Nietrudno zauważyć, co dla Franciszka i dyplomacji watykańskiej w tym momencie jest priorytetem: najpierw wstrzymanie ataków zbrojnych, później dyplomacja.

To nie jest operacja militarna

stayerimpact Pixabay

Informacje zamieszczane w watykańskich mediach w ostatnich dniach nie różnią się mocno od publikowanych w polskich. Tematem numer jeden oczywiście jest wojna na Ukrainie. Wielu komentatorów zastanawiało się dlaczego reakcja Watykanu i papieża od samego początku nie była stanowcza, dlaczego papież nie potępił rosyjskiego ataku na niepodległe państwo. Enigmatyczne deklaracje kardynała Parolina, trochę przypominające język rosyjskiej propagandy, dolewały przysłowiowej oliwy do ognia. Tymczasem Watykan, licząc na możliwość ewentualnej mediacji, celowo unikał sformułowań mogących zamknąć ostatnie drzwi. Jakie są prawdziwe intencje strony rosyjskiej przekonano się dopiero po wizycie Franciszka w ambasadzie tego kraju. Papież wrócił i… nastała cisza. Źródła nieoficjalne podają,… Czytaj dalej »

Od dobrych kilku lat słyszę na zajęciach pytanie, kogo należy, a kogo nie należy traktować jako autorytetu w kwestiach związanych z wiarą. Zatem: jak i kogo słuchać?

Dezinformacja i współczesna asceza

Tumisu /Pixabay

W trwającej od kilku dni wojnie na Ukrainie niezwykle często podkreśla się rolę sprawdzonych źródeł informacji. Chyba wyraźniej niż kiedykolwiek widzimy dziś, jak narracja wpływa na relacje i reakcje. Dochodzą też do nas głosy o wydającej się wręcz nie do pojęcia w XXI wieku propagandowej absolutnej manipulacji medialnej dokonywanej na rosyjskim społeczeństwie. Przedsmak tego chaosu informacyjnego przeżywaliśmy już jednak w czasie pandemii. Już wtedy można było zauważyć, co fake newsy robią ze społeczeństwem. Ostatecznie wszyscy dochodziliśmy do fundamentalnego pytania: kogo słuchać? Nawet wśród osób, które powinny udzielać wiarygodnych informacji, spotykaliśmy się przecież z różnymi opiniami. Ostatecznie można było przerzucać się… Czytaj dalej »

Jesteśmy na etapie, na którym pospolite ruszenie powinno zacząć się nieco organizować. Dziś uchodźcy są naszymi gośćmi, ale nie może tak być w nieskończoność.

Mija właśnie tydzień od rosyjskiej napaści na Ukrainę. W Polsce od tygodnia trwa pospolite ruszenie: nie tylko organizacje pozarządowe, gminy czy Caritas, ale i bardzo wielu zwykłych ludzi udziela pomocy uchodźcom. W ciągu tygodnia przybyło ich - lekko licząc - pół miliona (wczoraj rano wiceszef MSWiA mówił o ponad 450 tysiącach, dziennie napływa blisko 10 tysięcy). Część wraca przez Polskę do swoich krajów lub w najbliższym czasie będzie próbowało wyjechać do miejsc na świecie, w których mają rodziny. Wielu zostanie. Pozostawienie pomocy uciekającym „pospolitemu ruszeniu” uważam za rozwiązanie dobre. Państwo byłoby zdolne tylko do ich instytucjonalizacji (przy takich liczbach -… Czytaj dalej »

Post to swoisty trening przed „wodzeniem na pokusę”. Te małe zwycięstwa to wzmacnianie się na chwile poważnej próby, gdy patrzymy w twarz potrzebującego. Bywa, że długo patrzymy.

Patrząc na przedwielkopostną kolorową okładkę poczytnego magazynu katolickiego zastanawiałem się nie tylko nad tym, czy rzeczywiście Wielki Post jest specjalnym czasem na opieranie się pokusom, czy raczej zawsze winniśmy się im opierać. Zadziwił mnie też dobór „pokus”. Cukierki, czekoladki, ciasteczka… to jeszcze rozumiem. Ale gra w domino?! Nie wspomnę o kawie. Nie chcę pastwić się nad redakcją. Lecz zasmuca mnie trywializacja postu prowadząca do jego odrzucania. Dlaczego? Oprócz tego, że obserwujemy renesans różnych wyrzeczeń, świadomego żywienia, treningów na siłowni, diet (i to wcale nie w kontekście religijnym) służących zdrowiu ciała i umysłu a także ocaleniu planety, to jeszcze widzimy jak… Czytaj dalej »

Wypada zauważyć i wziąć sobie do serca, że nie tylko królowanie Jezusa, lecz i wszechmoc Jego Ojca nie są z naszego świata. Nie pasują do tego, jak my mamy skłonność je widzieć.

Królestwo Moje nie jest z tego świata (J 18,36) Wiemy, że Mesjasz z Nazaretu nie pasował do popularnych oczekiwań związanych z królestwem Bożym. Jeśli jesteśmy uważni, widzimy też, że jako chodzące Objawienie ukazał zaskakującą twarz swego Abby. Dlatego z przyjęciem Go jako wcielonego Słowa Boga od początku mieli problem zwłaszcza „swoi” - znawcy Pism, strażnicy kultu, religijni gorliwcy. A także uczniowie… Według części rękopisów Ewangelii apostołowie słyszą pewnego razu: „Nie wiecie, jakiego ducha jesteście” (por. Łk 9,55b). Do dziś wielu obrońców chrześcijaństwa tragicznie rozmija się z Duchem Chrystusa. Jednak wszystkim, którzy Go przyjęli takiego, jakim jest – Króla łagodnego, nieznającego… Czytaj dalej »

Potrzeba dziś i modlitwy i czynu. Mimo wojny dbając, by nasze czyny wynikały z miłości, nie nienawiści. Ta ostatnia nigdy nie zwycięża.

W Ukrainie od kilku dni trwa wojna. W jej obliczu stawiamy sobie pytania, co może zrobić pojedynczy człowiek. Ogarnia nas bezradność, lęk, poczucie ograniczonych możliwości, złość i gniew. Ten ostatni czasem słuszny, bo polityka ma swoje prawa, a te niestety rozciągają się często po linii partykularnych, prywatnych interesów, bynajmniej nie idealistycznej solidarności narodów czy społeczeństw. W skali globalnej wcale nie jesteśmy specjalnie solidarni. Obecnie Polska jest także częścią Zachodu, jest włączona w struktury UE i NATO. Nikt z zachodnich polityków nie zdecydował się jednak jak dotąd na jakiś bardziej znaczący gest poparcia dla Ukrainy. Jak dotychczas - a piszę tekst… Czytaj dalej »

Trzeba natychmiast utrudnić Putinowi wojnę. Ale rozwiązania polityczne to tylko jeden z obszarów koniecznego w tej sytuacji zaangażowania.

Dzisiejszego poranka trudno zajmować się innymi kwestiami, niż atak Rosji na Ukrainę. Sankcje pokazały Putinowi, że udawanie nie skutkuje, nie miał zatem powodu, by ten rodzaj zabawy z Zachodem kontynuować. Dzisiejszy atak obejmuje nie tylko obszar obwodów ługańskiego i donieckiego, ale cały kraj. Zaatakowano wzdłuż całej długości granicy, bomby spadły na Kijów. Obawiam się, że plan jest w tej chwili taki: jak najszybciej "zakończyć problem" Ukrainy i podjąć na nowo rozmowy stawiając Zachód przed faktem dokonanym. Jakiś marionetkowy rząd w Kijowie zapewne niestety ma szansę na akceptację… Nie jestem politykiem, nie chcę dywagować o możliwych rozwiązaniach. Jestem jednak przekonana, że… Czytaj dalej »

Dobrze pojęte towarzyszenie to tylko pomoc w dalszym osobistym rozwijaniu się. Dlatego warto oddzielić je od sakramentu pojednania.

Zakuć, zdać, zapomnieć. Ta studencka maksyma (nieraz wzbogacona o „zalać”) oddaje stosunek do nauki. Nie chodzi o rozwijanie się, lecz o zaliczenie. Mieć już za sobą dany przedmiot, aby robić coś zupełnie innego. Zaliczyć rozgrzeszenie Podobną postawę obserwujemy u wielu katolików w odniesieniu do spowiedzi. Przychodzą po to, by tylko (sic!) zaliczyć rozgrzeszenie. Są jak student, który we wszystkim przytaknie egzaminatorowi, byleby ten dał mu pozytywną ocenę, nawet najlichszą. Ci penitenci /studenci nie dyskutują i często mówią niewyraźnie. Może księdzu /profesorowi nie będzie się chciało dociekać, co mieli na myśli? Chodzi o szybkie zaliczenie, o rozgrzeszenie. Tak jak są dwie… Czytaj dalej »

"Życie jest fantastyczne, ponieważ jest powołaniem". Każde. W ubiegłym tygodniu w Watykanie zakończyło się sympozjum na temat kapłaństwa.

Wydarzeniem minionego tygodnia w Watykanie było niewątpliwie Sympozjum, poświęcone fundamentalnej teologii kapłaństwa (17-19 lutego br.). Zapowiadane od roku, promowane przez Kongregację ds. Biskupów, miało być – jak pisała Beata Zajączkowska na stronach Vatican News – "próbą  szerokiego spojrzenia na kapłaństwo nie tylko z perspektywy samych księży, ale i zmian zachodzących we współczesnym świecie i Kościele". Rzeczywiście, przygotowano bogaty program. Dzień pierwszy - Tradycja i nowe horyzonty; dzień drugi – Trójca Święta, misja, sakramentalność i w końcu dzień trzeci – Celibat, charyzmaty duchowość. Kolejnym sesjom przewodzili prefekci watykańskich kongregacji, zaś samo Sympozjum zainaugurowało przemówienie Franciszka. W tym miejscu omawiał go jednak… Czytaj dalej »

Wyrażenie "Kościół pielgrzymujący" oznacza dynamikę działania, wyjście poza określone struktury. Ewangelizacja nie może być statyczna a duszpasterstwo tylko zachowawcze. 

W trosce o rozwój misji

Dzięki uprzejmości s. Joanny Dresler MC

Zwołany w XVI wieku Sobór Trydencki starał się odpowiedzieć na wyzwania, które niosła reformacja, a jednocześnie zwrócił uwagę na kwestię misji, rozumianą w tamtym okresie jako nawracanie pogan i innowierców. Był to nadal - o czym trzeba pamietać - czas działalności patronatu królewskiego, który naraził Kościół i religię na poważne szkody, wyrządzone przez zagorzałych wykonawców rozkazów oświeconych władców absolutnych. Wobec ich samowoli Stolica Apostolska była bezsilna.  W odpowiedzi na te problemy i trudności czterysta lat temu, w uroczystość Objawienia Pańskiego, 6 stycznia 1622 r., papież Grzegorz XV powołał w Watykanie Świętą Kongregację de Propaganda Fide. Stała się ona najwyższym organem… Czytaj dalej »