Artykuły dla tagu — Kościół w Polsce

 

Jedni stawiają hipotezy, oskarżają, inni się bronią. Poleciały głowy i wyznaczono nagrodę za zgłoszenie truciciela. Wszystko pięknie, tylko nadal nie widzę, by pojawiało się pytanie, jak rzekę uzdrowić?

Wnioski z katastrofy

Dad of Oktaeder, Public domain, Wikimedia Commons

Katastrofa ekologiczna Odry jest faktem. Rzeka stała się miejscem śmierci i w tej chwili nie nadaje się do życia. Od tygodnia, odkąd sprawa stała się głośnia po zbyt długim okresie przemilczania trwa poszukiwanie winnych. Jedni stawiają hipotezy, oskarżają, inni się bronią. Poleciały głowy i wyznaczono nagrodę za zgłoszenie truciciela. Wszystko pięknie, tylko nadal nie widzę, by pojawiało się - w moim przekonaniu najważniejsze - pytanie, jak rzekę uzdrowić? Dobrze, może to zajmie lata. Ale przecież im szybciej zaczniemy, tym lepiej! Bo chyba nie chcemy, żeby druga największa rzeka w Polsce stała się trwale tylko ściekiem zatruwającym Bałtyk? Owszem, trzeba wiedzieć,… Czytaj dalej »

Najważniejsze jest, by znaleźć sposób na obalenie tej diabelskiej sugestii, że ktoś jest niekochany, bo zawinili jego rodzice i od urodzenia ma kłopot.

Jak wytłumaczyć młodym, że jednak są kochani? Był kiedyś taki film „Dzieci gorszego Boga” o dzieciach niesłyszących od urodzenia, zebranych w szkole specjalnej. Poczucie bycia gorszym, niekochanym, a nawet niezdolnym do miłości zostało tam w końcu przełamane pod wodą. Tam, gdzie nikt nie słyszy. Agresja i zamykanie się ustąpiły twórczości i zaangażowaniu, gdy ich nauczyciel sam osobiście przeżył głuchotę. Z podobną próbą wyzwolenia, tym razem u ludzi, którym wzrok musi zastąpić wyobraźnia, mamy do czynienia w filmie „Imagine”. Sugestie, że dzieci „z próbówki” lub jakoś inaczej „wyprodukowane” są niekochane, a więc gorsze, wpisują się pytania skierowane do Jezusa: „Uczniowie Jego… Czytaj dalej »

Mam poczucie, że wielokrotnie w dyskusji nadużywamy nieomylności jako argumentu. Kościół tak uczy. Koniec dyskusji. Koniec nawet myślenia!

Możemy czasem usłyszeć ze strony katolików kategoryczne stwierdzenie, że nauczanie Kościoła w jakiejś kwestii jest nieomylne i niezmienne. Możemy też spotkać się z kpiną, bo komuś wydaje się, że katolicy uznają za nieomylne każde słowo papieża. Nieomylność to kategoria wyjątkowo niezrozumiana, a pojawia się co chwila,. Co więcej, moim zdaniem bardzo przez ludzi Kościoła nadużywana. Warto więc do niej wrócić. Zwyczajne-i-powszechne Po pierwsze. Nieomylne jest stałe nauczanie Kościoła, choćby nigdy nie zostało formalnie orzeczone. To tak zwane magisterium zwyczajne-i-powszechne (ta nierozdzielność obu członów jest sednem!). Nie ma dogmatu, że Chrystus zmartwychwstał. Nikt tego nie orzekał, bo nie było takiej potrzeby. Kościół… Czytaj dalej »

Niekierowanie się dobrem ofiar, już skrzywdzonych i tych potencjalnych, jest zwyczajnie nie do pojęcia. Jest coś takiego jak prymat sumienia nad prawem.

„Sługa, który zna wolę swego pana, a nic nie przygotował i nie uczynił zgodnie z jego wolą, otrzyma wielką chłostę. Ten zaś, który nie zna jego woli i uczynił coś godnego kary, otrzyma małą chłostę”. (Łk 12,47-48) Słowa Jezusa o wielkiej i małej chłoście dla apostołów i ich następców, wskazują, jak ważny jest sposób myślenia, a nie tylko działania. Okazuje się, że wymiar kary zależy od wiedzy. Kto wiedział, ten zasłużył na dużą chłostę. Kto nie wiedział, na mniejszą.  Dla tych, którzy choć trochę liznęli teologii moralnej, powinno być oczywistym, że stan sumienia jest istotny w ocenie winy. Inaczej jest zazwyczaj w… Czytaj dalej »

Problem uzależnień jest sprawą zbyt poważną, aby ją lekceważyć albo spychać na margines formacyjny. Żaden sakrament nie jest lekiem na uzależnienie.

Sierpień to tradycyjnie w naszym kraju miesiąc abstynencji i modlitw o trzeźwość narodu. Nie da się ukryć, że coraz więcej osób zmaga się z chorobą alkoholową. Ale także z innymi uzależnieniami: narkomanią, seksoholizmem, nikotynizmem, uzależnieniem od leków, jedzenia, hazardu czy szeregiem innych zachowań kompulsywnych. Powstają ośrodki terapii uzależnień, bardzo prężnie działają także wspólnoty 12-krokowe dla osób uzależnionych. W mediach coraz częściej można wysłuchać programów, specjalnie poświęconych uzależnieniom. (Chociażby seria „Ocaleni” Rafała Porzezińskiego to- notabene - jeden z lepszych programów poświęconych temu tematowi.) Bp Tadeusz Bronakowski zauważył, że w naszym kraju problem uzależnienia od alkoholu dotyka około miliona osób. Problem picia… Czytaj dalej »

Problem w tym, że pusty wewnętrznie człowiek napełni się o wiele szybciej śmieciami owego świata niż ten, który jest świadomy swojej wartości, ale i słabości.

W związku z kolejnymi skandalami seksualnymi z udziałem księży, ostatnimi samobójstwami duchownych oraz ogólnie z kryzysem powołań kapłańskich pojawiają się pytania o kształt i charakter formacji duchowieństwa. W mediach społecznościowych czy zwyczajnych dyskusjach pojawia się najprostsza recepta: znieść celibat. Profesjonaliści mówią o przesunięciu wieku przyjmowania święceń. Wskazują na ogólne, widoczne w społeczeństwie, późniejsze dojrzewaniem kolejnych pokoleń do przyjmowania ról społecznych i generalnie do odpowiedzialności. Oczywiście mówi się też o samej formacji seminaryjnej. Zwraca się uwagę, że trzymanie młodych dorosłych przez 6 lat w izolacji od społeczeństwa, uniemożliwianie im podejmowania normalnej pracy zawodowej, częstszych kontaktów rówieśniczych i sprawdzania się w różnych… Czytaj dalej »

Może przygotowanie do Pierwszej Komunii Świętej to jest ten moment, gdy trzeba postawić tamę fikcji? Tylko co dać w zamian?

W kościele nie widać przede wszystkim młodych. Odchodzą nastolatki - nie na darmo od lat bierzmowanie nazywane jest uroczystym pożegnaniem z Kościołem w obecności biskupa. Ale nie ma też młodszych - dzieci nierzadko znikają z parafii tuż po pierwszej Komunii świętej. Co można w tej sprawie zrobić? Zanim zaczniemy myśleć o rozwiązaniach warto się zastanowić, jak wygląda sytuacja i co właściwie chcemy osiągnąć? Zatem: jak wygląda dziś wzrastanie w wierze młodego człowieka? Etap pierwszy: chrzest Chrzczony jest w dzieciństwie, w wierze rodziców. Czasem jako niemowlę, czasem jako kilkulatek. Na ile wierzący i praktykujący są rodzice? Na ile są zdeterminowani, by… Czytaj dalej »

W postulatach synodalnych słyszymy np. o tym, by jedną godzinę religii zostawić w szkole, a drugą przenieść do parafii. Warto się chyba zastanowić, jakby to miało wyglądać.

Dzięki pracom synodalnym postulat powrotu z katechezą „na salki” nabrał w przestrzeni publicznej Kościoła dość powszechnego wymiaru. A jeszcze całkiem niedawno duchowni za takie wypowiedzi w polskich mediach trafiali na „zsyłkę”. Teraz jednak ten postulat (też ze strony kleru) znajduje swoje miejsce w syntezach synodalnych. Co prawda bywa, że ukrywanych. Oczywiście byli politycy, którzy na fali żądań oddzielenia państwa od Kościoła domagali się całkowitego usunięcia religii ze szkół. Ale oddolne głosy katolików wydają się bardziej wyważone. Szanując rozdział tronu od ołtarza, a więc świeckość państwa i jego instytucji, jednocześnie widzą oni konieczność nauczania młodych Polek i Polaków o religii, która… Czytaj dalej »

Nasze duszpasterstwo - parafialne, wspólnotowe - jest w całości nastawione na to, by wierny prowadził regularne życie sakramentalne. Ono nie jest dla nich. I być może długo nie będzie.

To, że po pandemii znów ubyło wiernych w kościołach jest bezsporne. Nieustannie powraca więc idea nowej ewangelizacji. I słusznie. Ale ciągle rozmawiamy co najwyżej o metodach tejże. Znacznie mniej o tym, co dalej zrobić ze zewangelizowanymi. Jak pomóc im odnaleźć się w Kościele? Jaką zaproponować im formację? Nie, to nie jest tak, że możemy się nad tym nie zastanawiać, bo „Bóg przewidzi”. Oczekuje od nas przynajmniej podjęcia wysiłku. Myślenia i działania. Jeśli mamy wyjść ewangelizować, trzeba zapytać: kogo? I znów: odpowiedź, że wszystkich, to unik. Kogo brakuje? Kto nam znikł? Nie da się nie zauważyć: przede wszystkim ludzie młodzi. Licealiści,… Czytaj dalej »

Szybka (ewangeliczna) odpowiedź to: szukać rozproszonych. W domyśle: by zapełnić świątynie. Ale ocena naszych możliwości skłania nas raczej do intensywniejszego działania na miejscu. Z jakim skutkiem?

Paliwo coraz droższe. Kiedyś motywacja do ekonomicznej jazdy była bardziej ekologiczna. Teraz ekologiczne naciskanie (lub nie) pedału gazu jest wymogiem ekonomicznym. Różnice w sposobie jazdy boleśnie czujemy w portfelu. Swego czasu najważniejszym wskaźnikiem na desce rozdzielczej był dla mnie prędkościomierz. Teraz dużo częściej patrzę na to, ile litrów na 100 km w danej chwili pali samochód. Do tego dostosowuję prędkość i nacisk na pedał gazu. Przedtem kalkulowałem, ile czasu zajmie mi droga. Obecnie, ile zużyję paliwa. Człowiek z wiekiem uczy się, że na tej samej ilości benzyny dużo dalej zajedzie jadąc spokojnie i płynnie, niż szarżując i zdobywając kolejne sekundy… Czytaj dalej »