Opowiadanie o tym, jak to uczniowie głosili w językach, których sami nie znali, skłania do zastanowienia się nad zyskami płynącymi z używania obcych języków. Otóż pozwalają one dogadać się z obcymi, ale też ze tymi "swoimi", których kultura jest tak odmienna, że czasami nie wiadomo, o czym mówią. Pouczające jest odpadanie od chrześcijaństwa całych prowincji pod wpływem rozprzestrzeniającego się islamu. Okazuje się, że Kościół przetrwał tam, gdzie teksty chrześcijańskie tłumaczono na lokalne języki, a liturgię sprawowano w mowie zrozumiałej dla zwykłych ludzi. Jak choćby w Egipcie, w formie koptyjskiej. Natomiast tam, gdzie używano tylko języka imperium, czyli łaciny lub greki,… Czytaj dalej »
To ciągle jest problemem. By mówić prosto, ale nie prymitywnie, trzeba mieć zaplecze intelektualne. Trzeba wiedzieć, co chce się powiedzieć, by móc ubrać to w zrozumiały język.
