Artykuły dla tagu — Kościół w Polsce

 

Gdybym miała dziś odpowiedzieć na pytanie, kim jest ksiądz diecezjalny, to powiedziałabym: starszym we wspólnocie, do której został posłany. To znaczy: jest jej częścią.

„Kościół w Polsce wciąż stoi przed wyzwaniem wypracowania duchowości księdza diecezjalnego” - powiedział kard. Kazimierz Nycz. Takie określenie budzi mój sprzeciw. Nie wyobrażam sobie mówienia o jednolitej duchowości tak różnej grupy ludzi. Ale myślę, że stawiamy tu raczej pytanie o tożsamość. O to, kim jest - kim ma być - ksiądz diecezjalny. A także - co oczywiste - jak go formować. Ludzie przychodzą i odchodzą Po pierwsze zatem: ksiądz diecezjalny nie jest zakonnikiem. Jedną z podstawowych różnic jest to,  że nie żyje na codzień we wspólnocie zakonnej. Nie ma „domu” ani „rodziny”. Nieustannie słyszymy teksty o niezbędności wspólnoty kapłańskiej jako… Czytaj dalej »

By ludzie mogli zaufać „apostołom” ci, którzy w danym czasie nie mają odpowiedniego kredytu zaufania powinni się sami odsunąć. Jak zresztą już wielu ordynariuszy zrobiło.

„Wchodząc do domu, przywitajcie go pozdrowieniem. Jeśli dom na to zasługuje, niech zstąpi na niego pokój wasz; jeśli zaś nie zasługuje, niech pokój wasz powróci do was” (Mk 10,13) Słowa cokolwiek niepokojące. Ale warto zastanowić się, kiedy to pokój jednak może powrócić do nawiedzającego. Weźmy wizyty apostolskie. Powinny przynosić pokój. Często jednak wizytacje biskupie kojarzą się z czymś do odbębnienia. Jeżeli jest już jakaś radość, to raczej zadowolenie z tego, że mamy je za sobą. Z czego to wynika? Pewnie w dużej mierze z braku szczerości. Gdy dochodzi do szczerej rozmowy o potrzebach, brakach, trudnościach i nadziejach, gdy oczekujemy wsparcia… Czytaj dalej »

Jeżeli jest problem, to się go rozwiązuje w najlepszy możliwy sposób. Nie jest ważne, kto zawinił ani że okoliczności są niesprzyjające. System musi być gotowy i sprawny, jeśli podobna sytuacja się powtórzy.

Sezon komunii w pełni, Boże Ciało już za nami. Kościoły i ulice zapełniają się dziećmi w białych strojach, podążającymi na Mszę świętą. W zeszłotygodniowym tekście Jacek Siepsiak wspomniał o trosce, aby młodzi chrześcijanie, których jako wspólnota dopuszczamy do kolejnych sakramentów, nie wyjmowali komunikantu z ust i nie oglądali go z zaciekawieniem. By było pięknie Mając ten obraz w pamięci usiadłam na wieczornej Mszy św. w drugiej połowie obszernego kościoła średniej wielkości miejskiej parafii. Czekając na liturgię obserwowałam siedemdziesiątkę dzieci sprawnie zajmujących przypisane miejsca w ławkach. Część z nich niosła pod pachą ogromne czerwone serca, udekorowane falbankami - miały na nich… Czytaj dalej »

Pytanie, czy wiemy, co poruszy obserwujących zza firanki? A jeszcze ważniejsze: czy wiemy, do czego ich chcemy poruszyć? Do jakiego ducha zachęcić?

Kiedy dzieci po raz pierwszy przystępują do Komunii Świętej, to z pewnym drżeniem zwracamy uwagę na to, by nie wyjmowały z ust komunikantu i nie oglądały go z zaciekawieniem. Albo, broń Boże, nie bawiły się nim. Jakoś zrozumiała jest ta obawa przed profanacją. Choć czy dziecko może profanować? Ale skoro tak podchodzimy do zachowań wobec Ciała Chrystusa przy Jego spożywaniu w czasie Eucharystii, to jak wytłumaczymy obnoszenie Go i wystawianie na pokaz już po Mszy św., na przykład w Boże Ciało? Jak usprawiedliwimy to oglądanie już po podstawowej czynności sakramentalnej, jaką jest spożywanie? Staramy się uniknąć posądzenia o profanację zamykając… Czytaj dalej »

Nie wiem, co poszło nie tak, że uważamy, że to liczba głosicieli a nie jakość przekazu umożliwia ciągłość głoszenia Ewangelii.

Kochamy liczby. Liczymy ludzi na protestach, marszach, na stadionach i w kościołach. Spieramy się o to, gdzie i na czym było ich więcej. Zapraszamy analityków, aby na podstawie tych danych próbowali określić przyszłość i to, co nas może w niej czekać. W mediach pojawiają się liczne artykuły o liczbach - prezbiterów, zakonnic, dzieci przystępujących do Pierwszej Komunii, chrztów i ślubów kościelnych. Liczą, ze złośliwą czasem satysfakcją, media nieprzychylne chrześcijaństwu, liczą także te katolickie. Tu dwóch neoprezbiterów, tu sześciu. Spadek, spadek, spadek… Oczywiście, szuka się przyczyn spadku liczby wiernych na Eucharystii, dzieci na lekcji religii, kleryków w seminariach. Mądre tezy o… Czytaj dalej »

Ważne jest jedynie, by pamiętać, że drzwi i okna są od tej samej budowli. Kościół jest jeden. Chrystus też. Otwiera okna, ale pozwala także stać za zamkniętymi drzwiami.

"Jak Pan Bóg zamyka drzwi, to otwiera okno". Wielu z nas słyszało to powiedzenie. I prawie zawsze w sytuacji trudniej, kiedy kogoś z nas dotykało cierpienie.  Szukamy wtedy rozwiązań aby umieć przetrwać w sytuacji z pozoru bez  wyjścia. Widzę wiele zamkniętych drzwi także w naszej chrześcijańskiej  rzeczywistości. Przyznam, że ja również za często skupiałam się na owych zamknięciach, niedoskonałościach, lękach i wykrzywionej religijności. Mam wrażenie, że to nasza częsta słabość  - narzekanie, że drzwi są zamknięte. Prowadzimy teoretyczne rozważania jak to zmienić, a przecież tak naprawdę chodzi o zmianę w ludziach, w ich sercach i umysłach. Chcemy zmienić innych. Problem w… Czytaj dalej »

Jezusa poznajemy dzieląc się Jego słowem i traktując Go jak Słowo. Nie wystarczy wpatrywanie się, choćby bardzo intensywne, w statyczny obraz.

Pan Jezus, gdy mówi, że jest drogą, prawdą i życiem, robi to w kontekście sytuacji „tak długo jestem z wami”. Poznanie Jego, a zatem i Ojca, nie dokonuje się przez krótki rzut oka na Jego fizjonomię. To jest proces. Jest się z Nim w drodze, słucha się Go, rozmawia, wspólnie posila się, trudzi i odpoczywa. Poznawanie Ojca nie polega na oglądaniu „zdjęć” Syna. Bo poznanie prowadzi do miłości, a obrazki wywołują jedynie projekcje. Narzucamy na te wyobrażenia nasze oczekiwania lub lęki. Dlatego argumentowanie, że zakaz czynienia obrazów jest nieaktualny po Wcieleniu jest dość problematyczne. „Widzialna postać” to nie tylko Jezus… Czytaj dalej »

Dlaczego nie jesteśmy w stanie oddzielić nauki o Kościele jako Mistycznym Ciele Chrystusa od struktur instytucjonalnych tegoż Kościoła?

Tytuł tej krótkiej refleksji to fragment utworu nagranego przez grupkę duchownych archidiecezji krakowskiej. Nosi on wdzięczną nazwę "Psalmus emeritus". Powstał, aby uczcić... odejście arcybiskupa Marka Jędraszewskiego na emeryturę.  Muszę przyznać, że chyba po raz pierwszy spotykam się z taką formą satyry uprawianą przez księży. Bardzo poprawny śpiew, słowa są ironiczne, ale nie obrażające, profesjonalne nagranie. Można się roześmiać. Niestety, po chwili ten śmiech staje się gorzki. Dlaczego w XXI wieku musimy uciekać się do takiej formy wypowiedzi? Przecież normalni, dojrzali ludzie ze sobą rozmawiają. W średniowieczu ludowe poczucie humoru przejawiało się w czasie karnawału. Wtedy można było bez konsekwencji naigrywać… Czytaj dalej »

To, co wydaje mi się dla biskupa (i dla Kościoła) najważniejsze, to relacje. Myślę jednak, że w Kościele hierarchicznym bardzo brakuje umiejętności ich budowania.

Zagoniony jak biskup

Pirmin Lenherr / Pixabay Zdjęcie ilustracyjne.

[…]  jak duży ciężar duszpasterski bierze na klatę metropolita katowicki?Prawdziwy ciężar wiąże się nie tyle z byciem metropolitą, ile z byciem biskupem diecezjalnym. Oczekiwania, jakie formułują ludzie, są nieludzkie. Przekraczają możliwości zwykłego śmiertelnika. Biskup wedle tych żądań ma być pasterzem, ojcem, sędzią, ekonomistą, administratorem, publicystą, orantem, oczywiście człowiekiem i kim tylko jeszcze. No i w tym wszystkim ma być świetny i święty, doskonały i nienaganny. A jakie oczekiwania media, w tym niestety także katolickie, formułowały wobec nowego przewodniczącego KEP? To dopiero była karuzela. Bóg może by sprostał, choć nie wiem. Albo to wynikało z ignorancji, albo z manipulacji. Kiedyś Wisława… Czytaj dalej »

Siostra Faustyna może stać się patronką tych kobiet, które w swoich strukturach chcą uczynić zdrowe wyłomy.

Niedziela Miłosierdzia Bożego. Jaki to Bóg, że tak bardzo pragnie, aby pamięć o Jego Miłosierdziu trwała na wieki? Jaki to Bóg, że tak bardzo pragnie zbawienia człowieka, że nie waha się zejść na ziemię? I jaki to Pan, że pozwala utrwalać się na kolejnych obrazach, wiedząc, że ludzie słabi nie mogą mieć mocnych narzędzi, gdyż ich nie udźwigną? Obraz, modlitwa najprostsza, pamięć o Jego Męce. I westchnienie, być może w ostatniej minucie życia: "Jezu, ufam Tobie!”. Czemu Jezus ukazał się siostrze zakonnej, w dodatku z drugiego chóru, tego gorszego (jak wtedy uważano)? Szukając odpowiedzi na to pytanie często podkreśla się… Czytaj dalej »