Artykuły dla tagu — chrześcijaństwo

 

Złe odczytanie „mowy Krzyża” daje pożywkę karykaturalnej pobożności, naznaczonej lękiem i przemocą (choćby tylko symboliczną) i wspiera toksyczną „duchowość autorytarną”.

Miłosierdzia chcę, a nie ofiary (Mt 9,13; 12,7). Na kartach Ewangelii według Mateusza Jezus dwukrotnie cytuje werset z Księgi Ozeasza, mówiący, jakiego kultu chce Bóg. Cytat pojawia się w dwóch różnych kontekstach – raz wobec zarzutu, że Jezus jada (czyli brata się) z grzesznikami, a raz w sytuacji oskarżenia uczniów, że zrywając sobie garść kłosów złamali nakaz odpoczynku w szabat. Jeśli ta sama myśl powraca w różnych sytuacjach, to można ją uznać za ważną dla Mówiącego. Ewangelista zdaje się sugerować, że Jezus nosił zacytowany werset w sercu, medytował go i żył jego treścią. Poznania Boga pragnę To jedno zdanie z… Czytaj dalej »

Tam, gdzie jest przejrzystość w sprawowaniu opieki duszpasterskiej, tam, gdzie wierni stają się podmiotem, gdzie idziemy razem w jednym kierunku, tam rodzą się zdrowe relacje, więzi. Tam można spotkać czuły Kościół, wrażliwy na siebie nawzajem.

Jeśli posłuchać różnych głosów, jakie coraz częściej pojawiają się w debacie o kształcie współczesnego Kościoła można wyróżnić kilka wspólnych pragnień. Jednym z nich jest pragnienie relacji. Model, zgodnie z którym pasterze z wysokości ambon pouczają owieczki jak żyć, skupiając się głównie na moralności, wydaje się być archaiczny i nieskuteczny. Od czasu Soboru Watykańskiego II rola wiernych świeckich, ale przede wszystkim ich samoświadomość coraz bardziej wzrasta. Nie jesteśmy tylko i wyłącznie odbiorcami pouczeń. Pragniemy Kościół tworzyć, chcemy być Jego częścią, która ma swój głos, pragnienia i oczekiwania. Zwłaszcza te ostatnie są coraz wyraźniejsze. Różni, ale bliscy Od swoich pasterzy: biskupów, kapłanów,… Czytaj dalej »

Bóg nie jest ograniczony ani do jednego sposobu przeżywania liturgii ani do jednego modelu duchowości. On pójdzie za tymi, których dziś wykluczamy. 

„Gdzie zakwita Duch” to określenie Ojców Kościoła (KKK 749). Warto przyjrzeć się temu sformułowaniu. Zgodnie z nim Kościół to nie tylko wspólnota wierzących w Jezusa Chrystusa, nie tylko wspólnota liturgiczna czy Kościół lokalny, ale miejsce działania Ducha Świętego. Mało tego: miejsce Jego „kwitnięcia”.  Jest z nami Duch Święty. Przejawia się w swoich darach, słowach, natchnieniach. Wydajemy owoce, o tyle, o ile pozostajemy w łączności z Nim. Ale to nie my, ale Bóg jest podmiotem, który działa i który ma moc, aby Kościół zakwitł. Oznacza to ciągły jego wzrost i wydawanie owoców. Wielką żywotność, która jednak nie pochodzi od „ludzi dobrej… Czytaj dalej »

Jako wcielona teologia Jezus ratuje przed pogubieniem się w koncepcjach Boga i miłości. Charyzma twórców sekt, manipulujących tekstami Biblii, nie wytrzyma konfrontacji z Jego portretem, nakreślonym w Ewangeliach.

Boga nikt nigdy nie widział; ten Bóg-Jedynak, będący w łonie Ojca, objaśnił Go (J 1,18).  Czytamy, że Bóg chce, aby Go czcić „w Duchu i prawdzie”.(J 4,23) Chce kultu zgodnego z Jego inspiracją i adekwatnego do Jego tożsamości – czyli, mówiąc prościej, chce odnoszenia się do Niego w stylu, jaki sam proponuje, oraz przyjmowania Go takim, jakim jest faktycznie. Dodajmy, że kult tego rodzaju otwiera nas na sekret życia: „A to jest życie wieczne, żeby znali Ciebie, jedynego prawdziwego Boga...”(J 17,3) Kto zna Boga w żywej relacji, kto rezonuje z Jego miłością, ten żyje, choćby dla świata umarł.(por. J 11,… Czytaj dalej »

Najbardziej niepokoi mnie zwycięstwo ignorancji religijnej. Nie wystarczy, aby człowiek egzystencjalnie skierował się ku Bogu. On musi jeszcze wiedzieć, w co wierzy.

W czasie pandemii wiele osób w Kościele w Polsce spanikowało: w tym biskupi, księża i wierni. Chyba nikt nie spodziewał się, że pandemia, jako sytuacja graniczna, obnaży tak wiele lęków, które przez lata były w społeczeństwie uśpione. Ludzie o zdrowym rozsądku dobrze przecież wiedzą, że takie zjawiska jak epidemia nie trwają wiecznie, często są sezonowe. A jednak od niemal samego początku w wielu środowiskach pojawiały się głosy, że zmieni ona radykalnie świat i człowieka. Sugerowano, że będziemy po niej zupełnie inni i że potrzeba będzie „nowego ładu”. Ludzie zdroworozsądkowi, którzy mają odrobinę wiedzy na temat natury człowieka, niezmiennej od wieków,… Czytaj dalej »

Przemoc miała być przejawem miłości i troski. Miłości bezradnej wobec „oporu”, który należało skruszyć. A gdy opór został pokonany, bóg przez Pawła M. domagał się poświęcenia siebie jako ofiary przebłagalnej „za grzechy całego świata”. 

W opracowaniach dotyczących krzywd wyrządzonych przez Pawła M. ten temat umyka. Nie wiem też, czy zajmie się nim badająca sprawę Komisja. Tymczasem chodzi o krzywdy dla Kościoła bardzo ważne: o obraz Boga, jaki dominikanin wytwarzał u osób, które podlegały jego duszpasterskiemu wpływowi. To olbrzymia grupa: w duszpasterstwach w Poznaniu i Wrocławiu pojawiały się osoby z całej Polski. A przecież to nie były jedyne pola jego działalności. Wielu ludzi prowadził, wielu spowiadał, głosił homilie i rekolekcje, także w Internecie…  Trzeba zapytać wprost: ile szatańskiego kłamstwa o Bogu rozsiał po ludziach? I jak można to dziś spróbować naprawić? Szatański obraz Nie, nie… Czytaj dalej »

Tak, to prawda, sprawa jest „rozwojowa”. Tak, to będzie kosztowało. Ale marzyłabym, żeby troska o pieniądze była w kościelnej gradacji ważności na sobie właściwym, czyli ostatnim miejscu…

Julo /Wikimedia Commons

Czytam kolejne artykuły dotyczące sekty, która powstała w duszpasterstwie akademickim we Wrocławiu blisko ćwierć wieku temu. Stworzył ją jeden z duszpasterzy, a wspólnota zakonna nie potrafiła ani temu zapobiec, ani odpowiednio zareagować. Nawet wówczas, gdy dominikanin został odsunięty od prowadzonego przez kilka lat duszpasterstwa. W efekcie Paweł M. mógł krzywdzić kolejne osoby, niszcząc ich relację z Bogiem, psychikę i ostatecznie demolując życie. Stosował przemoc duchową, psychiczną, fizyczną i seksualną. Ta krzywda jest znacznie większa Kościół w swojej ocenie tej sytuacji nie powinien się ograniczać tylko do tych aspektów tej sprawy, które stanowią przestępstwo wobec prawa państwowego i grożą konsekwencjami finansowymi.… Czytaj dalej »

Przeżyłeś swoje życie w stu procentach, czyniąc wszystko, co podpowiadała Ci głowa i serce. Twój entuzjazm był zaraźliwy! Nigdy Cię nie zapomnimy!

Tytuł mógłby sugerować, że staniemy na Placu Świętego Piotra i będziemy spoglądać na papieskie okno. Bo gdzie może bić serce Rzymu? Okazuje się, że może bić w innym miejscu. Na przykład na Zatybrzu. Ale o tym na końcu. Dyplomacja i Kongres Zaczniemy od najbliższej papieskiej pielgrzymki na Węgry i Słowację. Wizyta w Budapeszcie została przełożona z racji pandemii. Międzynarodowy Kongres Eucharystyczny miał odbyć się w ubiegłym roku. Termin wrześniowy został potwierdzony na początku roku. O Słowacji dowiedzieliśmy się przed kilkoma tygodniami. Natychmiast pojawiły się spekulacje, a ogłoszone programy dolewały oliwy do ognia. Kilka godzin na Węgrzech, trzy dni na Słowacji.… Czytaj dalej »

Nie chodzi o samo sprawowanie liturgii, ale o tworzące się wokół niej ośrodki duszpasterskie i prowadzoną w nich formację. O ich jedynie formalną, nie realną, jedność z Kościołem.

Ogłoszone przed niespełna tygodniem motu proprio papieża Franciszka dotyczące sposobu sprawowania Mszy świętej według rytu rzymskiego wzbudziło głośny sprzeciw wielu osób. W istocie: było zaskoczeniem. Obecny papież wykonał krok wstecz. Trzeba powiedzieć: bardzo radykalny. Dlaczego? Próba otwarcia drzwi Przypomnijmy. Punkt pierwszy tej historii to Ecclesia Dei - motu proprio Jana Pawła II wydane 2 lipca 1988 roku. Minęło kilka tygodni od ekskomuniki, w jaką popadł abp Lefebvre, udzielając nielegalnych święceń. Celem tego dokumentu, poszerzającego możliwość sprawowania liturgii według mszału z 1962 roku było ułatwienie pozostania w jedności z Kościołem osobom związanym dotychczas z ruchem Lefebvre.  Kolejna decyzja - po niemal… Czytaj dalej »

Można „mieć rację” w takim stylu, że w efekcie już tej racji nie mamy. Mądrość Boża obejmuje zarówno treść, jak i formę. Jeśli nie mam w sobie miłości bliźniego, moja ortodoksja jest fałszem.

…Zaś my, silni, powinniśmy dźwigać niemoce słabych, a nie dbać o własną satysfakcję. Niech każdy z nas dba o satysfakcję bliźniego, dla jego dobra, by go zbudować. (…) Dlatego przyjmujcie jedni drugich, tak jak i Chrystus przyjął was (…) Sam zaś jestem przekonany co do was, moi bracia, że zarówno jesteście pełni dobroci, napełnieni całym poznaniem, jak i możecie jedni drugich pouczać (Rz 15,1-2.7.14). Wiemy już, że w szkole Chrystusa, czyli w „Gromadzie Zwołanych” (Ekklēsia) odkrywamy „wszechstronną” (polypoikilos) mądrość Bożą”(por. Ef 3,10). Zwołani, żeby „słuchać jak uczniowie” i rozmawiać „językiem uczniów”(por. Iz 50,4), znajdujemy tę mądrość razem, w polifonii przebłysków… Czytaj dalej »