Artykuły dla tagu — Kościół w Polsce

 

W ten sposób Kościół nigdy nie będzie sakramentem jedności dla świata. Wewnętrzne skłócenie nie zostanie zwyciężone.

Pan Jezus, żeby uzdrowić niemowę, uwolnił go od złego ducha (por. Mt 9,32-33). Zatem przyczyną niezdolności do mówienia nie było np. mechaniczne uszkodzenie strun głosowych, lecz raczej problemy związane z psyche. Tam, gdzie panuje zły duch, tam trudno o rozmawianie. Nikt nie słucha I znamy wiele sytuacji, gdzie ludzie nie mówią, bo jest tak źle, że nie chcą mówić. Często już nie chce im się mówić, bo nikt ich nie słucha. Czują się porzuceni przez tych, którzy powinni nadstawiać uszu na to, co oni mają do powiedzenia, czyli przez „pasterzy” („…byli znękani i porzuceni, jak owce nie mające pasterza”, Mt… Czytaj dalej »

To nie On oczekuje od nas efektów, tłumów w kościołach i na stadionach. To nie nasza mowa i czyny przyprowadzają innych do Boga. Ale On sam.

Przy okazji rozmów o Synodzie można się dowiedzieć o wielu inicjatywach - zarówno poszczególnych parafii, instytucji kościelnych jak i pojedynczych osób. Na wszelki możliwy sposób pokazujemy, że my w naszych wspólnotach działamy i ewangelizujemy. Na wakacyjnej mapie do wyboru do koloru jest rekolekcji, koncertów, festiwali religijnych i kościelnych eventów.  Pomyślałam sobie nagle o tych, którzy już nie mają siły na organizowanie kolejnych akcji. Którym wyczerpały się pomysły na ściągnięcie ludzi do kościoła czy też zwyczajnie nie mają siły przebicia i możliwości. Organizując innym ich życie religijne, pomagając rozwijać się duchowo też się wyczerpujemy. Zaczyna nam brakować sił i chęci. Czasem… Czytaj dalej »

Marzą mi się takie głosy pasterzy Kościoła w Polsce, które będą zasługiwały na to, by je czytać, by o nich dyskutować, i które nie będą przemijały bez echa. 

Marzy mi się list Episkopatu, w którym uczciwie są omówione różne stanowiska. Wojna kulturowa, jak to wojna, nie służy solidnej debacie - wtedy potrzebna jest mobilizacja. A skoro tak, to demonizuje się argumenty drugiej strony. I nie chodzi mi o to, by KEP (czy ogólnie hierarchia) była symetrystą.  Raczej o to, by stanęła ponad podziałem ideologicznym. Rozumiem, że biskupi mają swoje przekonania. I oczywiście chcą przedstawiać bieżące nauczanie Kościoła. Ale jeśli poczuwają się do pasterzowania wspólnocie Kościoła, to muszą nie tylko wsłuchiwać się w głos wiernych, ale też przedstawiać te ich opinie, które są w miarę powszechnie wyrażane, choć niekoniecznie… Czytaj dalej »

Nie da się skupiać na formacji bez podejmowania decyzji, które sprawią, że formowani faktycznie będą mogli zmieniać zastaną rzeczywistość, a ich głos będzie brany pod uwagę.

W dyskursie katolickim modne ostatnio jest jest słowo "formacja". Formacja do kapłaństwa, formacja świeckich, mężczyzn, kobiet, dzieci, świeckich. Kolejne pomysły, żeby owi formowani byli dojrzali w wierze i świadomi roli we wspólnocie Kościoła. Jak grzyby po deszczu wyrastają pomysły na zmianę formacji seminaryjnej, na rekolekcje, kursy czy nowe wspólnoty. To przecież kolejna szansa, aby zatrzymać postępującą sekularyzację i odchodzenie ludzi nie tylko z Kościoła katolickiego ale ogólnie od wiary. Dla mnie to zaklinanie rzeczywistości. Mamy o wiele więcej świadomych świeckich niż trzydzieści czy czterdzieści lat temu. Kobiety zdążyły już doczytać dokumenty soborowe o równości obu płci. Młodzież broni swojej godności… Czytaj dalej »

Gdybym miała dziś odpowiedzieć na pytanie, kim jest ksiądz diecezjalny, to powiedziałabym: starszym we wspólnocie, do której został posłany. To znaczy: jest jej częścią.

„Kościół w Polsce wciąż stoi przed wyzwaniem wypracowania duchowości księdza diecezjalnego” - powiedział kard. Kazimierz Nycz. Takie określenie budzi mój sprzeciw. Nie wyobrażam sobie mówienia o jednolitej duchowości tak różnej grupy ludzi. Ale myślę, że stawiamy tu raczej pytanie o tożsamość. O to, kim jest - kim ma być - ksiądz diecezjalny. A także - co oczywiste - jak go formować. Ludzie przychodzą i odchodzą Po pierwsze zatem: ksiądz diecezjalny nie jest zakonnikiem. Jedną z podstawowych różnic jest to,  że nie żyje na codzień we wspólnocie zakonnej. Nie ma „domu” ani „rodziny”. Nieustannie słyszymy teksty o niezbędności wspólnoty kapłańskiej jako… Czytaj dalej »

By ludzie mogli zaufać „apostołom” ci, którzy w danym czasie nie mają odpowiedniego kredytu zaufania powinni się sami odsunąć. Jak zresztą już wielu ordynariuszy zrobiło.

„Wchodząc do domu, przywitajcie go pozdrowieniem. Jeśli dom na to zasługuje, niech zstąpi na niego pokój wasz; jeśli zaś nie zasługuje, niech pokój wasz powróci do was” (Mk 10,13) Słowa cokolwiek niepokojące. Ale warto zastanowić się, kiedy to pokój jednak może powrócić do nawiedzającego. Weźmy wizyty apostolskie. Powinny przynosić pokój. Często jednak wizytacje biskupie kojarzą się z czymś do odbębnienia. Jeżeli jest już jakaś radość, to raczej zadowolenie z tego, że mamy je za sobą. Z czego to wynika? Pewnie w dużej mierze z braku szczerości. Gdy dochodzi do szczerej rozmowy o potrzebach, brakach, trudnościach i nadziejach, gdy oczekujemy wsparcia… Czytaj dalej »

Jeżeli jest problem, to się go rozwiązuje w najlepszy możliwy sposób. Nie jest ważne, kto zawinił ani że okoliczności są niesprzyjające. System musi być gotowy i sprawny, jeśli podobna sytuacja się powtórzy.

Sezon komunii w pełni, Boże Ciało już za nami. Kościoły i ulice zapełniają się dziećmi w białych strojach, podążającymi na Mszę świętą. W zeszłotygodniowym tekście Jacek Siepsiak wspomniał o trosce, aby młodzi chrześcijanie, których jako wspólnota dopuszczamy do kolejnych sakramentów, nie wyjmowali komunikantu z ust i nie oglądali go z zaciekawieniem. By było pięknie Mając ten obraz w pamięci usiadłam na wieczornej Mszy św. w drugiej połowie obszernego kościoła średniej wielkości miejskiej parafii. Czekając na liturgię obserwowałam siedemdziesiątkę dzieci sprawnie zajmujących przypisane miejsca w ławkach. Część z nich niosła pod pachą ogromne czerwone serca, udekorowane falbankami - miały na nich… Czytaj dalej »

Pytanie, czy wiemy, co poruszy obserwujących zza firanki? A jeszcze ważniejsze: czy wiemy, do czego ich chcemy poruszyć? Do jakiego ducha zachęcić?

Kiedy dzieci po raz pierwszy przystępują do Komunii Świętej, to z pewnym drżeniem zwracamy uwagę na to, by nie wyjmowały z ust komunikantu i nie oglądały go z zaciekawieniem. Albo, broń Boże, nie bawiły się nim. Jakoś zrozumiała jest ta obawa przed profanacją. Choć czy dziecko może profanować? Ale skoro tak podchodzimy do zachowań wobec Ciała Chrystusa przy Jego spożywaniu w czasie Eucharystii, to jak wytłumaczymy obnoszenie Go i wystawianie na pokaz już po Mszy św., na przykład w Boże Ciało? Jak usprawiedliwimy to oglądanie już po podstawowej czynności sakramentalnej, jaką jest spożywanie? Staramy się uniknąć posądzenia o profanację zamykając… Czytaj dalej »

Nie wiem, co poszło nie tak, że uważamy, że to liczba głosicieli a nie jakość przekazu umożliwia ciągłość głoszenia Ewangelii.

Kochamy liczby. Liczymy ludzi na protestach, marszach, na stadionach i w kościołach. Spieramy się o to, gdzie i na czym było ich więcej. Zapraszamy analityków, aby na podstawie tych danych próbowali określić przyszłość i to, co nas może w niej czekać. W mediach pojawiają się liczne artykuły o liczbach - prezbiterów, zakonnic, dzieci przystępujących do Pierwszej Komunii, chrztów i ślubów kościelnych. Liczą, ze złośliwą czasem satysfakcją, media nieprzychylne chrześcijaństwu, liczą także te katolickie. Tu dwóch neoprezbiterów, tu sześciu. Spadek, spadek, spadek… Oczywiście, szuka się przyczyn spadku liczby wiernych na Eucharystii, dzieci na lekcji religii, kleryków w seminariach. Mądre tezy o… Czytaj dalej »

Ważne jest jedynie, by pamiętać, że drzwi i okna są od tej samej budowli. Kościół jest jeden. Chrystus też. Otwiera okna, ale pozwala także stać za zamkniętymi drzwiami.

"Jak Pan Bóg zamyka drzwi, to otwiera okno". Wielu z nas słyszało to powiedzenie. I prawie zawsze w sytuacji trudniej, kiedy kogoś z nas dotykało cierpienie.  Szukamy wtedy rozwiązań aby umieć przetrwać w sytuacji z pozoru bez  wyjścia. Widzę wiele zamkniętych drzwi także w naszej chrześcijańskiej  rzeczywistości. Przyznam, że ja również za często skupiałam się na owych zamknięciach, niedoskonałościach, lękach i wykrzywionej religijności. Mam wrażenie, że to nasza częsta słabość  - narzekanie, że drzwi są zamknięte. Prowadzimy teoretyczne rozważania jak to zmienić, a przecież tak naprawdę chodzi o zmianę w ludziach, w ich sercach i umysłach. Chcemy zmienić innych. Problem w… Czytaj dalej »