Artykuły dla tagu — duchowość

 

To jakbyśmy powiedzieli: „Cóż złego w tym, że nieuzbrojone bezzałogowce polatają sobie trochę nad nami? Nawet nielegalnie. Lepiej się o nie nie kłócić.”

Przemoc duchowa bywa lekceważona tak przez sprawców, jak przez ofiary. Niestety również przez jej świadków. Tak się do niej przyzwyczajamy, że się nie sprzeciwiamy. I stajemy się poniekąd współwinni atmosferze sprzyjającej nadużyciom i wykorzystaniu w sferze duchowej czy psychicznej. To trochę jest jak z dronami latającymi nad Polską. Skoro są nieuzbrojone, to powoli zaczynamy przekonywać się do tego, że szkoda tych wielkich pieniędzy potrzebnych do ich strącania. Może lepiej nie reagować i nie „wystrzeliwać się” z arsenału, który powinien być użyty na poważniejsze cele? Wojna oczywiście musi liczyć się z ekonomią, ale putinowscy zabójcy prędzej czy później wykorzystaliby naszą opuszczoną… Czytaj dalej »

Przemoc duchowa to m.in. mówienie komuś, że ja wiem, czego Bóg od niego chce. To uzurpacja ze strony kierownika duchowego. Pokora nie zależy od tego z kim rozmawiam, ale od tego, jak mu towarzyszę.

Pokora a przemoc duchowa

PIxabay

„Pokora to trudna cecha” – mawiał pewien wysoko postawiony funkcjonariusz (świecki i zarazem duchowny). Brzmiało to jak oczywista oczywistość, mająca zachęcić słuchaczy do wysiłków w celu zdobycia większej pokory. Jednak ów KTOŚ dodawał: „Ale ja ją mam!” I wtedy słuchacz zastanawiał się, czy ta pokora jest pokorna. Najprawdopodobniej chodziło o autoironię. Miało być śmieszne. A jednocześnie pokazujące, że bywa pokora pyszałkowata. Gdy zastanawiamy się nad tym, czym jest przemoc duchowa i jak jej unikać, warto chyba przypatrzeć się pewnej pułapce czyhającej na nie dość pokornych. Można wybierać ostatnie miejsca w hierarchii społecznej, można iść do „marginesu” i zasiąść razem z… Czytaj dalej »

Wreszcie ja sam też jestem nieprzyjacielem Kościoła Świętego za każdym razem, gdy popełniam grzech. A popełniam, bo jestem grzesznikiem.

Za grzeszników

Andrzej Cichoń

Nie modlę się za grzeszników. W szczególności nie modlę się za zatwardziałych grzeszników, „a zwłaszcza za nieprzyjaciółmi Kościoła Świętego”. Dlaczego? Nie, nie chcę oceniać innych. Wierzę, że pobożni ludzie modlą się w tych intencjach z czystą intencją.  Dlaczego ja się tak nie modlę? Bo w moim umyśle, tworzy się wtedy zaczątek pychy. Jeśli inni są grzesznikami i ja się za nich modlę, to znaczy, że ja jestem lepszy. Nie tylko lepszy, ale jeszcze ja ich swoją modlitwą z ich zatwardziałości próbuję wyciągnąć. Ależ jestem wspaniały. Zobacz Boże: „Boże, dziękuję Ci, że nie jestem jak inni ludzie, zdziercy, oszuści, cudzołożnicy, albo… Czytaj dalej »

Bóg pragnie by ci, których powołał byli zdrowi, bezpieczni i żywi, a nie wykończeni, sfrustrowani i chorzy. Lub martwi.

Zdążyć na czas

Pixabay

Ksiądz popełnił samobójstwo. Siostra zakonna wychodzi z uzależnienia. Brat zakonny przegrał walkę z depresją. To sytuacje, które się zdarzyły - i wciąż się zdarzają. Słyszymy o nich coraz częściej. Czasem dziwimy się, jak to możliwe. Przecież księża czy osoby konsekrowane są blisko Boga i takie rzeczy nie powinny się im przydarzać. Niestety. Każdego dnia ktoś poświęcony Bogu zmaga się ze skutkami przeżytych traum, nałogów, depresji czy innych trudności lub chorób. Do napisania tego artykułu zainspirowała mnie oferta jednego ze zgromadzeń zakonnych. Dotyczy ona terapii grupowej, która uwzględniałaby specyficzne okoliczności jakimi mogą być przyjęte święcenia lub złożone śluby. Ucieszyłam się, że… Czytaj dalej »

Bóg jest jednak delikatny w Swojej obecności wśród nas. Nie przymusza nas do wiary. Nie narzuca Siebie. Nie daje dowodów. I nie daje bonusów.

Delikatność Boga

Andrzej Cichoń

Zastanawiam się ostatnio, jak to jest. Jesteśmy chrześcijanami, katolikami nawet. Wierzymy, że nasza religia, nasza wiara jest prawdziwa. Dzięki Bogu, od jakiegoś czasu nie twierdzimy, że wszyscy inni pójdą prosto do piekła. Zauważamy, że w innych religiach też są pierwiastki objawiające prawdziwego Boga. Co roku zachwyca mnie obecna wersja Modlitwy Powszechnej Liturgii Wielkiego Piątku, gdy modlimy się najpierw za Kościół, za chrześcijan, ale potem „za Żydów, do których przodków Pan Bóg przemawiał, aby pomógł im wzrastać w miłości ku Niemu i w wierności Jego przymierzu”, a następnie nawet za ateistów „aby w szczerości serca postępowali za tym, co słuszne, i… Czytaj dalej »

Wartości dumy narodowej nie buduje się na pomniejszaniu innych. Wartość buduje się na ubogacaniu siebie otwartością na innych. Dotyczy to także katolicyzmu, w tym katolików z Polski.

Wakacyjnie

Andrzej Cichoń

Wakacje to czas odpoczynku od codzienności i czas urlopowych wyjazdów. Ponieważ po naszej pięknej Polsce sporo podróżuję z racji obowiązków zawodowych, od wielu lat na wakacje wybieramy zagranicę. Niniejsze słowa piszę z Teneryfy - to najdalej od naszego domu położone miejsce, w jakim dotychczas byłem. Zwykle poruszam się w obrębie Europy, a poza nią byłem trzykrotnie w Izraelu i raz w islamskiej Jordanii. Dlaczego o tym wspominam? Bo myślę, że „podróże kształcą”. Choć nie wszystkich. Podróże kształcą pod warunkiem, że podróżujący ma w sobie pewne minimum otwartości na innych. *** Planując wakacje czy inne podróże, a potem je przeżywając, staram… Czytaj dalej »

Cieszę się, że zarówno papież Franciszek, jak i papież Leon XIV w wyborze stroju liturgicznego i  ścieżki, którą chcą prowadzić Kościół pozostali sobą. 

Wszyscy znamy powiedzenie: "diabeł tkwi w szczegółach". A przecież czasem zwracamy większą uwagę na mało istotne drobiazgi, niż na to co faktycznie ważne. Na ich podstawie jesteśmy w stanie mówić, jakim ktoś jest człowiekiem (tak naprawdę: bez żadnych zahamowań dokonując oceny innych). Dotknęło to także nowego Papieża. Wiele osób, zamiast wsłuchiwać się w jego słowa, skupia się na tym, że po raz pierwszy ukazał się wiernym w mucecie. I nie powiedział do nich, w przeciwieństwie do poprzednika, dobry wieczór. Doprawdy, fakt założenia (lub nie) mucetu nie świadczy o wierze człowieka. Raczej o jego ludzkich przyzwyczajeniach czy pobożności. Pozostają sobą Czasem… Czytaj dalej »

Judasz miał tylko jeden poważny problem. I zresztą Piotr miał podobny. Na przeszkodzie stało to, że Jezus nie miał zamiaru stawać się władcą w sensie politycznym.

Złodziej

Pixabay

Judasz, jak wiadomo, był złodziejem. Dlatego sądzimy, że wydał Jezusa z chciwości. Ale czy to znaczy, że połakomił się na trzydzieści srebrników? Ta teoria jakoś nie pasuje do tekstu ewangelicznego. Bo przecież Judasz - mając pieczę nad wspólnym trzosem komuny, czyli wspólnoty idących za Jezusem - mógł systematycznie podkradać nieco dla siebie. I robił to. Można to nazwać stałym dochodem. Miałby z niego zrezygnować wydając Jezusa na śmierć? Jednorazowy łup, nie jakoś specjalnie okazały, przekreśliłby stałe korzystanie z sum być może drobniejszych, jednak zapewniających systematyczne wzbogacanie. Musielibyśmy go podejrzewać o plan zarżnięcia kury znoszącej złote jajka. To raczej mało prawdopodobne.… Czytaj dalej »

Mówić, że cierpienie na sens, to jak mówić, że to, co się stało, było może złe, ale potrzebne. No, nie. To bzdura o potencjalnie bardzo poważnych konsekwencjach.

To wraca jak echo. „To”, czyli próby wyjaśniania cierpienia i powtarzanie że ma ono jakiś ukryty sens. Może więc trzeba powtórzyć: cierpienie nie ma żadnego sensu. Poza prostym komunikatem, że dzieje się zło. Cierpienie jest po prostu reakcją na zło. Czasem na to uczynione przez nas, czasem przez innych. Zło, które dotknęło nas lub kogoś obok. Mówić, że cierpienie na sens, to jak mówić, że to, co się stało, było może złe, ale potrzebne. No, nie. To bzdura o potencjalnie bardzo poważnych konsekwencjach. Dwie drogi Natomiast faktem jest, że cierpienie - nasze czy czyjeś - żąda od nas reakcji. Podstawowe… Czytaj dalej »

Post to czas odnowy. Tego co w chrześcijaństwie jest najważniejsze. A najważniejsza jest miłość. Miłość do Boga, do siebie i do bliźnich. W tej kolejności.

Po raz kolejny usłyszałam kazanie na temat postu. Taki klasyk - jesteśmy grzeszni, trzeba się nawrócić, a więc trzeba się postarać. Dołożyć sobie modlitw, nabożeństw, wyrzeczeń. Niestety, w tle kontekst Ewangelii o przyłożonej do pnia siekierze i o Ogrodniku. Czyli - trzeba koniecznie coś ze sobą zrobić, bo inaczej będzie źle.  Problem w tym, że ogrodnikiem w tej historii jest Jezus. Jezus, który nie wymaga owoców od chorego czy słabego drzewa, za to pokazuje, w jaki sposób o nie zadbać. Czy naprawdę jedynym sposobem na dobre przeżycie Wielkiego Postu jest wypełnianie niewielkiej ilości czasu, jaki normalnym ludziom zostaje, kolejnymi nabożeństwami?… Czytaj dalej »