Ludzie nieraz pytają, jak to jest z tą radością płynącą z cierpienia. Czy to nie jest jakaś forma masochizmu? Czy normalny człowiek może się cieszyć z tego, że go boli? Dajemy różne odpowiedzi. Na przykład, że powinniśmy być zadowoleni z tego, że czujemy ból, bo on nas chroni przed większymi „ranami” - pozwala zauważyć, że coś się psuje i wdrożyć leczenie. Ból jest dla nas zbawienną informacją. Ale nie o to tu chodzi. Tym bardziej, że nieraz już nie ma rady, a cierpienie towarzyszy nam stale i potrafimy je uśmierzyć tylko częściowo. Diagnozy zostały postawione, lekarstwa zażyte, operacje przeprowadzone. A… Czytaj dalej »
Jeżeli mamy mieć udział w cierpieniu Chrystusa i w Jego radości, to właśnie w tym momencie. Gdy strach nie skłonił nas do rezygnacji z tego co szlachetne.
