Artykuły dla tagu — Kościół w Polsce

 

Co jest ważniejsze? Chrzestny bez żadnych przeszkód, czy chrzestny bliski życia chrześniaka? Ludzie stają przed takimi wyborami.

W dobie anonimowości, kiedy księża nie znają większości swoich parafian, wydawanie pozwolenia na bycie rodzicem chrzestnym nie oznacza stwierdzenia, że ktoś nadaje się do tej roli. Zazwyczaj jest to tak naprawdę tylko stwierdzenie, że kapłan nic nie wie o przeszkodach. To nie znaczy, że ich nie ma. Po prostu on ich nie zna. Kartoteki to żaden dokument. Opierają się na dobrowolnych zeznaniach. Często trudno je zaktualizować. Inaczej jest z metrykami chrztu, które są rzeczywistym dokumentem. Ale te zawierają tylko najważniejsze informacje i niewiele mówią o sposobie życia. Zatem wielu kapłanów odpowiedzialność za wydanie wspomnianej zgody przerzuca na rodziców dziecka. Skoro… Czytaj dalej »

Pamięć o tych prorokach jest w nas bardzo silna. Widać, jak bardzo pragniemy, by ten i ów był właśnie tym, który pokaże nadzieję w sytuacji kryzysu Kościoła.

Patrząc na to, jak wielkie nadzieje pokładamy w tym czy innym papieżu, biskupie, dokumencie Kościoła czy nurcie zaczynam mieć wrażenie, że to już kiedyś się działo. Większe kryzysy już nie jeden raz dotykały Kościół. Uwikłanie w politykę, niemoralne życie, pazerność i pogoń za władzą towarzyszą nam od wieków. W zasadzie, jakby się przyjrzeć historii, to kiedyś nasza wspólnota bywała mniej "boża" niż dziś. Jednak wiemy z historii, że co jakiś czas - zwłaszcza gdy było bardzo źle - Bóg powoływał ludzi, aby "odbudowali Kościoł". Byli święci Franciszek i Dominik. Potem święty Ignacy Loyola. Była także św. Katarzyna Sieneńska, co pisała… Czytaj dalej »

Musimy powiedzieć sobie jasno, iż prawie wszyscy obywatele stoją na jednym - takim samym - stanowisku. Jakim? Że nie wolno zabijać żywego człowieka.

Słowo „referendum” w kontekście aborcji wywołuje skrajne reakcje. Skrajne też dlatego, że to właśnie skraje sceny politycznej nie chcą go zaakceptować. I lewica i prawica odżegnują się od rozwiązania referendalnego. Zapewne wiedzą, że nie mają za sobą większości społeczeństwa i obawiają się przegranej. Niech zostanie jak jest Ale mają też inne powody. Zazwyczaj demokracja - wyrażająca wolę większości - jest dość zachowawcza. Właśnie nie tyle konserwatywna, co zachowawcza. Ludzie wolą, żeby było tak, jak jest. Może nie jest najlepiej, ale wiemy na czym stoimy. Szwajcaria, która wręcz opiera się na systemie referendalnym czyli demokracji bezpośredniej, jest krajem jak na standardy… Czytaj dalej »

Czas nie tylko leczy rany, ale i uczy pokory. Oby nauczył. A Kościół - by stał się wspólnotą, a nie kolejną partyjną organizacją.

Po zmianie władzy przeżywamy dziś rozczarowanie (ci, którzy tych zmian nie pragnęli) lub nadzieję (ci, którzy czekali, aż nastąpi taka wymiana). Zmienił się rząd i premier. Dawna opozycja po swojemu próbuje wprowadzać obiecane zmiany i dokonywać weryfikacji dokonań poprzedników. Zmiany dotknęły więc także edukacji. Jednym z pierwszych postulatów nowej minister edukacji Katarzyny Lubnauer było ograniczenie liczby godzin katechezy w szkołach i pozostawienie jej na pierwszej lub ostatniej godzinie lekcyjnej. Pojawiły się także postulaty ograniczenia dotacji na różne organizacje związane z Kościołem. Mniej katechezy to mniej możliwych pieniędzy dla duchownych i świeckich katechetów. Kościół już na początku odczuł więc, że naprawdę… Czytaj dalej »

I tu jest chyba największy problem. Czy potrafimy tak patrzeć na czyjeś życie, by cieszyć się dobrem, choćby niedoskonałym, wzmacniać je i ochraniać?

Reakcje na deklarację Fiducia supplicans (niedawno otrzymaliśmy w końcu polskie tłumaczenie) wahają się od „nie zmienia się nic” po „zmienia się wszystko”. Tymczasem wydaje się, że ani jedno, ani drugie nie jest prawdą. Po pierwsze. Trzeba podkreślić, że deklaracja wielokrotnie i w różny sposób zastrzega, że nie ma mowy o błogosławieniu związków niesakramentalnych czy par homoseksualnych w taki sposób, w jaki szafarz błogosławi sakramentalne małżeństwo. Nie ma to być kościelny analog cywilnych związków partnerskich. Nie może być też mowy o żadnej uroczystości ani związku z cywilną uroczystością. Błogosławieństwo jako takie - wezwanie łaski Boga nad konkretnym człowiekiem czy grupą ludzi,… Czytaj dalej »

"Powiedz mi, czego nie oglądasz, a powiem Ci, kim jesteś". Okazało się, że w TVP były półkowniki. Można więc na ich podstawie pokazać, czym ta telewizja była, skoro właśnie takie filmy odkładała na półkę.

"Powiedz mi, czego nie oglądasz, a powiem Ci, kim jesteś". Okazało się, że w TVP były półkowniki. Można więc na ich podstawie pokazać, czym ta telewizja była, skoro właśnie takie filmy odkładała na półkę. Oczywiście, odłożenie "na półce" nie oznacza całkowitego zakazu emisji. Również za PRL były filmy zakazane, które jednak można było obejrzeć. Puszczane były w niszowych godzinach, zazwyczaj równolegle z bardziej "masowymi" programami. Nieraz służyły jako konkretny wyraz polityki. Pozwalamy na emisję, by pokazać, że dany autor jednak skruszał. Albo ma to być przejaw dobrej woli władzy. Swoisty wentyl bezpieczeństwa obniżający napięcia społeczne, jak kabarety krytyczne wobec reżimu.… Czytaj dalej »

Tak, oczekuję ogołocenia. Bo przez te piórka, w które obrośliśmy, już często nie widać Ewangelii. Może będzie bolało. Ale tym bardziej, im bardziej będziemy się bronić.

Mamy nowy rząd i nową sytuację polityczną. Oznacza to z pewnością zmianę pozycji Kościoła katolickiego jako instytucji i stwarza pewne zagrożenia. Jakie? Za najpoważniejsze uważam przejście Kościoła do opozycji. To znaczy: pozostanie w starych, wygodnych, politycznych relacjach i szukanie w nich ochrony. Bo przecież można się spodziewać utraty wpływów czy pieniędzy. Należy się też spodziewać zmian prawa, które będą sprzeczne z nauczaniem Kościoła. I kto nas przed tym obroni? Mam nadzieję, że nikt. Jestem głęboko przekonana, że Kościół powinien utracić wszelkie wpływy polityczne. Jedyny, który mu przystoi, to ten, który dokonuje się przez kształtowanie sumień wiernych. I oby - tracąc… Czytaj dalej »

W Kościele dość powszechnie tolerujemy, a nawet w niej utwierdzamy, mentalność przepraszania za wszystko. Nawet na wszelki wypadek za to, o czym nie wiemy.

Jestem daleki od oceniania zarzutów postawionych proboszczowi parafii Mariackiej w Krakowie. Natomiast warto poważnie zastanowić się nad ultimatum, które postawił mu ordynariusz. Ono jest symptomatyczne nie tylko dla stylu arcybiskupa krakowskiego. Taka mentalność jest niestety dość powszechnie zakorzeniona w naszym podejściu np. do spowiedzi. Otóż, ksiądz Raś usłyszał (przepraszam: przeczytał), że ma sam złożyć rezygnację, co umożliwi mu dalszą karierę eklezjalną. Gdyby został usunięty ze stanowiska, mógłby się odwoływać. Oznaczałoby to sprzeciw wobec stawianych mu zarzutów. Natomiast złożenie rezygnacji oznacza przyznanie się do winy. Wtedy nie można już dbać o swoje dobre imię, o oczyszczenie wobec oskarżeń. Oczyszczenie Słowo „oczyszczenie”… Czytaj dalej »

Kościół na świecie widzi, że potrzebuje powrotu do synodalności. Inaczej nie przetrwa. Pod tym względem musi zmienić się jego kształt. Czy to jest możliwe nad Wisłą i Odrą?

Wobec kryzysu Kościoła często czujemy się bezradni. Wynika to m.in. z poczucia nieuchronności pewnych procesów. Przecież tak samo było w innych krajach, tylko trochę wcześniej. Zatem i u nas tak być musi. Ale ta bezradność jest bardziej obezwładniająca, ponieważ - choć wieszczono, że i w Polsce dojdzie do laicyzacji - to „zarządzający Kościołem” nie chcieli takiej perspektywy dopuścić do szerszej świadomości wiernych. A to znacznie osłabiło zakres reagowania. A może chodziło nie tylko o zakres, lecz przede wszystkim o wybór sposobów? Bukłaki popękały. Specjalnie napisałem „zarządzający Kościołem”, bo nie chodzi tylko o biskupów, lecz również np. o media katolickie. Co… Czytaj dalej »

Próbujemy zamrozić nasz świat, by się nie zmieniał. Nie przemijał. Ale Ewangelia zamrożona staje się martwa. Nie jest już w stanie przynieść nikomu Życia.

Wyobraźmy sobie lata 60. I w. po Chrystusie: chrześcijanie uciekają z Jerozolimy. Rozchodzą się na cały świat. Idą do pogan, by ich napomnieć. Nawróćcie się! Źle żyjecie! - wołają. - Nasze zwyczaje, nasza kultura, są lepsze! Zapraszamy do nas, tu znajdziecie zbawienie! Tu jest Bóg! Otoczymy się razem murem, będziemy kontrkulturową wysepką, musimy chronić nasz świat przed zepsuciem! A proch z naszych nóg strzepniemy… Ups… Ale to chyba nie tak było? - Gorliwość apostolska nigdy nie jest powtarzaniem nabytego stylu, ale świadectwem, że Ewangelia jest żywa dla nas tutaj, dzisiaj. Spójrzmy więc na nasz wiek i naszą kulturę: są one… Czytaj dalej »