Ludzie przestają słuchać Kościoła nie dlatego, że to grzesznicy głoszą (tak było zawsze), ale ponieważ głoszą coś, co ich nie obchodzi.

Wyższe szkolnictwo katolickie w Polsce nie cieszy się zbyt wysokim prestiżem. Powodów jest wiele. Zbyt łatwe robienie kariery tylko dla tytułów. Wydziały, które nie musiały być konkurencyjne, bo klerycy i tak musieli na nich studiować. Publikacje koncesjonowane przez struktury diecezjalne czy zakonne. Częściowe wyłączenie z ogólnopaństwowego systemu nadzorowania ścieżki kariery. „Słowackie dyplomy”. Upolitycznienie prowadzące do promowania na siłę swoich, zresztą nie tylko w kluczu partyjnym, ale też organizacyjnym (zakon, diecezja). I wiele innych problemów, które zresztą dotyczą nie tylko kościelnych instytucji. Są oczywiście chwalebne wyjątki. I chwała im za to. Warto jednak zwrócić uwagę na jeszcze jedną zmianę, która dokonała… Czytaj dalej »

„Synodalność w Kościele jest procesem, a nie makijażem. To znaczy, nie jest pospieszną adaptacją jakiejś struktury kościelnej, aby tak naprawdę nic się nie zmieniło.”

Niedzielna zapowiedź przedłużenia Synodu o kolejną sesję dla wielu była zaskoczeniem. Zwłaszcza dla marzących o szybkim zakończeniu „eksperymentu”, rodzącego się, jak zauważył w komentarzu dyrektor programowy watykańskich mediów, Andrea Tornielli, non senza fatica – nie bez bólu. Inaczej natomiast patrzą na decyzję Franciszka śledzący i analizujący jego pontyfikat. Jednym z motywów przewodnich tego pontyfikatu jest przecież uruchamianie procesów. Papież mówił o tym przed laty (2016) w wywiadzie udzielonym w przededniu zamknięcia Drzwi Świętych. Pytany o posoborowe zmiany przywołał opinie historyków, każących na skutki zainicjowanych procesów czekać około stu lat. „Jesteśmy zatem w połowie drogi”. W tej perspektywie należy patrzeć na… Czytaj dalej »

To nie jest tylko kwestia języka listów pasterskich. To jest niestety kwestia przede wszystkim ich treści, która nikomu w niczym nie pomaga.

To staje się nie do zniesienia. W ostatnim czasie mieliśmy okazję wysłuchać w kościołach listu biskupów na dzień papieski. W miejscu liturgii, w którym teoretycznie powinno być głoszone słowo Boże usłyszeliśmy dość długi tekst, w którym rytualne marudzenie na istniejącą rzeczywistość przeplata się z dobrze znanymi sloganami o konieczności zachowywania moralności chrześcijańskiej. Oczywiście wszystko przyprawiono Janem Pawłem II, który wielkim autorytetem przecież był! Jaki ma dziś stosunek do Jana Pawła II młodzież można posłuchać w tej rozmowie. Ale w sumie może to faktycznie nie ma znaczenia: list czytano w kościołach, młodzi go na szczęście nie usłyszą. Ich tam po prostu… Czytaj dalej »

Widać wtedy, że strajk to nie sposób niszczenia, lecz przejaw troski. To nie brak odpowiedzialności, a właśnie jej wyraz.

Strajk to jest broń gospodarza lub gospodyni. Strajkuje się na swoim. Właściciel lub zarządca nieraz krzyczy: Jak się nie podoba, to fora ze dwora! I rzeczywiście, ludzie zmieniają pracę, jeśli im się nie podoba. Ale często byłoby to nieludzkie. Gdy ktoś włożył kawał swojego życia w daną firmę; zaangażował swoje wykształcenie, doskonalił swoje kompetencje, uczył się i nabierał doświadczenia; nie skąpił swojego serca i realizował różne pomysły. A do tego wytrwał, kiedy było ciężko i trzeba było dać z siebie więcej niż zwykle. Czy taki pracownik nie staje się współwłaścicielem? Czy to nie jest jego firma? Nieraz nawet bardziej jego,… Czytaj dalej »

To zgodnie z ludzkim myśleniem Bóg „za dobro wynagradza, a za zło karze”. Widzimy w Nim mściciela pogwałconych reguł, urażony majestat. Ale ścieżka Jego postępowania świadczy o innej logice.

Nazwiesz Go imieniem Jezus, bo On wyratuje swój lud z jego zbłądzeń (Mt 1,21)Nie zdrowym trzeba lekarza, lecz mającym się źle (Mt 9,12)Daruj nam nasze długi, jak i my darowujemy naszym dłużnikom (Mt 6,12) Temat grzechu to dla wielu osób jeden z podstawowych punktów rozmowy o wierze. Co gorsza, część tych osób sprawia wrażenie, że jest to dla nich punkt najważniejszy. Wciąż pokutuje w głowach przekłamanie, w myśl którego w relacji z Bogiem chodzi o religijną poprawność, a głoszenie Jego królestwa polega na prawieniu morałów. Objawienie ucieleśnione w Jezusie zostało przysłonięte sakralnym kodeksem wykroczeń. Tymczasem nigdy dość przypominania, że naszą… Czytaj dalej »

Myślę, że przydałaby się tu inicjatywa Kościoła instytucjonalnego. Wspólnota wierzących zapewne i tak - jak zwykle - zrobi, co będzie mogła...

Gdy piszę ten tekst za oknem jest złota polska jesień. Kolejne dni mają być stosunkowo ciepłe, oczywiście jak na tę porę roku. A jednak nieuchronnie zbliża się kolejna zima i nie sposób nie przypomnieć o sytuacji na granicy polsko-białoruskiej. Problem właściwie zniknął z mediów, ale przecież nie zniknął w rzeczywistości. Ludzie nieustannie przechodzą, a mieszkańcy Podlasia kolejny rok prowadzą swoistą wojnę partyzancką w obronie ich życia. Znalezionym w lesie ciągle grozi wywózka na granicę.  Za chwilę ryzyko wędrówki - i tak bardzo wysokie - wzrośnie. Tym bardziej potrzeba o nich pamiętać. Bez naszej pomocy - choćby finansowej - nie da… Czytaj dalej »

Myślę, że w Kościele musimy czuwać, by nasze procesje (też różańcowe) nie nabierały charakteru przemarszu wywołującego strach.

Niestety od jakiegoś czasu październik – miesiąc różańcowy – bodzie nasze oczy plakatami, okładkami i ulotkami z różańcami przypominającymi drut kolczasty. Bywa, że są nawinięte na pięści, tak jakby pełniły rolę kastetu. Hasła im towarzyszące mają charakter militarny. Często mówią o granicach, o odgradzaniu się, o obronie i o szturmach. Gdy na nie patrzę rodzi się we mnie postanowienie trzymania młodzieży jak najdalej od takich środowisk. Zwłaszcza nie chciałbym, by młodzi mężczyźni dali się zwieść, że chodzi tu o duchowość dla prawdziwych mężczyzn. Czy rzeczywiście chcemy, by nasi mężczyźni mieli takie wyobrażenie Boga i niebios, jakie mieli bohaterowie około biblijnej… Czytaj dalej »

Nadzieja. Być może tego dziś światu potrzeba najbardziej. Jaką nadzieję daje chrześcijaństwo? Jaką daje mnie - dzisiaj?

W przemówieniu abp Fisichelli podczas Międzynarodowego Kongresu Katechetycznego pojawił się wątek znaku nadziei. W szczególnym kontekście. Mówił: głoszeniu chrześcijaństwa przez wieki towarzyszyły znaki. Pierwszym był znak wspólnoty. Patrzcie, jak oni się miłują - mówiono w pierwszych wiekach. Drugim - znak solidarności, wyrażający się troską o ubogich starych, chorych, o dzieci i młodzież. To drugie tysiąclecie. Trzecim jest znak nadziei. Być może tego dziś światu potrzeba najbardziej. Jaką nadzieję daje chrześcijaństwo? Jaką daje mnie - dzisiaj? Życie zmienia się, nie kończy To pierwsza myśl. Nie ma śmierci, została pokonana. Moje życie przekracza wymiar biologiczny. Kiedyś się zmieni, ale nie skończy… I… Czytaj dalej »

Zadajmy sobie pytanie: czy robimy wystarczająco dużo? Czy też zadowalamy się pomalowaniem ścian na inny kolor, nie zmieniając struktury domu?

Bardziej niż wielkie spotkania papież ceni konkretne inicjatywy. W jednej z nich wziął udział w ubiegłym tygodniu. Zresztą już po raz kolejny. Z uczestnikami drugiej, z racji 40-lecia powstania wspólnoty, spotkał się w poniedziałek w auli Pawła VI. Przyjrzyjmy się obu. Shalom W lipcu 1980 roku do Brazylii przybył Jan Paweł II. Na spotkanie z nim wybrał się między innymi Moysés Louro de Azevedo Filho. Dwudziestolatek, wybrany przez metropolitę Fortalezy, by przekazać papieżowi dar od młodych. Po długiej modlitwie postanowił, że będzie nim list, w którym odda się do dyspozycji Boga i Kościoła dla ewangelizacji młodzieży. Dwa lata później, 9… Czytaj dalej »

Mówił o sobie: bioetyk. Rzeczywiście nim był. Ale nie miało to w zasadzie żadnego znaczenia dla sposobu, w jaki wpłynął na opinię publiczną w naszych kraju.

Johny bioetyk

ks. Jan Kaczkowski MEDIA WNET, CC BY-SA 2.0, via Wikimedia Commons (fragm.)

Po obejrzeniu filmu „Johnny”, oprócz wielu pozytywnych wrażeń, miałem również pewną gorzką myśl. Mianowicie bohater tego obrazu, ks. Jan Kaczkowski, przedstawiając się w sądzie mówi o sobie: bioetyk. Rzeczywiście nim był. Ale nie miało to w zasadzie żadnego znaczenia dla tego, co o nim powiedziano w filmie. Niestety także dla sposobu, w jaki wpłynął na opinię publiczną w naszych kraju. Nie zaistniał jako bioetyk, choć przytulał przechodzących na tamtą stroną życia. Kaczkowski zaistniał jako ksiądz mówiący językiem niekościółkowym. Znalazł taki sposób przekazu, który sprawił, że słuchali go z uwagą ludzie mający dość klerykalnego slangu. Był autentyczny i nie przebierał w… Czytaj dalej »