Myślę, że Wielki Post to dobry moment, by nabożeństwem „Gorzkich żali" znowu się zachwycić. Myślę też, że to dobry moment, by gorzkich żali się pozbywać.

Gorzkie żale

Andrzej Cichoń

To prawda, sama nazwa nabożeństwa - Gorzkie żale - nie jest specjalnie zachęcająca. To oczywiste, że nie lubimy, gdy coś jest gorzkie. No i te żale. Może i wielu z nas lubi się użalać, ale głównie nad sobą. Nie jest to jednak cecha, która przysporzy nam przyjaciół. Może się natomiast okazać, że jeśli przez dłuższy czas będziemy się nad sobą użalać, zgorzkniejemy. Ale uwaga: gorzki smak jest czymś, co przez wieki pozwoliło człowiekowi przetrwać. Gorzki grzyb, gorzki owoc jest najpewniej trujący i nie należy go spożywać. Trzeba umieć wyczuć również gorzki smak, by przeżyć. Gorzki smak przestrzega przed trucizną. Ale… Czytaj dalej »

Pewnie taki wyrok stanie się przestrogą. Przed czym? By pewności nie mylić z podejrzeniem. A przede wszystkim, by nie wyręczać władzy, gdy ta nie do mnie należy. 

Biskup Jeż z Tarnowa stanął przed sądem. Nie chciałbym wydawać wyroku w jego sprawie. I nie piszę tego po to, by się nie narażać. Po prostu sądzę, że w jego sprawie istotna jest uzurpacja, jeśli chodzi o decydowanie o winie. A ja również nie mam tutaj prawa do takiego rozstrzygania. Mianowicie, co prawda biskup jest oskarżony o zwłokę, ale wydaje mi się, że jego problem ma swoje źródło w specyficznym rozumieniu tego, że zgłoszenia czynów pedofilskich powinny być wiarygodne. Takie podejrzenie zrodziło się we mnie, gdy usłyszeliśmy z jego ust, iż stoi przed sądem paradoksalnie dlatego, że był zbyt gorliwy.… Czytaj dalej »

Bóg przedrze się i przez reflektory… Tylko czy faktycznie dlatego, że takie metody są dobre czy po prostu dlatego, że Bóg jest dobry?

Kościół od początku swojego istnienia skierowany był na relacje. Z Bogiem, z innymi czy ze sobą samym. Wierzyliśmy i wierzymy, że spotkanie z drugą osobą może stać się początkiem nawrócenia lub przemiany duchowej. Uczniowie i uczennice Jezusa wciąż szukali i szukają nowych możliwości by światu przekazać Dobrą Nowinę. Kiedyś powstawały zakony kierujące swoje przesłanie do określonych grup społecznych - pogan, dzieci, chorych, niepełnosprawnych, umierających. Ale też do niewolników, prostytutek czy pracowników wielkich fabryk. Do dzisiaj członkowie różnych wspólnot kościelnych szukają ludzi w ekstremalnych miejscach - zakazanych dzielnicach, więzieniach czy dworcach. Czemu? Bo wierzą, że bezpośredni kontakt, potraktowanie kogoś z godnością… Czytaj dalej »

W obu przypadkach szukamy wolności. Chcemy uwolnić się od ograniczeń. Pragniemy, by nasze ciało było użytecznym narzędziem, a nie przeszkodą.

Jednym z ulubionych motywów kaznodziejów lub publicystów katolickich w początkowym okresie Wielkiego Postu jest zwracanie uwagi na to, że post to nie dieta. Jest to sposób na krytykowanie współczesności. Z jednej strony mamy do czynienia ze starym, dobrym odmawianiem sobie pewnych potraw, zwłaszcza mięsa. Z drugiej - przeciwstawiamy temu postowi podejrzaną nowinkę, jaką jest odmawianie sobie pewnych potraw, zwłaszcza mięsa. Konkurowanie na formy owych wyrzeczeń jest nie tylko śmieszne, ale też ryzykowne. Obecnie zalecane posty kościelne zazwyczaj mniej intrygują niż diety, którymi ludzie się „katują”. Choć nie zawsze tak bywało. Wystarczy wspomnieć opisy żywotów świętych poddających się głodówkom, żywiących się… Czytaj dalej »

Dobre drzemki w kościele są wtedy, gdy wsłuchujemy się i przebywamy z Chrystusem. Ale prośmy Boga, byśmy - również jako Kościół - nie przespali najważniejszych słów Jego Syna.

Kościelna drzemka

Andrzej Cichoń

Mój zegarek (smartwatch, jak to się teraz mówi), który liczy mi kroki, sprawdza, czy dbam o swoje zdrowie fizyczne, a gdy trzeba nawet godzinę pokazuje, wyrzucił mi komunikat: „zarejestrowano drzemkę”. Jako „drzemkę" odnotował mój pobyt na Adoracji Najświętszego Sakramentu. Nie, nie spałem. Modliłem się. A właściwie po prostu trwałem przed Bogiem – Ciałem Jezusa w kawałku Chleba.  Moja Mama – w słusznym już wieku - czasem mi się żali, że zasnęła podczas Mszy Św. słuchanej w radiu czy telewizji. A mnie się wtedy przypomina, że gdy św. Tereska z Lisieux przepraszała Chrystusa za zaśnięcie w klasztornej kaplicy miał jej powiedzieć,… Czytaj dalej »

Od wieków musimy wybierać między bezpieczeństwem a wolnością. To trudny wybór i dlatego ludzie giną. Czy nie powinniśmy zatem mówić o „męczennikach za wolność”?

„Przekroczył prędkość o 17 km na godz. Dostał 5 miesięcy więzienia”. Taki tytuł pojawił się na stronie „Auto Świat”. Bulwersujący? Pewnie miał być bulwersujący. I rzeczywiście, komentarze pod nim obfitują w hejt na policję, rząd, Brukselę i kraj w ogólności. Na to, że mamy nonsensowny i opresyjny system, wręcz reżimowy. Pytanie, czy ten tytuł jest prawdziwy? To ważne pytanie, skoro ludzie kształtują swoje opinie i przekonania tylko na podstawie tytułów lub leadów, czyli zajawek.  Okazuje się, iż (jak sprawdził „Clickbait”) ów kierowca nie trafił do więzienia. Mimo że nie posiadał uprawnień do prowadzenia pojazdów i miał sądowy zakaz prowadzenia samochodu.… Czytaj dalej »

Lubię określenie: uczennica. Pozwalam Jezusowi się prowadzić, ale i staram się odrabiać lekcje z człowieczeństwa. I chrześcijaństwa.

Minął już Światowy Dzień Życia Konsekrowanego, obchodzony tradycyjnie w Święto Ofiarowania Pańskiego. Media społecznościowe wypełniły zdjęcia uśmiechniętych sióstr zakonnych, zakonników, ewentualnie dziewic konsekrowanych w białych sukniach. Siostry, niestety czasem bardzo „zakonnym” i sztucznie ugrzecznionym głosem opowiadały, jak pięknie jest być wybranym przez Boga i służyć Mu. Cieszę się, jeśli faktycznie tak myślą i tym żyją. Czasem można z tej okazji natknąć się na wypowiedzi mówiące, że kobieta konsekrowana to Oblubienica Chrystusa. I taka narracja jest moim zdaniem nie do końca szczęśliwa… Bo kim w takim razie jest konsekrowany mężczyzna? Bo przecież na pewno nie oblubieńcem. W ujęciu biblijnym oblubienicą Jezusa… Czytaj dalej »

Stwierdzenie „Nie wolno ci sięgać po naszego świętego” jest nie tylko gorszące (bo odpychające), ale też ośmiesza swoich autorów.

Niedawno na okładce jednego z tygodników katolickich zauważyłem tytuł „Franciszek z Asyżu. Ani wegetarianin, ani ekolog”. Rok św. Franciszka, ogłoszony przez papieża Leona, zdaje się stawać okazją do rozprawy z pewnymi środowiskami odwołującymi się do spuścizny po Biedaczynie z Asyżu. Przynajmniej dla niektórych redakcji. Nie chcę polemizować z artykułem. Ale sama okładka jest dość wymowna. Jest wymowna kategorycznością stwierdzenia. Bo gdyby raczej skłaniała do zastanowienia się nad pytaniem i brzmiała „Czy Franciszek z Asyżu był wegetarianinem lub ekologiem?”, to wzbudzałaby zupełnie inne emocje. Po prostu nie ocierałaby się o przekłamanie. Osiem wieków różnicy W takiej kategorycznej formie jest nie tylko… Czytaj dalej »

Zanim poczujemy się tymi niby szczęśliwymi, którym urągają i których prześladują oraz mówią kłamliwie wszystko złe o nich, dobrze zrobić solidny rachunek sumienia. 

Prześladowania

Kościół na Górze Błogosławieństw / Andrzej Cichoń

W Liturgii Słowa ostatniej niedzieli mieliśmy kolejną okazję usłyszeć Kazanie na Górze, a w nim osiem błogosławieństw. Warto zwrócić uwagę na słowa Jezusa: Błogosławieni jesteście, gdy wam urągają i prześladują was i gdy z mego powodu mówią kłamliwie wszystko złe o was. W tym zdaniu trzeba podkreślić zwrot „z mego powodu". To kluczowe, by dobrze rozumieć. A może jeszcze bardziej, by nie nadużywać słów Ewangelii. W ostatnich dniach szerokim echem odbija się w przestrzeni publicznej homilia patriarchy Cyryla – zwierzchnika Rosyjskiego Kościoła Prawosławnego. Ukazuje on Putina jako przykład dla rosyjskiego narodu. Chwali go za publiczne manifestowanie wiary i regularne uczestnictwo… Czytaj dalej »

Wśród zwykłych chrześcijan pragnienie jedności niekoniecznie jest bardzo żywe. Przyzwyczailiśmy się do jej braku. Nie bardzo nawet wiemy, czego nam brakuje.

Tydzień modlitwy o jedność chrześcijan nieuchronnie skłania do zamysłu nad przyczynami rozłamów i sposobami na pojednanie. Wydaje się, że zgorszenie skandalami wśród przedstawicieli Kościołów nie jest najważniejszym czynnikiem. Takie słabości obserwowano przecież nie tylko wtedy, gdy dochodziło do schizm. A jednak przyzwyczajenie do niemoralności na szczytach władzy kościelnej wcale nie musi osłabiać jego destrukcyjnego wpływu na jedność uczniów Chrystusa. Wręcz odwrotnie, powoduje, że owe słabości nie są postrzegane tylko jako błędy jednostek, ale jako zgniły owoc złego systemu. Skoro ciągle trwają, to znaczy, że są systemowe. Stąd nie dziwi zrywanie z pewnym sposobem zorganizowania życia wspólnoty, a więc w konsekwencji… Czytaj dalej »