Artykuły dla tagu — chrześcijaństwo

 

Rodzi się pytanie, co dalej? Walczyć? Schować się w mysią dziurę i przeczekać? Nie. Zaufać Bogu i wyjść. Mamy Coś, co jest nie tylko dla nas.

Jak to się mogło stać?

Katedra Notre Dame w Quebecu
Daniel DiFranco / Pixabay

W Kanadzie z papieskich ust wielokrotnie padło słowo „przepraszam”. To bardzo wiele i zarazem nic. Bo co zmienia „przepraszam” w obliczu wielu ludzkich tragedii? Konkretnych ludzi i całych rodzin, może pokoleń? Czy „przepraszam” może wystarczyć? Czy nie byłoby z naszej strony chamstwem, zakładać, że to wszystko załatwi? Że teraz piłka jest po ich stronie? Przeprosiliśmy, więc powinni przebaczyć (czy nie do tego wzywa Ewangelia?) i wszystko powinno wrócić do stanu poprzedniego? Nam się przecież należy szacunek! Nie, nie należy. Nic nam się nie należy. Wręcz przeciwnie, skrzywdzonym należy się od nas zadośćuczynienie. Ostatnią rzeczą, do której mamy prawo, to występowanie… Czytaj dalej »

Problem w tym, że pusty wewnętrznie człowiek napełni się o wiele szybciej śmieciami owego świata niż ten, który jest świadomy swojej wartości, ale i słabości.

W związku z kolejnymi skandalami seksualnymi z udziałem księży, ostatnimi samobójstwami duchownych oraz ogólnie z kryzysem powołań kapłańskich pojawiają się pytania o kształt i charakter formacji duchowieństwa. W mediach społecznościowych czy zwyczajnych dyskusjach pojawia się najprostsza recepta: znieść celibat. Profesjonaliści mówią o przesunięciu wieku przyjmowania święceń. Wskazują na ogólne, widoczne w społeczeństwie, późniejsze dojrzewaniem kolejnych pokoleń do przyjmowania ról społecznych i generalnie do odpowiedzialności. Oczywiście mówi się też o samej formacji seminaryjnej. Zwraca się uwagę, że trzymanie młodych dorosłych przez 6 lat w izolacji od społeczeństwa, uniemożliwianie im podejmowania normalnej pracy zawodowej, częstszych kontaktów rówieśniczych i sprawdzania się w różnych… Czytaj dalej »

Kryzys można przeczekać. Regresu się nie da. Regres wymaga odpowiedzi. Mam wrażenie, że używamy słowa „kryzys” na określenie zjawiska dużo bardziej niebezpiecznego.

Cóż: nie lubię książek o rozwoju osobistym czy duchowym. A już szczególnie kiepsko znoszę poradniki. Często to po prostu czyjeś doświadczenie, na potrzeby książki uogólnione. Autorowi ta droga się sprawdziła. Nie przeczę. Zapewne komuś jeszcze pomoże. Ale wielu nijak się w niej nie odnajdzie. Nie tylko w propozycjach, także (a może przede wszystkim) w opisywanym sposobie przeżywania i reagowania. „Ruchome schody” wydawały mi się kolejnym poradnikiem. Pomyliłam się. Jest wśród nas Nie trzeba daleko się rozglądać ani bardzo uważnie nasłuchiwać, by usłyszeć w Kościele słowo „kryzys”. W kryzysie ma być wiara, w kryzysie są relacje, zaufanie… W końcu w kryzysie… Czytaj dalej »

Mamy prawo do swojego państwa, do jego obrony i strzeżenia granic. Ale czy prawo do życia umierającego w lesie uchodźcy (albo lepiej: człowieka) nie jest świętsze?

Gdy głodni uczniowie w szabat łuskali kłosy Jezus, przytaczając różne sytuacje na ich usprawiedliwienie, mówi też o tym, co robią w szabat kapłani w świątyni. I dodał: „Tu jest coś większego niż świątynia” (por. Mt 12,1-8). Można powiedzieć, że sakralizuje zaspakajanie głodu. Stąd przykład Dawida i jego ludzi, którzy, gdy poczuli głód, jedli chleby pokładne. Człowiek ma prawo do życia, a więc i do karmienia go. To jest świętsze niż prawa świątynne.  W tradycji judeochrześcijańskiej „święte” kojarzone jest z czymś absolutnym. Nie można go na coś wymienić, nie można nim handlować. Dlatego potępiano symonię i zakazywano handlu poświęconymi dewocjonaliami. Dzisiaj… Czytaj dalej »

Wierzę, że nie wolno mi sądzić nikogo. Nawet samego siebie. Wierzę w prymat Miłosierdzia. Wierzę w niewyobrażalną miłość Pana do tych, których trudno mi kochać.

… Gdy byliśmy jeszcze grzesznikami, Chrystus za nas umarł (Rz 5,8); … A jeśli nawet serce nas potępia, to Bóg jest większy od naszego serca i wie wszystko (1J 3,20). Wierzę w Boga, który „nie złamie nadłamanej trzciny i nie zagasi gasnącego knotka” (por. Iz 42,3), który w swojej absolutnej świętości bierze na siebie ciężar pokonania dystansu, jaki stwarzamy między sobą a Nim. Wierzę w Boga, który wierzy w człowieka i walczy z nami o nas prawdziwych. A kiedy się na własne życzenie gubimy w ciemnościach, sprawia, że noc jaśnieje jak dzień (por. Ps 139,12). Wierzę, że On się „nie zniechęci… Czytaj dalej »

Może przygotowanie do Pierwszej Komunii Świętej to jest ten moment, gdy trzeba postawić tamę fikcji? Tylko co dać w zamian?

W kościele nie widać przede wszystkim młodych. Odchodzą nastolatki - nie na darmo od lat bierzmowanie nazywane jest uroczystym pożegnaniem z Kościołem w obecności biskupa. Ale nie ma też młodszych - dzieci nierzadko znikają z parafii tuż po pierwszej Komunii świętej. Co można w tej sprawie zrobić? Zanim zaczniemy myśleć o rozwiązaniach warto się zastanowić, jak wygląda sytuacja i co właściwie chcemy osiągnąć? Zatem: jak wygląda dziś wzrastanie w wierze młodego człowieka? Etap pierwszy: chrzest Chrzczony jest w dzieciństwie, w wierze rodziców. Czasem jako niemowlę, czasem jako kilkulatek. Na ile wierzący i praktykujący są rodzice? Na ile są zdeterminowani, by… Czytaj dalej »

Może warto w końcu zauważyć, że jest to żenujące i fatalnie świadczy o duszpasterstwie. Takie ogłoszenia i prośby sugerują wręcz, że na co dzień nie głosi się w tej parafii Ewangelii.

Chodźcie do Mnie wszyscy trudzący się i obciążeni, a Ja dam wam odpocząć. Bierzcie na siebie moje jarzmo i uczcie się ode Mnie, bo jestem łagodny i pokorny w sercu, a znajdziecie odpoczynek dla waszych dusz. Bo moje jarzmo jest miłe, a mój ciężar lekki (Mt 11,28-30)  Latem w wielu rzymskokatolickich kościołach słychać w trakcie ogłoszeń parafialnych upomnienie, że nie ma wakacji od mszy świętej i modlitwy, a do próśb czytanych na końcu liturgii słowa dodawane jest wezwanie, by odpoczywający „nie zapominali” o tych praktykach. Może warto w końcu zauważyć, że jest to żenujące i fatalnie świadczy o duszpasterstwie. Takie… Czytaj dalej »

Naiwnością byłoby sądzić, że potrafimy się odciąć od tego co słyszymy w głowie. Warto zatem zastanowić się nad tym, jaką mamy w głowie narrację i skąd ona się tam wzięła.

Zdaje się, że nie doceniamy tego, co siedzi w naszej głowie. Mówiącego do nas nieustannie głosu co powinniśmy robić, jak żyć, co wolno a czego nie wolno. Ten niewidoczny narrator mówi cały czas, od rana do wieczora, mimo, że ani nie włączamy jego narracji, ani jej nie wyłączamy. To jak wgrana muzyczka, zaprogramowana, by gdy tylko otworzymy oczy zacząć brzmieć w naszej głowie.  Jedni słyszą wyraźniej, inni mniej, jeszcze inni zapytają: jaki narrator? I tu dochodzimy do istotnego pytania. Kto lub co mówi do nas w głowie? Gdybyśmy mieli opisać nasze myśli, sposób postrzegania świata, relacje z innymi ludźmi, stosunek… Czytaj dalej »

Kto urodził się niewolnikiem zazwyczaj po uwolnieniu ma problem. Co robić, gdzie iść? Tym bardziej "urodzonemu panem” trudno uwierzyć, że to nie jest jego misja wobec społeczeństwa.

Gdy czytamy, że "nie ma już Żyda ani poganina, nie ma już niewolnika ani człowieka wolnego, nie ma już mężczyzny ani kobiety, wszyscy bowiem jesteście kimś jednym w Chrystusie Jezusie” (Gal 3,28), to możemy odczuwać dyskomfort na myśl o porzuceniu swojej tożsamości kulturowo-religijnej, a przede wszystkim płciowej. Pewnie mniej społecznej. Tu - wydawałoby się - łatwiej o zmiany. Niezdolni do wolności A jednak przez wieki uważano, że Bóg tak stworzył świat, że jedni drugich trzymamy w niewoli. I podważanie tego porządku miano za zamach na naturę. Śledząc dyskusję na temat tego, czy chłop pańszczyźniany był niewolnikiem, można przeczytać o ówczesnej polemice,… Czytaj dalej »

Paradoksalnie to właśnie do nas, zdeklarowanych uczniów, często zupełnie nie dociera, jaki jest nasz Mistrz. Nosimy w sobie lekcję kusiciela.

Władysław Skoczylas, Public domain, za: Wikimedia Commons

Następnego dnia, kiedy schodzili z góry, wyszło Mu naprzeciw sporo ludzi. Nagle jakiś człowiek z tłumu zawołał głośno: Nauczycielu, błagam Cię, spójrz na mojego syna, bo to mój jedynak. Zdarza się, że duch bierze go w posiadanie i nagle zaczyna krzyczeć. Szarpie nim tak, że aż się mu piana pojawia na ustach i tylko z trudem odstępuje od niego, pozostawiając go zupełnie zmaltretowanego. Prosiłem Twoich uczniów, żeby go wyrzucili, ale nie byli w stanie. Wówczas Jezus odpowiedział: O plemię niewierne i przewrotne! Jak długo jeszcze mam być z wami i was znosić?Łk 9,37-41 Warto może zaznaczyć na wstępie, że wcale… Czytaj dalej »