Popatrzmy na szopkę betlejemską. Przypomnijmy sobie, po co to wszystko się wydarzyło. Niech Święta Rodzina zwróci nasze oczy na innych.

Adwent to czas oczekiwania na przyjście Zbawiciela. Niestety, czasem to czas przeczekania lub doczekania do samych Świąt. Tradycyjne ich obchodzenie ma się u nas całkiem dobrze. I niekoniecznie trzeba do tego wiary. Choinka, prezenty, dekoracje, planowanie wyjazdów czy urlopu. Ot, magia świąt. Przydałby się jeszcze śnieg. Czas zbiórek Dla mnie co roku adwentowe dni to nie tylko czas na ogarnięcie się duchowe, ale i czas zbiórek. Takich zwyczajnych, organizowanych przez PCK, Caritas czy inne instytucje. Zbieramy na ludzi i na zwierzaki. Na chorych, bezdomnych, starszych, na misje, Polaków na Ukrainie i wiele innych. Bo przecież potrzeby są różne. Ale każdy… Czytaj dalej »

Poznać głupiego po śmiechu jego”. Czy robimy sobie rachunek sumienia z naszego śmiechu? Nawet wtedy, gdy jest aż tak sztuczny, że wydawałoby się, iż nic nie mówi.

„Bo to, widzi panienka, po czym poznać głupiego? Po śmiechu jego”. Taką maksymę umieściła Eliza Orzeszkowa w swojej powieści „Nad Niemnem”. Mówi się, że najwyższy czas zawalczyć o język. Że trzeba pilnować, by używano różnych wyrażeń, z zwłaszcza epitetów, adekwatnie do sytuacji. Że musimy przeciwstawić się oszukiwaniu nas przez słowa, które nic nie znaczą, a właściwie niczego nie wyjaśniają i nie tłumaczą. Albo poniżają, zalewają negatywnymi emocjami, tak byśmy nawet nie próbowali kogoś zrozumieć. Lub - broń Boże - bronić. Jednak przysłowie „Poznać głupiego po śmiechu jego” mówi nie o wyartykułowanych treściach, ale o gestach czy dźwiękach. To, jaką ktoś… Czytaj dalej »

Chrystus Król? Tak! To ten który zaprasza nas do raju, do swojego królestwa. Królestwa miłości, miłosierdzia, sprawiedliwości, pokoju. Królestwa, które nie jest z tego świata.

Chrysus Król

Andrzej Cichoń

Chrystus Król to obraz z którym można mieć, a przynajmniej ja mam, pewien problem. Wizerunki Jezusa w szczerozłotej koronie, w królewskich szatach, z berłem w ręku, jakoś mnie nie przekonują. Najgorsza często w tych wyobrażeniach jest jednak twarz: chmurna, władcza, jak na króla przystało, pełna zacięcia i determinacji. Przynajmniej ja część tego typu obrazów czy figur tak odbieram. Czasem mnie to przeraża. Taki Jezus jest daleki od mojego doświadczenia wiary. Ewangelia Próbuję więc sięgnąć pamięcią do Chrystusa Króla z Ewangelii. Jakoś Jezus nie epatował tam swoją królewskością. Tak, pochodził z rodu króla Dawida, bo stąd miał się wywodzić przyszły Mesjasz.  Kluczowe… Czytaj dalej »

Ten „nieartykułowany” krzyk to znak, że trzeba przed wszystkim wysłuchać. Po co? Bo liczy się przed wszystkim to, by człowiek usłyszał samego siebie.

Gdy spotykamy się z ludzkim płaczem lub krzykiem, nierzadko czujemy się bezradni. Może to wynikać z tego, że nie rozumiemy, o co chodzi cierpiącemu. Nie jesteśmy w stanie dociec, na czym polega jego problem, bo on nie mówi, tylko wydaje z siebie jakieś dramatyczne dźwięki. Bywa, że ten dramatyzm objawia się szeptem tak wycofanym, iż nic nie mówi, poza tym, że ktoś jest w szczególnie trudnym położeniu. Jak szukać rozwiązania, gdy nie wiemy, o co chodzi? To nie jest komfortowa sytuacja. Odruchowo od niej uciekamy. Irytuje nas. Gdy niewidomy przy drodze krzyczał do Jezusa, ludzie go uciszali. Pewnie byli zirytowani… Czytaj dalej »

Przez chwilę próbowałam sobie wyobrazić, jakby to mogło wyglądać, gdyby Jezus powiedział do zgromadzonych ludzi: podzielcie się sami.

Za tydzień będziemy przeżywać ostatnią niedzielę roku liturgicznego. Tradycyjnie jest to uroczystość Jezusa Chrystusa Króla Wszechświata. W tym roku będziemy czytać Ewangelię według świętego Łukasza i słynny dialog Jezusa z Dobrym Łotrem. Ta Ewangelia bardzo wyraźnie pokazuje, że logika Boga i człowieka nie zawsze są zbieżne. A Boży sąd jest zupełnie inny niż ludzki. Chciałabym jednak tutaj przywołać fragment z Ewangelii według Świętego Mateusza, także bardzo mocno kojarzący się z przeżywaną uroczystością. To słowa Jezusa o wizji Sądu Ostatecznego i oddzieleniu owiec od kozłów. To od Boga będzie zależało, kto zostanie zbawiony, a kto potępiony. I na szczęście - można… Czytaj dalej »

Zaniedbywanie brania pod uwagę naszych emocji pozbawiłoby nas wyrobionego nosa do wyczuwania szwindlu propagandowego. „Ktoś nas tu próbuje wrobić”. Taka myśl rodzi się często w oparciu o pierwsze wrażenie.

Uczą nas, by nie ufać uczuciom. A szkoda. Bo bez ich obserwacji nie ma rozeznawania. Gdy próbujemy ocenić różne zjawiska uciekamy się do grzebania w źródłach, opieramy się na autorytetach (choć coraz rzadziej), prosimy o radę. A emocje oskarżamy o to, że są ślepe i dlatego nie bierzemy ich pod uwagę. A nawet walczymy z nimi, bo wydaje się nam, że narzucają nam się z „pierwszą” reakcją. Uważamy, że kulturalny, rozważny człowiek nie powinien polegać na pierwszym wrażeniu. Dlatego, gdy spotykamy się z chamstwem, to tłumaczymy chama na różne sposoby, że tak naprawdę ma swoje powody, by być właśnie takim.… Czytaj dalej »

Oby kiedyś, po wielu latach dalszych przeakcentowań, Kongregacja Nauki Wiary nie musiała prostować naszych dzisiejszych form pobożności.

Przeakcentowanie

Andrzej Cichoń

W ostatnim czasie Stolica Apostolska wydała dokument „Mater Populi fidelis”. Wskazano w nim między innymi, że nadawanie Maryi tytułu „współodkupicielka" jest nieodpowiednie. Nie chcę się tu odnosić do reakcji części katolików w Polsce na tę Notę doktrynalną. Raczej chciałem zwrócić uwagę na pewne przeakcentowania, które w naszej religijności się dość powszechnie zdarzają. *** Skończył się piękny miesiąc październik. Piękny również modlitwą różańcową. Dobrze widzieć w kościele na tym nabożeństwie sporą liczbę ludzi. Gdy jednak po jego zakończeniu, a bezpośrednio przed Mszą Świętą, większość wiernych idzie do domu, to tłumaczę sobie, że widać to ci, którzy na Eucharystii byli już rano.… Czytaj dalej »

Złoty cielec wygrał z niewidzialnym Bogiem, bo był horrendalnie drogi. Ulano go z całej biżuterii, którą zabrano z Egiptu. Co głosimy pośród ociekającego złota?

Celebryta to człowiek znany z tego, że jest znany. Z tej definicji zionie pustka. I dobrze. Bo jest to określenie czegoś, za czym nic nie stoi. A owo „nic” oznacza, że gwiazdorek jest podszyty ciągłą obawą. No bo co się stanie, jak ta pustka wyjdzie na jaw? Hollywood zaczęło płacić swoim głównym aktorom bajońskie sumy nie z hojności, lecz aby stworzyć z nich celebrytów. Płace zawyżone, i to wielokrotnie, miały sprawić wrażenie, że ktoś jest genialny. Skoro zarabia tak dużo, to musi być naprawdę wielki, ponadprzeciętny. Tak rozumowali ludzie już w starożytności. Sofiści uważali, że muszą pobierać znaczne sumy za… Czytaj dalej »

Gdy łaska została wyparta z pojęć społecznych, czy gdzieś podświadomie nie dzieje się to samo na poziomie religijnym?

Łaski bez?

Andrzej Cichoń

Łaska to jedno z podstawowych pojęć w naszej religii. Zastanawiam się jednak, czy współczesny człowiek, w tym ja, rozumie jeszcze znaczenie tego słowa. W Starożytności, w czasach Jezusa sprawa była oczywista. W świecie Żydów wszystko, co było dobrego, pochodziło z Bożej łaski. Gdy człowiekowi się powodziło, miał dzieci (najlepiej synów), bogacił się, pole mu obrodziło, udały się zbiory wina i oliwek, długo żył  – wiadomo, Bóg obdarzał go łaską. Ale nawet w rzymskim czy greckim świecie ówczesnych pogan i oni modlili się do swoich bogów i bóstw o łaskę. Na każdą okoliczność znalazł się ktoś ze świata wierzeń, kto mógł… Czytaj dalej »

Muzea mają swoją wartość. Ale nie możemy zapominać, że eksponaty muzealne znalazły się w nich nieprzypadkowo. Odeszły do lamusa.

Plutarch twierdzi, że do Aspazji przychodził Sokrates ze swoimi uczniami. A sam Sokrates w „Meneksenosie” (Platona) przyznaje, iż jego wspaniałą nauczycielką jest właśnie Aspazja, bardzo kompetentna w retoryce. Wykształciła wielu mówców, m.in. Peryklesa. Była partnerką Peryklesa, wielkiego przywódcy ateńskiego i to właśnie jej zawdzięczał on znaczny progres w skuteczności swoich publicznych wystąpień. Sokratejski sposób prowadzenia dyskusji charakteryzuje troska o zdrowie duszy, jakkolwiek się ją pojmuje. Również duszy społeczności. W tym wypadku duszy Ateńczyków. Jeżeli nauczył się go od kobiety - znakomicie wykształconej, elokwentnej, biegłej w dyskusjach i retoryce, pochodzącej z Miletu, który wówczas (V wiek przed Chrystusem) uchodził za kolonię… Czytaj dalej »