Artykuły dla tagu — Kościół w Polsce

 

Ciągle mówimy o relacji skośnej, w której to my jesteśmy wyżej. A rzecz w tym, że trzeba stanąć obok drugiego człowieka. I podzielić się tym dobrem, które darmo otrzymaliśmy.

- […] Oczekuję, że jasno powiemy, czego naucza Kościół i w jakim kierunku chcemy dalej podążać w sprawach, które nas dzielą. Podoba mi się, że jest to Kościół słuchający – który nie wyklucza, ale chce wysłuchać…- ...wysłuchać i towarzyszyć, prowadząc do nawrócenia?- Dokładnie tak. Ale na razie mało się mówi o grzechu i nawróceniu, a głównie o przyjmowaniu wszystkich ludzi, otwieraniu drzwi Kościoła. To jest piękne, ale nie zapominajmy, że w Kościele są też pewne zasady. Krótki cytat z rozmowy z s. Mironą Turzyńską OSF, przedstawicielką polskiego Kościoła na spotkaniu synodalnym w Pradze. Jest w tym zdaniu coś, z czym… Czytaj dalej »

Dziś można tylko usłyszeć argument o rozbijaniu parafii. I trudno się nie zgodzić, że jest to jakaś forma dezintegracji. Pytanie: czy nie pozytywnej?

Przyszłością Kościoła nie są parafie terytorialne. Coraz więcej ludzi czuje się związanymi z parafiami personalnymi. Wynika to z ich zawodu, zajęć, upodobań, wieku, sytuacji rodzinnej lub przynależności do jakiejś organizacji, np. harcerstwa. Większy kontakt mają z kapelanem, opiekunem czy duszpasterzem niż z proboszczem. Szef parafii terytorialnej niewiele o nich wie. A kapelan zna osobiście i ma stały kontakt. Są mobilni, więc terytorium nie ma większego znaczenia. Prawo “kancelaryjne” nie jest jeszcze dostosowane do takiej struktury duszpasterskiej. A przynajmniej w praktyce nie wszyscy proboszczowie potrafią się w niej odnaleźć. To nie jest jedyna trudność. Trzeba być czujnym wobec wszelkich tendencji do… Czytaj dalej »

Na zmiany strukturalne jeszcze - jak się wydaje - poczekamy jeszcze długo. I obyśmy się ich doczekali.

Niedawno pisałam o tworzeniu Kościoła od dołu. O byciu Kościołem takim, jakiego pragniemy. W tej codzienności, w jakiej żyjemy, poszukując drogi. To - paradoksalnie - jest dość proste. Póki nie dotknie się problemu potwornych krzywd wyrządzonych konkretnym ludziom przez członków Kościoła. Dopóki nie stanie się obok braci i sióstr skrzywdzonych przez… innych braci lub siostry. Działających z poziomu władzy. Manipulujących i wykorzystujących. Stosujących przemoc. Sumienie nakazuje stanąć przy skrzywdzonych przeciw tym, którzy skrzywdzili. Nazwać zło złem. Udzielić im wszelkiej możliwej pomocy… Ale na pewnym etapie trafiamy na struktury. Które - jak widać choćby z tekstów publikowanych w ostatnim czasie przez… Czytaj dalej »

Mamy dużą dysproporcję między komunikowaniem "do" i "od" wiernych. Trzeba by udrożnić ów drugi kanał komunikacyjny.

Zawirowania wokół tegorocznej kolędy obnażyły pewne braki komunikacyjne w naszych parafiach. Bez względu na to, czy wizyta duszpasterska była na życzenie, czy według tradycyjnego trybu, liczba przyjmujących zmniejszyła się w porównaniu ze stanem sprzed pandemii. Zatem było najczęściej i mniej pieniędzy. Księża dyskutowali, czy lepiej mniej wizyt, ale u tych, którzy rzeczywiście tego chcą, czy raczej więcej, może trochę wymuszonych zwyczajem i zapisami w kartach, jednak docierających do tych, którzy nie radzą sobie z zapraszaniem księdza. Do i od I rzeczywiście: możemy zaobserwować całe rzesze parafian - i to nie tylko tych najstarszych - którzy są trochę bezradni wobec propozycji… Czytaj dalej »

A skoro już przy profanacjach jesteśmy, to warto może przypomnieć, że jak najbardziej rzeczywistą profanacją Mszy świętej jest odprawianie jej niegodnie.

Szaleje ostatnio temat „Mszy” na Robloxie. Świadomie w cudzysłowie - jakkolwiek nie byłoby to podobne do realnej Mszy świętej, nią nie jest. Nawet jeśli w internecie odwzoruje się kościół, a uczestnicy będą się posługiwać właściwymi tekstami liturgicznymi i za pośrednictwem awatarów wykonywać odpowiednie gesty. Nie jest Mszą, ponieważ nie ma w niej Jezusa Chrystusa. Ani w osobie kapłana (brak), ani w zgromadzeniu liturgicznym (brak), ani pod postaciami Chleba i Wina (brak!!!). Wykorzystano ryt liturgiczny i tylko ryt. Pewien ceremoniał, do którego jesteśmy przywiązani. Zrobiono to - pierwotnie - by pogłębić jego znajomość wśród młodych, by mogli go poznać i pokochać.… Czytaj dalej »

Jeśli tych ludzi grzech pcha w kierunku ateizmu, to znaczy, że w Kościele nie widzą tej nadziei, która jest jego sednem.

„Jeśli ktoś ma zachlapane grzechem sumienie, zanurzone w bagnie, to najprościej jest wyprzeć wiarę w Boga, bo ona przeszkadza, rodzi dyskomfort poczucia winy” - powiedział niedawno pewien biskup. Miało to być wyjaśnienie demonstracyjnej niewiary. Cóż, być może po części tak jest. Ale oznacza to dramatyczną klęskę Kościoła. Bo po co przyszedł Chrystus? Po co założył Kościół? By niósł ludziom nadzieję i przebaczenie. Uwolnienie od winy. Ludzie bez szans Jeśli tych ludzi grzech pcha w kierunku ateizmu, to znaczy, że w Kościele nie widzą tej nadziei, która jest jego sednem. To znaczy, że uważają, że nie znajdą przebaczenia. Są przekonani, że… Czytaj dalej »

Cenię konkret. Ten namacalny, codzienny, mało spektakularny. Konkret pomocnej dłoni. Słowa. Wiedzy. Konkret bliskości.

Kończy się rzeczywistość kościelna, jaką znamy i do jakiej jesteśmy przyzwyczajeni. Myślę, że to stwierdzenie opisuje powszechne doświadczenie, niezależnie czy ta zmiana postrzegana jest jako zjawisko pozytywne, czy jako katastrofa. Bo przecież dla wielu z nas Kościół miał być właśnie oazą stabilności w zmiennym świecie. Żeby nie powiedzieć: kryjówką. Co będzie dalej? Nie wiadomo. Ci, którzy chcą iść, szukają wizji. I dobrze, że szukają, stawiają pytania, próbują odróżnić to, co kluczowe od tego, co zmienne. To ważne. Ale ostatecznie zmiana nie dokonuje się w sferze wizji czy idei. Dokonuje się w praktyce. Wizje trzeba przełożyć na rzeczywistość. Choćby w tak… Czytaj dalej »

Barwna i kolorowa otoczka utrudnia czasem zatrzymanie się nad tajemnicą wiary, jaką jest Wcielenie Syna Bożego.

Dziś obchodzimy Uroczystość Objawienia Pańskiego, która jeszcze głębiej pozwala nam przeżywać tajemnice Wcielenia. Dobrze byłoby zastanowić się, czego może nas ona uczyć. O czym przypomina, do czego skłania? Opis ewangeliczny tej krótkiej sceny ma bardzo głęboką symbolikę. Pogańscy Mędrcy, Wschód, złożone dary, manipulacje Heroda, powrót do domu „inną drogą”. Nie o egzegezę jednak w tym momencie mi chodzi. Chciałabym skupić się na czymś innym. Słabe i nieznaczące W Polsce refleksję w ostatnich latach trochę przyćmiewa atmosfera festynu, jaką roztaczają przechodzące przez nasze miasta Orszaki Trzech Króli. Barwna procesja, scenki biblijne, czasem wspólny poczęstunek, jasełka, śpiew kolęd. Oczywiście, nie ma w… Czytaj dalej »

To ze względu na pieniądze trwamy w anachronicznym systemie. Jak długo? Coraz więcej duszpasterzy od niego odchodzi. Ważą za i przeciw.

Pandemia dała okazję do wypróbowania wizyty kolędowej na zamówienie. Teraz jedni chcą kontynuować tę formę odwiedzin duszpasterskich, a inni wręcz chcą jej zakazać, by tym powszechniej powrócić do starej metody. Ta, jak wiemy, polega na wysyłaniu ministrantów do "rozpoznania bojem". To oni mają zbadać, kto przyjmuje, kto nie i poinformować księdza, by naniósł odpowiednią adnotację na kartę z kartoteki parafialnej. Ewentualne starcie z nieprzyjmującymi kolędy biorą na siebie owi młodzieńcy, gdzieniegdzie również dziewczęta (bo ministrantów brakuje). W ten sposób chronią obie strony przed bezpośrednią konfrontacją. Gospodarze nie muszą się tłumaczyć i patrzeć w oczy kapłanowi, a ksiądz nie musi wysłuchiwać… Czytaj dalej »

Musimy zastanowić się, co jako Kościół mamy do zaproponowania młodym katolikom kulturowym. Skoro nie przystępują do Eucharystii, to jaki sens ma sakrament małżeństwa?

Czas Bożego Narodzenia to także okazja do refleksji o rodzinie. Słyszy się wokół, że mamy kryzys instytucji małżeństwa. Coraz więcej młodych nie formalizuje swojego życia razem. Nie tylko nie zawierają sakramentalnego małżeństwa, ale nawet unikają cywilnego. Wymienia się wiele przyczyn takiego stanu rzeczy. Rzadko niestety bijemy się wtedy w piersi jako Kościół. A przecież to księża przez całe dekady „zohydzali” śluby cywilne. Były one traktowane jak zło konieczne. Za Komuny katolicy musieli iść do ratusza, ale liczył się jako ślub tylko ten zawierany przed ołtarzem. Tak wychowaliśmy całe pokolenia. Dlatego teraz nie powinniśmy się dziwić, że ludzie mają za nic… Czytaj dalej »