Artykuły dla tagu — Kościół w Polsce

 

Powtórzę jeszcze raz: te erzace ludzie kupują. My zaś w Kościele mamy do zaoferowania pełen pakiet. Co więc robimy nie tak?

Bazylika Grobu w Jerozolimie. Foto: Andrzej Cichoń

Mamy „do sprzedania" najlepszy news świata w jego całej historii. Mówimy o rzeczach najważniejszych, dotykających każdego człowieka bez wyjątku. Nie ma nikogo, absolutnie nikogo, kogo ta wiadomość by nie dotyczyła. Twierdzimy, że głosimy Dobrą Nowinę, a... niewielu chce słuchać. Czy ludzi naprawdę to nie obchodzi? W TV lecą kolejne reklamy. Wspaniałe wakacje w tropikach. Przez półtora tygodnia poczujesz się, jak w raju. Preparat przeciwzmarszczkowy, kolagen - coś tam, lśniące zęby, itd. spowodują, iż będziesz wyglądał dziesięć lat młodziej. Ćwiczenia na siłowni, poranne biegi, joga albo suplementy diety i lekarstwa dadzą ci poczucie, że będziesz zdrowszy, sprawniejszy i bardziej zadowolony z… Czytaj dalej »

Osoby publiczne, które wiedzą, że ich słowa i czyny inspirują innych, muszą liczyć się z tym, że ktoś zapyta, dlaczego się to skończyło. I że jakąś część informacji powinien uzyskać.

Ostatnie dni przyniosły informację o - kolejnym już - odejściu z zakonu i ze stanu duchownego znanego zakonnika. Mnie osobiście także ta informacja dotknęła, jako że zdarzało mi się czasem go słuchać lub czytać. Wiemy tylko, że najpierw zawieszono jego publiczną działalność, a potem, że odszedł i zakon nie ponosi już za niego odpowiedzialności. Oczywiście - odejścia się zdarzają. A ludzie nie muszą być informowani o prywatnym życiu kogokolwiek. Ale uważam, że o powodach zawieszenia już tak. Inaczej zostają domysły, które nigdy nie są zdrowe, wywołują zamieszanie i plotki. Jeśli wspólnota wiele lat czerpała korzyści z działalności danej osoby staje… Czytaj dalej »

Może tak musi być. Może musimy boleśnie się przekonać, że nasze chrześcijaństwo jest jałowe. Może nasze chrześcijaństwo kulturowe, historyczne, polityczne, instytucjonalne musi obumrzeć.

Od jakiegoś czasu zastanawiam się, dlaczego nasze świadectwo wiary jest dziś tak mizerne. W czasach pierwotnego Kościoła, pomimo trudności, prześladowań i braku przygotowania teologicznego, wiara w Chrystusa - od pierwszych Dwunastu Apostołów i dzięki ich działalności - rozprzestrzeniła się w niewiarygodnym tempie na miliony wyznawców. Dziś, przynajmniej w naszej części świata, chrześcijaństwo jest w odwrocie. Nie potrafimy zachwycić innych swoją wiarą i nie pociągamy swoim życiem. Nie głosimy Dobrej Nowiny albo głosimy ją w taki sposób, że nikt nie bierze jej za dobrą. Szczególnie jest to widoczne w Polsce. Według opublikowanego ostatnio badania łączny odsetek osób, które deklarują zaufanie do… Czytaj dalej »

Zastanawiam się, co bym odpowiedziała. Myślę, że tak zadane pytanie jest proste tylko dla osób patrzących na Kościół z zewnątrz. Jeśli jest się w środku, poziomów odpowiedzi robi się dużo więcej.

Opublikowany niedawno sondaż wskazujący na (kolejny) spadek zaufania do Kościoła spowodował falę komentarzy. Z pewnością jest to spore utrudnienie dla misji Kościoła. W końcu głoszenie Ewangelii od samego początku opiera się na wiarygodności dających świadectwo. Zaufanie to nie jest sprawa błaha, którą można lekceważyć. Co ten wynik oznacza? W dużej mierze z pewnością odbija zaufanie do instytucji i jej publicznie (medialnie) widocznych elementów. A tu w oczy rzuca się Konferencja Episkopatu Polski, od lat wizerunkowo strzelająca sobie jak nie w stopę to w kolano. I żeby to jeszcze chodziło tylko o wizerunek… Niestety, chodzi też o uwikłanie po jednej stronie… Czytaj dalej »

Żeby kościoły nie świeciły pustkami nie wystarczą bezkrytyczni fanatycy. Potrzeba też przestrzeni na krytyczną dyskusję dla zawiedzionych, a jednak kochających.

Kiedy człowiek traci czyjeś zaufanie zazwyczaj oznacza to, że oszukiwał. Podobnie jest z instytucją. Utrata zaufania może również wynikać z kręcenia. Wyjaśnienia są tak zagmatwane, że trudno im zaufać. Rzecznik jakiejś instytucji przyłapany na oszustwie traci rację bytu. Powinien zostać natychmiast zwolniony. Jednak są i takie „organizacje”, które stopniowo tracą zaufanie. Na przykład dzieci często dają rodzicom kolejną szansę. Jeśli kogoś kochamy i jest nam bliski, to chcemy mu wierzyć. Tłumaczymy go, nawet wbrew faktom. Ale w końcu przychodzi czas, gdy trwamy w związku, choć już nauczyliśmy się nie wierzyć osobie niegodnej zaufania. Taki związek nazywamy toksycznym. Ale z drugiej… Czytaj dalej »

To jakbyśmy powiedzieli: „Cóż złego w tym, że nieuzbrojone bezzałogowce polatają sobie trochę nad nami? Nawet nielegalnie. Lepiej się o nie nie kłócić.”

Przemoc duchowa bywa lekceważona tak przez sprawców, jak przez ofiary. Niestety również przez jej świadków. Tak się do niej przyzwyczajamy, że się nie sprzeciwiamy. I stajemy się poniekąd współwinni atmosferze sprzyjającej nadużyciom i wykorzystaniu w sferze duchowej czy psychicznej. To trochę jest jak z dronami latającymi nad Polską. Skoro są nieuzbrojone, to powoli zaczynamy przekonywać się do tego, że szkoda tych wielkich pieniędzy potrzebnych do ich strącania. Może lepiej nie reagować i nie „wystrzeliwać się” z arsenału, który powinien być użyty na poważniejsze cele? Wojna oczywiście musi liczyć się z ekonomią, ale putinowscy zabójcy prędzej czy później wykorzystaliby naszą opuszczoną… Czytaj dalej »

List Pasterski KEP pod tytułem „Wspólnota nadziei” w swej treści nie tylko nie ukierunkowywał na nadzieję, ale trudno w nim znaleźć jakikolwiek pomysł na zaistniałą sytuację.

Moja Szkoła Podstawowa wówczas im. Waryńskiego przy ul. Engelsa

Moja Szkoła Podstawowa wówczas im. Waryńskiego przy ul. Engelsa / Andrzej Cichoń

Nowy rok szkolny zaczął się pod dyktando dwóch kwestii: wprowadzenia nowego przedmiotu edukacja zdrowotna i ograniczenia do jednej godziny lekcji religii. Sam należę do pokolenia, które całą edukację na poziomie podstawowym i średnim odebrało w czasach socjalizmu. Wszystkie lekcje religii miałem w salkach przy parafii. Jak było? Bardzo różnie. Do wczesnej komunii przygotowywała nas siostra zakonna. Robiła to wspaniale, z wielką miłością do nas, maluszków. Dopiero po latach dowiedziałem się, że nie była wprost katoliczką, bo pochodziła z zakonu unickiego, rozwiązanego przez komunistów. Potem, w podstawówce prowadziły nas katechetki świeckie lub księża. Generalnie otrzymałem solidne religijne wykształcenie. Pamiętam jednak też,… Czytaj dalej »

Jak głosić Ewangelię w trudnych czasach? Rozeznać, kto i co jest faktycznym wrogiem? Na te pytania politycy nie dadzą nam odpowiedzi.

Ostatni miesiąc spędziłam w Azji. Nie widywałam Europejczyków, innych Polaków też nie. Moje wspólnoty łączyły trzy kontynenty, pięć krajów, o wiele więcej języków i tradycji. Łączył też nas Bóg, który uczył, że spotkanie z "innym" to zawsze sztuka kompromisu, pokory, szacunku i wrażliwości. W tym samym czasie w Polsce na granicach pojawiały się samozwańcze patrole, pilnujące naszych granic przed osobami o innym kolorze skóry niż biały. Nie oszukujmy się. Te pseudoobywatelskie patrole to nie patrioci. To ludzie, których przekonano o tym, że osoby pochodzące z innych ras, religii, kultury są tylko i wyłącznie zagrożeniem. Zgodnie z plakatami pewnej partii, która… Czytaj dalej »

Co może to zmienić? Nie list i nie petycja, ale realny spadek poparcia dla tych, którzy ksenofobię niosą na sztandarach.

Kilka dni temy upubliczniono przewidziany na tę niedzielę List pasterski kard. Grzegorza Rysia. Ważny, bo podejmuje dwa palące tematy. Zacznę od drugiej części, czyli od kwestii Komisji niezależnych ekspertów do zbadania zjawiska wykorzystywania seksualnego osób małoletnich w Kościele katolickim. Otóż kardynał powiedział - wprost i publicznie - że powierzenie dalszych prac bp. Oderowi ma zapewne na celu zmianę koncepcji tejże Komisji. Bo to oznacza eleganckie słowo „przemodelowanie”. Ponieważ jednak kardynał widzi potrzebę powstania Komisji w takim kształcie, i powstania jej teraz, nie za lat kilka, tworzy taką w swojej diecezji. I uważam, że to ważny krok. Nie tylko dla archidiecezji… Czytaj dalej »

Trzeba zawsze wracać do Ewangelii. Tam można znaleźć odpowiedzi, jak należy traktować innych ludzi, niezależnie czy są imigrantami, politykami czy biskupami.

Można witać się słowami „Szczęść Boże” i jednocześnie kłamać w sposób obrażający ofiary najpodlejszych zbrodni w historii ludzkości? Można. Można być biskupem, klęczeć przed Czarną Madonną i modlić się słowami politycznej propagandy? Można. Można promować piękno chrześcijańskiego życia, a chwilę później rozpowszechniać treści rasistowskie? Można. Dożyliśmy ciekawych czasów. Szkoda, że w znaczeniu starożytnego przekleństwa.  *** W czasach „słusznie minionych” świat był prosty. Kto trzymał się Kościoła, miał zasady, nie poddawał się partyjnej propagandzie, stał po dobrej stronie mocy. Kto zapisywał się do PZPR, skarżył na sąsiadów i wierzył, że zagrażają nam zachodni imperialiści był zły. Dopiero po latach okazało się,… Czytaj dalej »