Nie możemy przegapić momentu przechodzenia do pokoju. W oparciu o jakie siły polityczne chcemy go budować? Jak kształtować mentalność społeczeństwa i kulturę, by zapewnić pokój, a więc i przetrwanie?

Wojna ma swoje prawa. Także wojna obronna. Wymaga medialnego rozegrania, więc nie dziwi nas, że „prawda umiera jako pierwsza”. Potrzeba mobilizacji wszystkich, a zwłaszcza tych, którzy potrafią posługiwać się przemocą. Dlatego usprawiedliwiamy nawet tych, których w czasie pokoju się baliśmy. Gdy już doszło do walki, to - choć pragniemy pokoju - wiemy, że aby bronić wolności musimy uderzać w wojenne tony. Poparcie społeczne znacznie się przechyla na stronę militarnych rozwiązań. Widać to obecnie w Ukrainie i w Europie. Ale w Izraelu od dawna możemy zobaczyć osiedla żydowskie na Zachodnim Brzegu, które przypominają obozy wojskowe. Aby czuć się bezpiecznie osadnicy zamykają się… Czytaj dalej »

Można spytać, czy ma sens celebrowanie triumfu Chrystusa, skoro następnego dnia (lub nawet w ten sam dzień) znów doświadczymy panoszenia się zła?

Mam klucze śmierci i piekieł (Ap 1,18) Niełatwo świętować zmartwychwstanie w cieniu wojny – choć ta trudność w przypadku Polaka jest wciąż kwestią empatii, a na dodatek wynika z faktu, że tym razem wojna podeszła blisko. Bo przecież nie od wczoraj wyznajemy zwycięstwo życia w sytuacji, gdy różne punkty globu spowija cień szalejącej śmierci (por. Łk 1,79). Można spytać, czy ma sens celebrowanie triumfu Chrystusa, skoro następnego dnia (lub nawet w ten sam dzień) znów doświadczymy panoszenia się zła? Jeśli mamy prawo celebrować zwycięstwo, to dlatego, że nie chodzi o „wesołe święta”, lecz o odnowienie (lub podjęcie) zaangażowania w konspirację… Czytaj dalej »

Jak mówić o miłosierdziu tym, których dotknęła przemoc? Jak mówić o Jezusowym patrzeniu na grzeszników, gdy tak bardzo domagamy się dla nich ludzkiej kary i ludzkiej sprawiedliwości?

W latach trzydziestych XX wieku niewykształcona polska siostra zakonna Faustyna Kowalska usłyszała prośbę Jezusa, by na nowo przypomnieć światu prawdę o Bożym Miłosierdziu. Nie o sądzie ani o karze, nawet nie o sprawiedliwości Bożej, ale o miłosierdziu. Bóg nie jest w pierwszym rzędzie „sędzią sprawiedliwym, który za dobre wynagradza, a za złe karze”, ale Bogiem przebaczającym i przygarniającym człowieka zranionego przez grzech. O tej prawdzie przypominamy sobie głównie raz do roku, świętując w pierwszą niedzielę po Wielkanocy Święto Bożego Miłosierdzia. Co ciekawe, dla całego Kościoła ogłoszone ono zostało dopiero w 2000 roku - roku kanonizacji św. siostry Faustyny przez papieża… Czytaj dalej »

Nie chodzi o intelektualną analizę, nawet jeśli pytanie brzmi jak problem do wyjaśnienia. Chodzi ostatecznie o miłość. I tylko ona jest dobrą odpowiedzią.

To problem, który powraca i pewnie będzie powracał zawsze. Nie raz i nie dwa będzie jeszcze przyczyną zgorszenia, a może nawet utraty wiary. Zetknięcie ze złem, z barbarzyństwem, z nienawiścią sprawia, że zaczynamy krzyczeć ku niebu. Z błaganiem, a jeśli zło nie ustaje, z pretensją. Dlaczego na to pozwalasz?! Przecież wszystko możesz! Dlaczego dopuszczasz tak wielkie krzywdy? Dlaczego umierają niewinni, a bandyci kwitną? Pytanie nie jest nowe, więc i odpowiedzi próbowano formułować wiele. Niektóre w pewien sposób przerzucają oskarżenie na pytającego, jako przedstawiciela grzesznej ludzkości. Inne próbują Boga tłumaczyć, ale… niczego nie tłumaczą. Nie są w stanie. Zamykają tylko krzyczącym… Czytaj dalej »

Szkoda, że obawy o percepcję gestu, pozbawiły przyjaciółki możliwości wyjaśnienia go. A w Biblii prorockim gestom zawsze towarzyszy słowo.

W Wielki Piątek przy Koloseum podczas XIII stacji Drogi Krzyżowej zamiast rozważania była cisza. Szkoda. Refleksja przygotowana przez Ukrainkę i Rosjankę była ze wszech miar na miejscu i gdyby świat ją poznał, okazałoby się jak nietrafione były protesty wobec pomysłu, by te dwie kobiety razem niosły krzyż. Protestujący (poważne autorytety) nie zrozumieli wymowy tego gestu. Być może dlatego, że nie znali słów, które miały mu towarzyszyć. Najbardziej przemawiał do mnie zarzut mówiący o tym, że nie można nikogo nakłaniać do pojednania, gdy bomby lecą mu na głowę. To nie ten czas. Zbyt szybko. W pełni się zgadzam z tym, że… Czytaj dalej »

Warto pytać, jak oni to robią. Kilkadziesiąt tysięcy nastolatków nie przybywa ot tak, bo zainteresował ich pojawiający się w trendach hasztag.

Na początku biję się w piersi. Wiem, nieznający języka włoskiego czytelnik nie lubi obcych słów w tytule. Dziś celowo zrobiłem wyjątek #seguime to hasztag, którym włoscy nastolatkowie skrzykiwali się na pasquettę, czyli spotkanie z Franciszkiem w poniedziałek wielkanocny. Zapowiedziane przez papieża bodajże przed dwoma miesiącami, starannie przygotowane przez duszpasterstwo młodzieży. Sequime to wezwanie Jezusa – pójdź za mną. Towarzyszyło przygotowaniom, można je było znaleźć w mediach społecznościowych, na plakatach, logo i gadżetach, jakie otrzymali jego uczestnicy. Tylko na Instagramie, w godzinach poprzedzających spotkanie, znalazłem kilkaset zdjęć, opatrzonych tym hasztagiem. Ale fakt przygotowania spotkania przez włoskie duszpasterstwo młodzieży może wprowadzać w… Czytaj dalej »

Możemy przechodzić obok tych znaków zajęci różnymi przygotowaniami, czy swoimi sprawami, ale warto się im dać sprowokować i posiedzieć trochę w milczeniu.

Wielka Sobota to dziwny dzień w całym roku liturgicznym. Kościół nie sprawuje Eucharystii (wieczorna liturgia to przecież już świętowanie Zmartwychwstania), nie ma też na ten dzień przeznaczonej liturgii słowa. Odmawiana jest jedynie liturgia godzin. Duchowni zapewne na zmianę błogosławią pokarmy i spowiadają ostatnich, którzy wcześniej nie zdążyli, a w domach ostatnie sprzątanie, czy gotowanie na święta. Z braku aktywności kościelnej w postaci nabożeństw, czy liturgii traktujemy ten dzień nieco przejściowo, gdzieś między Wielkim Piątkiem, a Wigilią Paschalną. Na szczęście mamy swoje obowiązki, więc ominie nas zakłopotanie, co tu robić w tę Wielką Sobotę. I tak wszyscy jakoś przetrwamy ciszę tego… Czytaj dalej »

Zadajmy sobie pytanie, dlaczego tych ludzi - mających w sobie tyle siły, tyle wrażliwości, tyle chęci pomocy potrzebującym, wypełniających tak doskonale dzieła miłosierdzia - nie ma w naszych parafiach? Dlaczego nie uczestniczą w naszych mszach świętych, w nabożeństwach?

„Pomoc Polaków dla Ukraińców jest jak nowy cud rozmnożenia chleba…” - powiedział w rozmowie z Radiem Watykańskim o. Misza Romaniv, dominikanin z Ukrainy. Około 87 proc. mieszkańców Polski to katolicy. Mam na myśli osoby, które przyjęły chrzest, Eucharystię i bierzmowanie, czyli cały pakiet sakramentów wtajemniczenia chrześcijańskiego - przygotowania do dojrzałego i świadomego chrześcijańskiego życia. W praktyce jednak nasza edukacja katechetyczna zatrzymuje się na przygotowaniu do Pierwszej Komunii Świętej czyli ogranicza się do podstawowego katechizmu. Dzieci uczą się dziesięciu przykazań, trzech cnót teologicznych, czterech cnót kardynalnych, siedmiu sakramentów, siedmiu grzechów głównych, czasem dodaje się do tego uczynki miłosierdzia i osiem błogosławieństw.… Czytaj dalej »

Skoro oburzonym nie wystarcza, że jest to stara chrześcijańska prawda, iż każdy człowiek jest grzeszny, to chyba trzeba im pokazać, że wojna w Ukrainie to nie tylko wina Putina.

Posypały się gromy na papieża za wpis: „wszyscy jesteśmy winni”. Skoro oburzonym nie wystarcza, że jest to stara chrześcijańska prawda, iż każdy człowiek jest grzeszny, to chyba trzeba im pokazać, że wojna w Ukrainie to nie tylko wina Putina. Franciszkowi, gdy mówi o wszystkich, najczęściej chodzi o ludzkość. I to nie o każdego człowieka, lecz o tych, którzy mają jakiś wpływ i których głos się liczy. Inaczej mówiąc: o tych, którzy są w centrum, a nie na peryferiach. Którzy mogą rzeczywiście wybierać rządzących, bo żyją w krajach, w których demokracja jest rzeczywista, a nie ludowa (jak w PRL), narodowa (jak… Czytaj dalej »

Wydaje się, że ciemności gęstnieją (nie pierwszy raz w dziejach i pewnie nie ostatni), ale Chrystus pozostaje jasnym punktem, który wciąż przez nie przebija.

Co było od początku, co usłyszeliśmy, co zobaczyliśmy na własne oczy;co oglądaliśmy i co namacały nasze ręce w odniesieniu do Sensu życia - a Życie się objawiłoi zobaczyliśmy, i poświadczamy,i ogłaszamy wam Życie wieczne, które było u Ojca… (1J 1,2) Życzmy sobie nawzajem przeżycia Świąt Wielkanocnych z Sensem – to znaczy przeżycia ich w świadomym kontakcie z Tym, kogo czwarty ewangelista nazywa Logosem Boga. Warto zdać sobie sprawę, że termin, który tłumaczymy zwykle jako „Słowo”, ma specyficzne zabarwienie. Nie oznacza po prostu wyrazu (leksis) z danego języka, ani usłyszanej wypowiedzi (rēma), lecz rozumną treść. Logos oznacza przejaw rozumu, jawiący się… Czytaj dalej »