Artykuły dla tagu — chrześcijaństwo

 

Co się stanie, gdy mysz (szary, mały gryzoń z ogonkiem) ugryzie Ciało Chrystusa? Czy doświadczy zjednoczenia z Nim? Czy rzeczywiście ugryzie Chrystusa?

Co się stanie, gdy mysz (szary, mały gryzoń z ogonkiem) ugryzie Ciało Chrystusa? Czy doświadczy zjednoczenia z Nim, tak jak każdy wierny przystępujący do Komunii świętej? Czy rzeczywiście ugryzie Chrystusa?  Można jeszcze zapytać, czy ugryzionego Jezusa owo ugryzienie będzie bolało. Powyższe pytania oczywiście nie są nowe. Dla tych, którym wydają się one niedorzeczne i obraźliwe (a może i obrazoburcze) spieszę z wyjaśnieniem, że z tymi kwestiami próbowali zmierzyć się kilka wieków temu wielcy i pobożni średniowieczni teolodzy, z Tomaszem z Akwinu na czele. Wbrew pozorom ich XII-XIII-wieczny kontekst, jeśli chodzi o wiarę w realną obecność Chrystusa w Eucharystii, wcale nie… Czytaj dalej »

Podkreślanie, że chodzi o wartości chrześcijańskie może mieć różnorakie cele. Bywa, że chodzi o oddzielenie. Przymiotniki jednak bywają też podejrzane.

Obraz kwasu zakwaszającego ciasto przypomina, że kwaskowatość ma służyć nie tyle podkreślaniu odrębności kwasu, ale temu, by całe ciasto (mąka, woda, kwas i inne dodatki) stało się chlebem. Podobnie sól. Nieużywana, trzymana „z daleka” od potraw, wietrzeje i nadaje się na wyrzucenie i podeptanie. W tym świetle możemy chyba spojrzeć na tzw. „wartości chrześcijańskie”. Podkreślanie, że są one chrześcijańskie, może mieć różnorakie cele. Bywa, że chodzi o oddzielenie od innych wartości. Chcemy jako chrześcijanie odróżniać się od świata i dlatego podkreślamy, że nasze wartości są nieakceptowane przez innych, a nawet jesteśmy za nie prześladowani. W tym wypadku przymiotnik „chrześcijańskie” ma odseparowywać… Czytaj dalej »

Wszyscy jesteśmy oddzieleni od świata i do niego posłani, by głosić Dobrą Nowinę ubogim, opatrywać rany serc złamanych, ogłaszać czas łaski Pana. A jednak jest w Kościele sakrament święceń. Po co?

Wypowiedź biskupa opolskiego Czai o braku powołań i konieczności łączenia parafii wywołała dyskusję o tym, kim powinien być, czy głębiej - po co właściwie jest nam kapłaństwo? Katechizm mówi: sakrament święceń? Po co nam ksiądz? Może rzeczywiście nie ma popytu (więc i nie ma podaży), jak pisze ks. Andrzej Draguła? Myślę, że ślizgamy się po powierzchni problemu i że potrzeba sięgnięcia wgłąb. Bo nawet słowa, których używamy, więcej wprowadzają zamieszania niż pomagają. Jeszcze „ksiądz” - wyraz odziedziczony z prasłowiańskiego kъnędzь ‘władca kraju, panujący’ (za SJP), używany jako tytuł grzecznościowy - raczej nie niesie dziś znaczeń. Ale jak się kojarzy „kapłan”? Słownikowo to… Czytaj dalej »

Nie chodzi o to, żebyśmy próbowali wykrzesać z siebie naśladowanie Jezusa, tylko żebyśmy zaczęli od tego, co w Jego słowach pierwsze: żebyśmy dali Mu się przytulić, odpoczęli na Jego sercu.

Przyciągałem ich ludzkimi więzami, węzłami miłości… (Oz 11, 4) Kiedy w Biblii mowa o miłości Boga do nas i w ogóle o tym, że On JEST miłością, to nie mamy do czynienia z naiwną, przesłodzoną opowiastką – podobnie jak nie mamy do czynienia z plemiennym mitem o bóstwie opiekuńczym, które sprzyja swoim i niszczy obcych. Odczytywane całościowo Pisma pokazują przebijanie się do świadomości starożytnego ludu o rogatej duszy i twardym karku bardzo dziwnego objawienia Pana Zastępów, który okazuje się silny i budzący respekt, ale zarazem serdeczny i wręcz czuły.  Pedagogia Objawienia Historia biblijna jest jak swoisty pamiętnik kolejnych pokoleń „trudnej… Czytaj dalej »

Nie na darmo Kościół - Nowy Lud Boży - nie jest narodowy, czyli związany z jednym konkretnym narodem i jego kulturą. W Bożym planie powołany został, by gromadzić rozproszone dzieci Boże z każdego języka, ludu i narodu.

Ile czasu potrzebujesz, żeby się spakować, kiedy na progu waszego domu staną ludzie z automatami i powiedzą: wynosić się, transport czeka? Bo przecież to nie jest podróż: z podróży się wraca. Nie emigracja: emigrację się wybiera. W obu wypadkach jesteście podmiotem tego działania. A tu kluczowe jest słowo - "transport", wy zaś jesteście bagażem, statystyczną jednostką w masowych przewozach (…). Cudza, niewidoczna wola wyrywa was jak drzewo z korzeniami z waszego jedynego na świecie domu, rodzinnego (własnego, drogiego), jak przedłużenie waszego ciała, krajobrazu pamięci rodowej, i przenosi gdzieś po mapie w kierunku braku wiadomości, w nieznane: teraz wasz dom jest tutaj,… Czytaj dalej »

Sakrament pokuty i pojednania to nie sakrament traumy dziecięcej. Przeciwnie: przebaczenia, uzdrowienia i spotkania z kochającym i przebaczającym nam Bogiem.

Przy okazji rozmów o przeżywaniu przez dzieci i rodziców Pierwszej Komunii Świętej pojawiają się wątki o przygotowaniu do sakramentu pokuty i pojednania. Biorą w tych rozmowach udział zarówno duchowni jak i świeccy, osoby wierzące i niewierzące. Każdy ma swój pomysł, jak powinno to wyglądać, o co należy zadbać, by dzieciom sakrament ten nie kojarzył się ze stresem, straszeniem piekłem czy karą. A także, by nie wywoływał u dzieci poczucia winy niewspółmiernego do faktycznych czynów. Oczywiście, jest to ważny problem. Tym bardziej, że także wielu dorosłym spowiedź sprawia trudności, mają opory, zostali zranieni w konfesjonale i trudno im otworzyć się przed… Czytaj dalej »

Zdrowy dystans każe nam odróżniać subiektywne przeżycie i towarzyszącą mu otoczkę właściwą dla danej kultury i wychowania od Bożego przesłania.

Apokaliptyczna wizja Jeruzalem, które już nie potrzebuje świątyni ani światła słońca czy księżyca napełnia radością, bo mówi o bezpośrednim kontakcie z Bogiem. Z drugiej strony brzmi trochę kłopotliwie w czasach, gdy objawienia prywatne stają się modne. Jezus mówi, że wraz z Ojcem uczynią sobie mieszkanie u tego, kto miłuje. To piękne. Lecz wymaga też odpowiedzialności, gdy nasze indywidualne zdanie zderza się z szerszymi opiniami. Możemy cieszyć się z czyichś uniesień mistycznych. Możemy nawet wczytywać się w ich opisy. Ale zdrowy dystans każe nam odróżniać subiektywne przeżycie i towarzyszącą mu otoczkę właściwą dla danej kultury i wychowania od Bożego przesłania. Skoro… Czytaj dalej »

Znać Chrystusa, a nie „wartości chrześcijańskie” i zasady moralne, skądinąd ważne. Znać Chrystusa, czyli naprawdę się odnaleźć.

Zyskać Chrystusa i odnaleźć się w Nim (Flp 3,8-9) Znać Chrystusa… Nie ze słyszenia, nie z lektury, tylko z intymnej relacji z nieuchwytnym, lecz dotykalnym, z rezonansu jaźni na Jego głos (por. J 10,4.27). Z odczucia piękna Jego serca, „miłości przewyższającej poznanie” (por. Ef 3,19). Z wewnętrznego doświadczenia odradzającej energii („mocy Jego zmartwychwstania”) oraz sensowności chwil próby („udziału w Jego cierpieniach”, por. Flp 3,10-11). Znać Chrystusa, czyli w duchowym kontakcie z Nim smakować Jego charakter, mieć wyczucie tego, co On kocha i czego nie znosi, jakie jest Jego usposobienie (por. Flp 2, 5). Znać Chrystusa, a nie tylko literalny zapis… Czytaj dalej »

Dziś często mamy do czynienia z ludźmi „wygłodzonymi”, którzy bardzo pragną doświadczenia, że są ważnymi, zauważanymi, kochanymi. Dla tego doświadczenia zrobią wiele. Nawet się nawrócą, czemu nie?

W ubiegłym tygodniu pisałam o tym, czy i jak mówić /świadczyć o Bogu wobec tych, którzy się od niego oddalili. Nie da się jednak głoszenia Ewangelii oderwać od Kościoła. Nie tylko dlatego, że jej głosiciele są członkami struktur, które za nimi stoją, co bardzo mocno odbija się czasem na ich wiarygodności. I nie tylko dlatego, że nierzadko są zmuszeni odpowiadać na zarzuty wobec nich. Także dlatego, że chrześcijaństwo bez Kościoła nie istnieje. Bóg chce, byśmy do pełnego poznania Syna Bożego, do człowieka doskonałego, do miary wielkości według Pełni Chrystusa [Ef 4,13] doszli nie pojedynczo, ale wszyscy razem. Moja osobista relacja… Czytaj dalej »

Czym się chcę podzielić? Co ja sama z mojej wiary, z relacji z Bogiem, mam? Radość, pokój i wolność czy zasady, obowiązek i strach?

Ewangelizacja to temat coraz bardziej na czasie. Powstaje wiele teorii, wprowadza się nowe i stare metody. Czasem słychać dyskusje, czy mamy ewangelizować czy tylko (aż) życiem o Chrystusie świadczyć… Do tego coraz częściej chodzi o ludzi, którzy z jakichś powodów od Kościoła się odsunęli. Ludzi, których „tylko” przestaliśmy spotykać na Mszach świętych w niedzielę albo takich, którzy uważają się dziś za niewierzących. Mają przy tym poczucie straty lub wręcz przeciwnie: doświadczają wolności. Co mamy w takiej sytuacji zrobić? Co mamy zrobić, gdy chodzi o naszych bliskich: rodzinę, przyjaciół, ale i znajomych, kolegów z pracy? Jak w końcu mamy wychodzić do… Czytaj dalej »