Wyższe szkolnictwo katolickie w Polsce nie cieszy się zbyt wysokim prestiżem. Powodów jest wiele. Zbyt łatwe robienie kariery tylko dla tytułów. Wydziały, które nie musiały być konkurencyjne, bo klerycy i tak musieli na nich studiować. Publikacje koncesjonowane przez struktury diecezjalne czy zakonne. Częściowe wyłączenie z ogólnopaństwowego systemu nadzorowania ścieżki kariery. „Słowackie dyplomy”. Upolitycznienie prowadzące do promowania na siłę swoich, zresztą nie tylko w kluczu partyjnym, ale też organizacyjnym (zakon, diecezja). I wiele innych problemów, które zresztą dotyczą nie tylko kościelnych instytucji. Są oczywiście chwalebne wyjątki. I chwała im za to. Warto jednak zwrócić uwagę na jeszcze jedną zmianę, która dokonała… Czytaj dalej »
Ludzie przestają słuchać Kościoła nie dlatego, że to grzesznicy głoszą (tak było zawsze), ale ponieważ głoszą coś, co ich nie obchodzi.
