaj dalej »

Show, koncert, nakręceni mówcy tryskający entuzjazmem niepozostawiającym miejsca na wątpliwości to ślepa uliczka. To też jest nieżyciowe. Jak naiwne homilie.

Entuzjazm do pewnego stopnia

GDJ /Pixabay

Głoszenie Ewangelii tam, gdzie doszło do zgorszenia Kościołem, to nie lada wyzwanie. Kiedyś i dziś. Trudno zachęcać do Chrystusa tych, którym imię Jezus kojarzy się np. z imperializmem Zachodu. To oczywiste. Ale kiedyś zniechęceni nadużyciami przynajmniej tworzyli sobie nową wspólnotę kościelną, a starą nazywali Babilonem. Teraz nawet tego nie chcą robić. Mówią, że Kościół, ksiądz, sakramenty nie są im potrzebne. Nie rozwijają ich, nie czynią lepszymi ani szczęśliwszymi. Nie mają „swojego” Kościoła (czy kościoła) nawet w Internecie. Z nikim się nie konfrontują. A jednak zniechęcenie Czas kryzysu przynagla do NOWEJ ewangelizacji. Papież Franciszek pisze o radości płynącej z głoszenia Ewangelii.… Czytaj dalej »