Artykuły dla tagu — duchowość

 

Hołdując religijności będącej rodzajem pańszczyzny (gdzie przeplata się w nas mentalność niewolnika i nadzorcy) wciąż pozostajemy na „szerokiej drodze” ...

Nowe wino wlewają w nowe bukłaki (Mt 9,17) Przyznajemy się jako chrześcijanie do Nowego Przymierza i bywa, że arogancko podkreślamy jego lepszość w odniesieniu do tamtego Mojżeszowego – „starego”. Jednocześnie zbyt często wykazujemy się nieświadomością co do tego, na czym właściwie polega nowość ofiarowana przez Jezusa. Zdarza nam się gubić z oczu zarówno głęboką wspólnotę w łasce ze wszystkimi „ludźmi Bożego upodobania” (anthrōpois eudokias, Łk 2,14) – ochrzczonymi lub nie – jak i radykalną zmianę perspektywy dostępu do niej w świetle Ewangelii. W rezultacie umyka nam sens „tajemnicy ukrytej od wieków i pokoleń, a teraz objawionej świętym” (Kol 1,26). Zbawienie… Czytaj dalej »

Człowiek odczuwa „coś”, co interpretuje jako dotknięcie Boga. Często pełne delikatności i czułości, której tak bardzo potrafi nam brakować. Czy to rzeczywiście jest dotknięcie Boga?

Po raporcie Arki na temat Jana Vaniera i częściowo ks. Thomasa Philippe’a pojawiły się pytania o teologiczne źródła nadużyć, do których dochodziło w wielu wspólnotach, w szczególności o relację mistycyzmu i seksualności. Nie ulega przecież wątpliwości, że doświadczenia mistyczne były wielokrotnie opisywane językiem seksualnym. W jaki sposób dokonało się przejście do czynów? Do nadużyć? Jak sprawić, by nie dochodziło do nich ponownie? Myślę, że jest tu kilka aspektów, pierwszy dotyczy samego pojmowania doświadczenia mistycznego. Mówimy o sytuacji w której człowiek nagle odczuwa „coś”, co interpretuje jako dotknięcie Boga. Odczuwa całym sobą. Emocjami, umysłem, ciałem, czasem zmysłami. Jest przejęty, zachwycony. Zwłaszcza… Czytaj dalej »

Zachód pomagał i pomaga Ukrainie zbudować nowoczesną armię. Czy pomożemy kombatantom wojny, która ma nas chronić przed wojną?

Trwają spory o to, co najbardziej potrzebne jest Ukrainie zaatakowanej przez Rosję. Tam na miejscu słychać najwięcej o generatorach. I rzeczywiście, co chwilę brakuje prądu. Mimo że np. Kijów jest może nie zaciemniony, ale przyciemniony. Widok ogromnej metropolii z szerokimi „prospektami” i wielką płytą, przy której nasza wydaje się tylko klockami, tonącej w niemal całkowitych ciemnościach, robi surrealistyczne wrażenie. Tam brakuje prądu. Nie tylko w schronach, do których niestety trzeba schodzić prawie systematycznie. To bardziej męczy niż same naloty. Można by powiedzieć, że nie jest zbyt niebezpiecznie. Że rakiety w samym Kijowie rzadko zabijają. A jednak długotrwałe poczucie zagrożenia odbija… Czytaj dalej »

Biblijnie rozumiana wiara w Chrystusa jest nie tyle żywieniem przekonań, ile raczej poleganiem na Osobie. Tym, co niezmienne, pozostaje Jezus.

Mówi mu Jezus: Ja jestem drogą i prawdą, i życiem (J 14,6) Gdy dyskutujemy o aktualnej sytuacji chrześcijaństwa w jego wersji rzymskokatolickiej wielu wyraża pragnienie zmian, ale też wielu innych właśnie tych zmian się obawia. Jedni czują się zmęczeni starymi schematami myślenia i funkcjonowania. Dla drugich te schematy stanowią o poczuciu bezpieczeństwa. Tęsknota za przewietrzeniem i przemeblowaniem duchowego domu zderza się z lękiem, że dom utraci swój charakter i tożsamość. Zresztą czy Biblia nie wskazuje na konieczność „walki o wiarę tylko raz (hapax) przekazaną” (por. Jud 1,3)? Wierzyć jak Abraham Jednak Biblia kreśli też wizję wiary będącej wędrówką w głąb… Czytaj dalej »

Gdyby człowiek mógł wyprosić łaskę, przestałaby być ona być łaską. Ponieważ cechą charakterystyczną łaski jest jej darmowość i bezinteresowność.

Jeszcze zanim pojawiły się w Internecie doniesienia o tym, że "psycholodzy i psychiatrzy są zaszokowani skutecznością pewnej modlitwy u chorych na depresję" chciałam zająć się tematem skuteczności modlitwy w ogóle, z uwzględnieniem tych rzekomo najlepiej działających. Na początku warto zastanowić się, skąd bierze się w nas poszukiwanie sposobu na Boga, czyli takiej modlitwy czy innego działania, które zapewni skuteczne rozwiązanie naszych problemów, popularnie nazywane wysłuchaniem intencji. Przyczyna tego zjawiska jest bardzo naturalna. W sytuacji zagrożenia (podstawowych obszarów życia naszego czy naszych bliskich) szukamy wszelkich sposobów, by ocalić siebie i tych, których kochamy. To normalne, naturalne i instynktowne. Nie musimy się… Czytaj dalej »

Zło hałaśliwie się panoszy, kolejni Piłaci drwiąco pytają, czym jest prawda - a Boga nie słychać. Nie każdemu Szawłowi staje na drodze świetlisty Chrystus.

Wystarczy ci Moja łaska. Bo moc w bezsilności przynosi skutek (2Kor 12,9). W naszej duchowej drodze opieramy się na Jezusie, którego Bóg namaścił Duchem Świętym i mocą (Dz 10,38). Zarazem wyznajemy, że - wbrew powszechnym oczekiwaniom - ten Mesjasz przy wypełnianiu misji wyrzekł się rozwiązań siłowych. Nie tylko unikał epatowania mocą cudotwórczą (por. Łk 11,29) i wywierania nacisku (Czy i wy chcecie odejść?, J 6,67), ale w kluczowym momencie wręcz pozwolił się zmiażdżyć. Swoje zwycięstwo odniósł w skrajnej bezsilności, przygwożdżony do krzyża, pozbawiany życia.  Dobra nowina i złe realia Zmartwychwstanie to owoc triumfu ducha afirmacji i oddania nad wrogością wynikającą… Czytaj dalej »

Niestety, część duchownych świetnie się czuje w roli „ekspertów”. A wielu ludzi woli zadać pytanie i czekać na gotową odpowiedź, niż samemu pomyśleć.

Dziecięce zabawy na platformie roblox, polegające na „odprawianiu mszy”, znowu uaktywniły część naszej medialnej, katolickiej społeczności. Niektórzy duchowni postanowili odpowiedzieć na bardzo newralgiczne pytanie: Czy to jest grzech? I oczywiście co człowiek to opinia. Jeden uważa, że nie. Inny, że tak. Trzeci, że nie, ale… Media niekatolickie, zajmujące się w tym czasie opisywaniem „patologicznej” kolędy, mają nowy powód do złośliwych komentarzy. Zawsze to jakaś zmiana tematu... Mnie osobiście męczy czytanie od miesiąca, że ksiądz życzy sobie na kolędzie „1000 złotych od osoby, 500 od kota oraz catering w pakiecie” (sarkazm celowy). Ekspert potrzebny od zaraz Niepokoi mnie jednak coraz większe… Czytaj dalej »

Moim programem jest z jednej strony klarowny obraz Chrystusa i Jego sposobu życia, podany w Ewangeliach - a z drugiej niespodzianki Ducha.

Wiatr wieje, gdzie chce, i słyszysz jego odgłos, lecz nie wiesz, skąd przychodzi i dokąd dąży. Taki jest każdy narodzony z Ducha (J 3,8). Narodziłem się z Boga - przyjąłem w sobie życie, którego źródło i ukierunkowanie mi się wymyka, ale które mnie ogarnia. Daje o sobie znać, jak rześki podmuch. Dociera do świadomości, jak szum powiewu, ale jest nie do skontrolowania. Narodziłem się z Boga przez zaufanie Jezusowi, „uwierzenie w Jego Imię” (por. J 1,12). To imię – Ješuah - znaczy Ocalenie. Ufna wiara Jezusowi, że w Nim przychodzi ocalenie i spełnienie, a w związku z tym przyjęcie Jego… Czytaj dalej »

Życie mamy jedno, czas do dyspozycji również. Warto zatem wiedzieć, czy i dlaczego wiara w Jezusa Chrystusa jest dla nas podstawową sprawą życia.

W ostatnich latach mierzymy się w Kościele z pokoleniowym i kulturowym brakiem zrozumienia między tymi, którym nie schodzi z ust, odmieniane przez wszystkie przypadki słowo „musisz” (wierzyć, modlić się, chodzić do Kościoła), a tymi, dla których jakakolwiek forma zobowiązania odczytywana jest jako przemoc, czy opresja. Wiadomo, że skrajności często prowadzą do nadużyć. Im większe i radykalniejsze, tym więcej pochłaniają środków i energii. Potrzebują też wznioślejszych uzasadnień i teologicznych argumentów. W przypadku wiary sprawa wydaje się być jednak nadzwyczaj delikatna. To jak postrzegamy wiarę, czyli naszą relację do Boga, ma bowiem kolosalne znaczenie nie tylko dla naszego postępowania, ale też postrzegania… Czytaj dalej »

Jeśli tych ludzi grzech pcha w kierunku ateizmu, to znaczy, że w Kościele nie widzą tej nadziei, która jest jego sednem.

„Jeśli ktoś ma zachlapane grzechem sumienie, zanurzone w bagnie, to najprościej jest wyprzeć wiarę w Boga, bo ona przeszkadza, rodzi dyskomfort poczucia winy” - powiedział niedawno pewien biskup. Miało to być wyjaśnienie demonstracyjnej niewiary. Cóż, być może po części tak jest. Ale oznacza to dramatyczną klęskę Kościoła. Bo po co przyszedł Chrystus? Po co założył Kościół? By niósł ludziom nadzieję i przebaczenie. Uwolnienie od winy. Ludzie bez szans Jeśli tych ludzi grzech pcha w kierunku ateizmu, to znaczy, że w Kościele nie widzą tej nadziei, która jest jego sednem. To znaczy, że uważają, że nie znajdą przebaczenia. Są przekonani, że… Czytaj dalej »