Firmy z branży AI, aby trenować swoje modele do czatów z tak zwaną sztuczną inteligencją, masowo wykupują książki. Również te cenne, rzadkie egzemplarze. Skanują je i karmią nimi swoje maszyny. To można zrozumieć, a nawet cieszyć się, że AI karmi nas wiedzą z tak “szlachetnych” źródeł. Natomiast, o zgrozo, przeraża wieść o tym, że potem te książki są mielone. Przepadają w czeluściach niszczarek. Dlaczego? Izolacja Jedna z największych takich firm przyznaje, że jej celem jest zniszczenie wszystkich książek na świecie. Nie wiem, czy to tylko przechwałki, mające wzbudzić ruch medialny wokół firmy, czy rzeczywiście realna perspektywa zniknięcia z powierzchni Ziemi… Czytaj dalej »
Sztuczny “redaktor”, sprofilowany pode mnie, nie rozwija mnie. Nie jest dla mnie mistrzem, bo jest tylko na moim poziomie. A jeżeli nie jest w pełni sztuczny, lecz stoją za nim potentaci BigTechów, to jest wystawiony na wszystkie pokusy, jakie przynosi monopol.
