Artykuły dla tagu — Kościół w Polsce

 

A może ten kryzys jest właśnie po to, by jedni poczuli, że są podmiotami, a drudzy musieli wypuścić z rąk część władzy?

„Żniwo wprawdzie wielkie, ale robotników mało; proście więc Pana żniwa, żeby wyprawił robotników na swoje żniwo.”To cytat z wczorajszej Ewangelii. I rutynowy motyw wszelkich modlitw o powołania kapłańskie i zakonne. Optymalnie: z naszej parafii. (Tego nie rozumiem. Co za różnica, skąd? Jak będzie powołanie z parafii sąsiedniej, to już gorzej? A może po prostu nowe powołania dobrze by o NAS świadczyły i to jest sedno tej modlitwy? Ale to dygresja.) Bez wątpienia jest ich w Polsce coraz mniej. Nie mam złudzeń, że działa tu generalnie odejście od Kościoła i wiary młodych ludzi, że ma znaczenie opinia Kościoła i malejąca społeczna… Czytaj dalej »

Pośredniczenie zawiera w sobie odgradzanie. Skoro pośredniczę, to utrwalam pozycję wiernych jako korzystających z pośrednictwa, czyli niemających bezpośredniego dostępu.

Kandydaci do kapłaństwa w obrządku greckokatolickim opowiadają, że nie jest im łatwo znaleźć kandydatkę na żonę (a żenić się mogą tylko przed święceniami). Dziewczyny nie chcą pełnić tej roli społecznej i być ciągle na świeczniku. Wszyscy przyglądają się żonie księdza, jak się prowadzi, w co się ubiera, gdzie chodzi i do kogo zagląda. Ciąży na niej presja społeczna i odpowiedzialność za to, jakiego proboszcza mają parafianie, czy jest szczęśliwy i zrównoważony emocjonalnie.  Do tego jeszcze dochodzi rola „sekretarza” swojego męża. Żona jest jakby pośrednikiem między wiernymi a kapłanem, czyli należy do stanu duchownego, choć nie ma święceń. To ona omawia… Czytaj dalej »

Cieszę się, że gdzieś ktoś zaczyna słuchać parafian. Powinno stać się to normą, na razie jest jeszcze wyjątkiem. Ale już czas, by tworzyć prawdziwą wspólnotę parafialną, faktyczną rodzinę rodzin.

W ogłoszeniach jednej z parafii pojawiła się informacja, że po ustaleniach z parafianami sprzątaniem kościoła i obejścia zajmie się specjalnie zatrudniona osoba. Tym samym rezygnuje się ze zwyczajowego sprzątania wyznaczonymi ulicami. Niby rzecz mało istotna. Ani to ogłoszenie o remoncie, ani o wizytacji biskupa czy innej ważnej a niezwyczajnej uroczystości. Ot, informacja o zatrudnieniu osoby sprzątającej. A jednak. W tej parafii, jak w wielu innych, istniała wieloletnia tradycja, że kościół sprzątano według adresów. Co sobotę mieszkańcy innej ulicy lub domów. Przy okazji składało się ofiarę na kwiaty do kościoła. Praca oczywiście była świadczona wolontaryjnie. I nic w tym złego nie… Czytaj dalej »

Kościół staje się słaby nie dlatego, że wrogie siły zagrażają mu z zewnątrz, ale dlatego, że bawimy się uczuciami ludzi, wrażliwością, czasem niewiedzą w danym temacie.

Ostatnio pojawiło się wiele wypowiedzi podejmujących tematy na przykład kryzysu powołań, zwłaszcza kapłańskich, celowości nauczania religii w szkole czy malejącej liczby osób wierzących i praktykujących. Jako powody tych zjawisk podaje się postępującą sekularyzację, wpływ lewicowych ideologii, konsumpcjonizm lub kryzys rodzin. Oczywiście, wszystko to jest oznaką jakiegoś kryzysu we wspólnocie Kościoła i jest warte bliższej refleksji. Ale te same hasła przewijają się już od wielu lat. Powtarzane są w jak mantra przez tego czy innego biskupa, proboszcza czy zaangażowanego świeckiego. Ja bym do tego spisu dodała jeszcze jedną, ważną dla mnie rzecz: jakiś rodzaj infantylizacji wiernych w Kościele. Zwłaszcza hierarchów, duchownych,… Czytaj dalej »

Wszyscy jesteśmy oddzieleni od świata i do niego posłani, by głosić Dobrą Nowinę ubogim, opatrywać rany serc złamanych, ogłaszać czas łaski Pana. A jednak jest w Kościele sakrament święceń. Po co?

Wypowiedź biskupa opolskiego Czai o braku powołań i konieczności łączenia parafii wywołała dyskusję o tym, kim powinien być, czy głębiej - po co właściwie jest nam kapłaństwo? Katechizm mówi: sakrament święceń? Po co nam ksiądz? Może rzeczywiście nie ma popytu (więc i nie ma podaży), jak pisze ks. Andrzej Draguła? Myślę, że ślizgamy się po powierzchni problemu i że potrzeba sięgnięcia wgłąb. Bo nawet słowa, których używamy, więcej wprowadzają zamieszania niż pomagają. Jeszcze „ksiądz” - wyraz odziedziczony z prasłowiańskiego kъnędzь ‘władca kraju, panujący’ (za SJP), używany jako tytuł grzecznościowy - raczej nie niesie dziś znaczeń. Ale jak się kojarzy „kapłan”? Słownikowo to… Czytaj dalej »

W efekcie pierwsza komunia to nie rozpoczęcie pełnego uczestnictwa w Najświętszym Sakramencie, ale uzyskanie zaświadczenia, które potem przyda się do uzyskania zaświadczenia o bierzmowaniu, co jest niezbędne do dalszych zaświadczeń.

Mówiło się, że bierzmowanie to uroczyste pożegnanie się młodzieży z Kościołem w obecności biskupa. Teraz coraz częściej mówi się o uroczystości pierwszej komunii, że to zakończenie praktyk religijnych. Myślę sobie, że to nie tyle jest święto opuszczenia Kościoła, co (dla wielu) jakby przejście na tryb stand by. Czyli: nie bierzemy czynnego udziału, ale zachowujemy prawo, by w razie czego jednak być zaliczonym do członków Kościoła. Kurs ukończyłem Tak niestety wychowujemy ludzi, że za Najświętszy Sakrament mają pierwszą komunię (ewentualnie Ciało Chrystusa przechowywane w tabernakulum), a nie każdą Eucharystię. W rezultacie podchodzą do tego sakramentu jak do wyrobienia prawa jazdy. Najważniejsze… Czytaj dalej »

Wyszliśmy na barbarzyńców. I pewnie trzeba przeprosić, choć zostaliśmy wkręceni w tę prowokację. Ale warto się też zastanowić, na co sobie pozwalamy podczas procesji i czy wtedy nie gorszymy i nie odstręczamy od religii.

Maj to czas pochodów, świeckich i religijnych. W Ewangeliach są opisy tłumów wokół Jezusa, ale zazwyczaj nie są one „organizowane” przez działaczy. Wyjątkiem jest może (choć nie ewidentnym) ścielenie przez uczniów płaszczy przed Jezusem na osiołku. Przyłącza się tłum. Ale wydaje się on spontaniczny - nie da się go uciszyć. Stąd Jezus mówi o kamieniach krzyczących. Odwrotnie jest z tłumem domagającym się ukrzyżowania - ten został podburzony. Zazwyczaj jednak masy wokół Jezusa są na tyle niezorganizowane, że potrzeba cudu rozmnożenia chleba i ryb. Inaczej, niż na festynach partyjnych, gdzie kiełbasa wyborcza to jeden z dokładnie zaplanowanych elementów. Procesja czy pochód?… Czytaj dalej »

Sami jesteśmy sobie winni, że to, co dla nas święte, dla innych staje się „świeckie”, że to co dla nas stanowi sacrum, staje się elementem profanum.

Maj to tradycyjnie w Polsce miesiąc Pierwszej Komunii Świętej. Czas przygotowań i dzieci, i rodziców. Oczywiście, nie tylko przygotowań duchowych, ale także rodzinnych. Wielu rodziców już z dużym wyprzedzeniem rezerwuje salę, restaurację, także fryzjera, czasem makijażystkę. Dzieci uczą się katechizmu, modlitw, mają próby, swoje spotkania. Co parafia, to trochę inne zwyczaje co do przebiegu uroczystej Eucharystii. Co katecheta, to inne wymagania. Ale także co rodzice, to inne prośby, skargi, wnioski czy pomysły. Możemy na ten temat bardzo długo rozmawiać, bo wiele rzeczy powinno się w naszym Kościele w tym temacie zmienić. Jednak przede wszystkim jest to przyjęcie kolejnych sakramentów, konkretnej… Czytaj dalej »

Zadajmy sobie pytanie, dlaczego tych ludzi - mających w sobie tyle siły, tyle wrażliwości, tyle chęci pomocy potrzebującym, wypełniających tak doskonale dzieła miłosierdzia - nie ma w naszych parafiach? Dlaczego nie uczestniczą w naszych mszach świętych, w nabożeństwach?

„Pomoc Polaków dla Ukraińców jest jak nowy cud rozmnożenia chleba…” - powiedział w rozmowie z Radiem Watykańskim o. Misza Romaniv, dominikanin z Ukrainy. Około 87 proc. mieszkańców Polski to katolicy. Mam na myśli osoby, które przyjęły chrzest, Eucharystię i bierzmowanie, czyli cały pakiet sakramentów wtajemniczenia chrześcijańskiego - przygotowania do dojrzałego i świadomego chrześcijańskiego życia. W praktyce jednak nasza edukacja katechetyczna zatrzymuje się na przygotowaniu do Pierwszej Komunii Świętej czyli ogranicza się do podstawowego katechizmu. Dzieci uczą się dziesięciu przykazań, trzech cnót teologicznych, czterech cnót kardynalnych, siedmiu sakramentów, siedmiu grzechów głównych, czasem dodaje się do tego uczynki miłosierdzia i osiem błogosławieństw.… Czytaj dalej »

Wolimy być - jako wspólnota - kilogramem niesłonej soli, niż szczyptą nadającą smak wielolitrowemu garnkowi światowej zupy. Tymczasem perspektywa mniejszości może nas wiele nauczyć.

Każdy, kto wyjeżdżał lub wracał do Polski spoza strefy Schengen, nieraz zapewne był świadkiem tego, jakie znaczenie przy odprawie paszportowej ma kolor paszportu. Precyzyjniej rzecz ujmując: kraj jego wydania. Na co dzień żyjemy bowiem w sporym komforcie psychicznym, wynikającym z faktu, że w Unii Europejskiej możemy swobodnie przekraczać granice rożnych państw właściwie tego nie odczuwając. Jako posiadacze unijnego paszportu nie mamy również większych problemów z podróżowaniem w inne rejony świata (to może się niebawem nieco zmienić, ze względu na trwającą na Ukrainie wojnę z Rosją). Ale gdy wracamy do kraju spoza strefy Schengen możemy zobaczyć, że przekroczenie granicy dla niemałej… Czytaj dalej »