Nowy rok szkolny zaczął się pod dyktando dwóch kwestii: wprowadzenia nowego przedmiotu edukacja zdrowotna i ograniczenia do jednej godziny lekcji religii. Sam należę do pokolenia, które całą edukację na poziomie podstawowym i średnim odebrało w czasach socjalizmu. Wszystkie lekcje religii miałem w salkach przy parafii. Jak było? Bardzo różnie. Do wczesnej komunii przygotowywała nas siostra zakonna. Robiła to wspaniale, z wielką miłością do nas, maluszków. Dopiero po latach dowiedziałem się, że nie była wprost katoliczką, bo pochodziła z zakonu unickiego, rozwiązanego przez komunistów. Potem, w podstawówce prowadziły nas katechetki świeckie lub księża. Generalnie otrzymałem solidne religijne wykształcenie. Pamiętam jednak też,… Czytaj dalej »
List Pasterski KEP pod tytułem „Wspólnota nadziei” w swej treści nie tylko nie ukierunkowywał na nadzieję, ale trudno w nim znaleźć jakikolwiek pomysł na zaistniałą sytuację.
