Artykuły dla tagu — duchowość

 

I choć dziś potrafię zrozumieć Psalmistę, to jednak moja nieustanna modlitwa pochodzi raczej od innego barda: „Chroń mnie Panie od pogardy. Od nienawiści strzeż mnie Boże"

Nienawiść

Andrzej Cichoń

Wychowałem się w dobrej rodzinie. Nie, nie było idealnie - jak zawsze, nawet wśród najbliższych - ale generalnie, z różnymi ułomnościami, wzajemnie się kochaliśmy. Od dziecka obracałem się w środowiskach bliskich Kościołowi i tu też nikt nigdy nie chciał niczyjej krzywdy. Takie mam przynajmniej osobiste doświadczenia. W szkole raczej należałem do tych grzeczniejszych, ale poza drobnymi incydentami nie pamiętam, by ktoś mi jakoś specjalnie dokuczał. Jedynym wrogiem, którego wtedy mogłem sobie wyobrazić, był wyimaginowany Niemiec podczas zabawy w wojnę na podwórku z kolegami. W latach 70. czy jeszcze 80. ubiegłego wieku, gdy wychowywani byliśmy na „Czterech pancernych", nie było to… Czytaj dalej »

Upamiętnienie ofiar, samo w sobie szlachetne, bywa przypomnieniem „ofensywnym”. Pomnikami można atakować. To zależy, co z nich epatuje.

- Dlaczego nie przestaniesz mówić o moich dawnych błędach? – zapytał mąż. – Myślałem, że mi już przebaczyłaś i zapomniałaś.- Oczywiście. Przebaczyłam i zapomniałam – odpowiedziała żona. – Ale chcę być pewna, że ty nie zapomnisz, że przebaczyłam i zapomniałam”.Anthony de Mello SJ, Śpiew Ptaka, Verbinum 1996, s. 151 Lubię tę przypowiastkę. Powtarzam ją, bo mam nadzieję, że chodzi w niej nie tylko o odwieczną walkę płci. Ten dialog pasuje też do sporu o pamięć historyczną, który znowu rozgrzewa nastroje polityczne. Szlachetniejsi Prawda, jak widzimy i słyszymy, może służyć do szantażu emocjonalnego. Upamiętnienie ofiar, samo w sobie szlachetne, bywa przypomnieniem… Czytaj dalej »

Ludzie oburzają się na działania przemocowe. I słusznie. W ten sposób się przed nimi bronią. I nie chodzi tylko o przemoc fizyczną. Nieraz chodzi o uzurpację.

Ateizm zaczął się zadomawiać w nowożytności zasadniczo po okresie intensywnych wojen religijnych, których zwieńczeniem była długa i krwawa wojna trzydziestoletnia. Gorszyła jednak nie tylko przemoc. Nie tylko morze krwi przelanej w imię konfliktów religijnych oddalało od Boga. Była to także epoka religii przemocowej, choć niekoniecznie krwawej. Mianowicie, aby powstrzymać zabijanie wymyślono zasadę zmuszającą ludzi do przyjęcia wyznania swojego władcy. Reguła "Cuius regio, eius religio" (Czyja władza, tego religia) nie szanowała wolności religijnej. W konsekwencji gwałciła ludzkie sumienie. To władca narzucał swoje wyznanie poddanym. To jest przemocowe, choć w założeniu miało strzec przed przemocą. I na dłuższą metę doprowadziło do zobojętnienia… Czytaj dalej »

Elitarność nie polega na upieraniu się przy anachronizmach. Chyba, że dla kogoś miłość nieprzyjaciół to anachronizm! Elitarność przemawia, gdy tłum się jej sprzeciwia, bo jest mu wyrzutem sumienia.

Bywało w przeszłości, że dzielono Kościół w Polsce na toruński i łagiewnicki. Wielu protestowało, że tak nie wolno. Istniało też pewne napięcie między tendencjami posoborowymi a manifestacjami masowego Kościoła, organizowanymi w kontrze do np. pochodów pierwszomajowych. Przeciwstawiano też duchowość Jana Pawła myśleniu Tischnera. Wielu jednocześnie twierdziło, że podkreślanie tych różnic jest szkodliwe, godzi w jedność. Że powinniśmy dbać o jednolity przekaz, nawet kosztem bogactwa płynącego z różnorodności. Wybór drogi Natomiast Pan Jezus mówi, żeby nie rzucać pereł przed wieprze. I ostrzega, że mogłyby nas poszarpać. A wszystko to w kontekście szerokiej i wąskiej bramy. Czyli odróżnianie masowej drogi od tej… Czytaj dalej »

Czasem można usłyszeć, że jeśli Pan Bóg nie wysłuchał twojej modlitwy to znaczy, że się źle modliłeś. To pułapka, a czasem nawet rodzaj szantażu czy - powiedzmy to wprost - przemocy duchowej. 

Historia ze św. Błażejem

Andrzej Cichoń

Po Bożym Ciele wybraliśmy się z żoną na cztery dni do Dubrownika. NIe wiedziałem o tym, ale patronem tego przepięknego chorwackiego miasta jest św. Błażej (sveti Vlaho). Można go tam spotkać na każdym kroku. Jego figura, pomnik, obraz znajduje się na miejskich bramach, na murach, na placach i budynkach, w muzeach i w każdym kościele, przede wszystkim w tym jemu poświęconym. Pół żartem pół serio pomyślałem, że to dobry moment by ze św. Błażejem... się pogodzić. Mam kilku ulubionych świętych, mam też takich, którzy jakoś mnie do siebie nie przekonali. Do tych ostatnich należał Błażej właśnie, i to od dzieciństwa.… Czytaj dalej »

Pytanie „czego się obawiali, przed czym się bronili” nie tylko nie jest bezzasadne, lecz wręcz konieczne, o ile chcemy, by męczeństwo wydało błogosławione owoce. A nie tylko pogłębiało rowy nieufności.

Zapachniało groźbą zerwania sojuszu z Ukrainą. Niby nikt tego nie chce, poza marginesem politycznym, a jednak wielu stara się pokazać, jacy to oni są nieustępliwi. Lecz w rezultacie sprawiają wrażenie takich, którzy są gotowi nie zważać na realny interes państwa. To jest polityka. Raczej krótkowzroczna. Ale przy okazji widać, że pojednanie zawierane wobec lub przeciw wspólnemu wrogowi to nie jest jeszcze rzeczywiste pojednanie. To prawda, że konieczność wspólnej reakcji na zagrożenie może skłonić do sojuszu i do odsunięcia w cień animozji. Może nawet być punktem wyjścia do podania sobie dłoni. Lecz pojednanie wymaga czegoś więcej. Wobec wspólnego wroga Swego czasu… Czytaj dalej »

Wiara buduje się w codzienności: w naszych rodzinach, pracy zawodowej, wśród przyjaciół i znajomych. Dojrzewa i hartuje się w okresie zwykłym w ciągu roku.

Po Bożym Ciele

Andrzej Cichoń

Właśnie przeżywaliśmy Uroczystość Ciała i Krwi Pańskiej. Jeszcze trwa jej oktawa (choć być może oficjalne przepisy liturgiczne nie przewidują w tym przypadku przedłużonego świętowania). To z resztą chyba najnowszy hit kato-internetów: czy oktawa Bożego Ciała jest, czy jej nie ma? Tak czy inaczej właśnie wchodzimy w tak zwany okres zwykły w ciągu roku. Znam nawet takich, co powtarzają przysłowie: "Po Bożym Ciele nie ma co robić w kościele". Okresy świąt i poprzedzający je czas przygotowań - czy to do Bożego Narodzenia czy do Wielkanocy - są bardzo ważne dla nas wszystkich. Przeżywamy wtedy najważniejsze prawdy wiary. Próbujemy je kolejny raz… Czytaj dalej »

Pytanie zasadnicze brzmi: czy my w Kościele potrafimy dobrze przeżywać okres wielkanocny? Czy on nam jakoś nie umyka?

O wyższości Świąt

Andrzej Cichoń

Nie, nie będę tu dowodził wyższości Świąt Bożego Narodzenia nad Świętami Wielkiej Nocy. Zostawmy sprawę... satyrykom. (Może jednak warto tu wyjaśnić, iż było to „kultowe" zdanie, a właściwie cykl felietonów kabaretu Stefana Friedmanna, prezentowanych w radiowej „Trójce” w latach 70. i 80. ubiegłego wieku w ramach audycji „60 minut na godzinę". Fenomen tamtych tekstów polegał na parodii ówczesnego języka biurokracji i pseudonauki, by używać skomplikowanej logiki do rozstrzygania błahych spraw.) Mnie jednak nie chodzi o sprawy błahe. Ani o to, które święta są ważniejsze. *** Trochę w kontekście ważności poszczególnych prawd wiary zauważyłem i sam praktykuję zwyczaj ukłonu głowy podczas… Czytaj dalej »

Ludzkie sumienia formuje się też stawiając ludzi wobec trudnych wyborów. Czy prawdziwy wychowawca powinien oszczędzać wychowankom „piekła etycznego”?

Dobry pasterz to przywódca. My nie za bardzo chcemy przewodzić. Brzydzimy się tego trochę. Nie jest to wygodne. Pachnie nam polityką. Uważamy, że to nie dla nas. Dlatego trudno się dziwić naszej reakcji na słowa papieża Franciszka o tym, że polityka to najwyższa forma miłości. Takie sformułowanie wydaje nam się wręcz niestosowne. A jednak, skoro tak reagujemy, to znaczy, że coś w tym jest. Uprawianie polityki jest dla wielu porządnych ludzi narażaniem się na poważne nieprzyjemności. Przyjaciele mogą na nas dziwnie patrzeć. Możemy ich stracić, bo zaczną nas brać za karierowiczów. Sięganie po władzę - czy to polityczną, może we… Czytaj dalej »

Mam czasem wrażenie, że nasze chrześcijaństwo staje się bardziej walczące niż świadczące. Piętnowanie zła czasem potrafi oderwać od tego, co dobre.

Listy protestacyjne. Marsze za czymś lub przeciw czemuś. Listy poparcia dla takiej czy innej osoby. Akcje, czuwania, inicjatywy. Niezliczone postulaty i wnioski mające zmienić naszą katolicką rzeczywistość. A potem rozczarowanie. Taka dobra inicjatywa, a nie przyniosła oczekiwanych owoców. Tak liczny marsz, a brak widocznych efektów. Tyle zaangażowania, a w kościele pustki. Można się zniechęcić lub zmęczyć. Albo zupełnie się wypalić. Albo zwyczajnie odpuścić. I to czasem najlepsza rada. Może to wypalenie zauważył Jezus u uczniów, kiedy im powiedział: "idźcie i odpocznijcie nieco". Myślę sobie, że wszyscy "aktywni katolicy" powinni czasem zatrzymać się i odpocząć. Chociażby po to, by zauważyć, że nasze… Czytaj dalej »