Jeśli należymy do Chrystusa, to z kolei do nas należy cała rzeczywistość, również kościelna. Mamy prawo brać ją we własne ręce.

…Bo nie dostaliście ducha niewoli, by znów się lękać (Rz 8,15)…Wszystko wasze, a wy Chrystusa, a Chrystus Boży (1 Kor 3,22-23) Niełatwo funkcjonować w kościelnej przestrzeni, gdy z szaf co chwilę wypadają trupy, a na pomnikach rosną pęknięcia. Do tego poraża upór, z jakim to wszystko bywa wypychane ze świadomości. Trudno wytrzymać nabożną demagogię, podniosłe hasła i spiskowe teorie, gdy sytuacja wymaga spuszczenia z tonu, nazwania po imieniu struktur grzechu i reform idących dalej niż osobiste nawrócenie (skądinąd priorytetowe). Nawet jeśli samemu latami powtarzało się sentencje o „świętym Kościele grzesznych ludzi” oraz „posłuszeństwie lepszym niż nabożeństwo” można w końcu mieć… Czytaj dalej »

Ani wiedza o Bogu pozbawiona doświadczenia, ani doświadczenie bez wiedzy i zaangażowania życia nie są wiarą. Nie zbawia nas to, że wiemy o istnieniu Boga, ani nawet przekonanie o Jego miłości i dobroci. Zbawia Bóg.

Niejednokrotnie spotykam się z problemem nieumiejętności zdefiniowania ważnych dla naszej wiary pojęć. A do tego braku umieszczenia w kontekście, w powiązaniu z innymi zagadnieniami. Jednym z takich pojęć jest "wiara". Używamy go mówiąc, że ktoś "ma wiarę" lub nie. Albo próbując określić jak jest wielka, silna czy głęboka. Tymczasem wiara to przecież relacja między człowiekiem a Bogiem. Zatem jakiekolwiek próby jej zmierzenia są nieostre i ulotne. Także samo jej zdefiniowanie jako relacji sprawy nie ułatwia. Każdy człowiek inaczej przecież przeżywa rzeczywistość chociażby międzyludzkich stosunków. Ktoś może uważać drugiego człowieka za przyjaciela, bo po prostu ma z tą osobą w miarę regularny… Czytaj dalej »

Kościół - może zwłaszcza w Polsce - zainteresowany jest "wartościami". Zwraca uwagę na "zasady". Człowiek interesuje go tylko o tyle, o ile w te zasady się wpasowuje. Ma stać się elementem naszego "stada".

Człowiek jest drogą Kościoła — drogą, która prowadzi niejako u podstawy tych wszystkich dróg, jakimi Kościół kroczyć powinien, ponieważ człowiek — każdy bez wyjątku — został odkupiony przez Chrystusa, ponieważ z człowiekiem — każdym bez wyjątku — Chrystus jest w jakiś sposób zjednoczony, nawet gdyby człowiek nie zdawał sobie z tego sprawy. RH 14 Na początek taki cytat z pierwszej encykliki Jana Pawła II. Nie, nie zamierzam odnosić się dziś do toczącej się dyskusji. Moje zdanie w tej kwestii zawiera tekst "Struktury dobra, struktury zła". Dziś chcę odwołać się do jednego z bardziej znanych zdań z jego nauczania. Uważam je… Czytaj dalej »

Mamy problem ze zwycięstwem. A właściwie z rozumieniem, czym ono jest dla chrześcijanina. Co to znaczy mieć udział w zwycięstwie Chrystusa?

Mamy problem ze zwycięstwem. A właściwie z rozumieniem, czym ono jest dla chrześcijanina. Co to znaczy mieć udział w zwycięstwie Chrystusa? Mówimy o pokonaniu śmierci, grzechu, szatana, własnych słabości, niemocy. Modlimy się o zwycięstwo nad wrogami Kościoła, ojczyzny czy narodu. Na liście tego, co do przezwyciężenia, są również nałogi i wady narodowe. Podobnie lenistwo, choroby, braki w edukacji i pobożności. Spodziewamy się nawet, że Jezus pozwoli nam wygrać z uciążliwymi sąsiadami (za ścianą i za granicą). Takie oczekiwania mieli i uczniowie Jezusa. Może dlatego uciekli i wyparli się Go, gdy zamiast zwyciężyć kohortę dał się pojmać, poniżać i ukrzyżować. Chyba… Czytaj dalej »

Franciszek: "Dla mnie to bardzo bolesne, bardzo bolesne, i nie mogę być po jednej lub po drugiej stronie, wojna jest złem samym w sobie."

Ponieważ weszliśmy w Wielki Post zacznę od spowiedzi. Gdy późnym wieczorem 13 marca 2013 roku kard. Jean-Luis Tauran ogłosił wybór nowego papieża, czekający na ten moment w studiach „eksperci” mieli spory problem. Tym razem papież już nie z dalekiego kraju, ale z końca świata. Słuchałem wypowiedzi, z trudem maskujących niewiedzę, z których wynikało jedno: papież zrobi dobrze, jeśli posłucha wygłaszanych w studio rad. W międzyczasie na ekranie komputera pojawiło się pytanie: napiszesz coś?  Pewnie bym się nie zgodził. Na szczęście przypomniałem sobie (nie tylko zresztą ja), że na Twitterze konto ma były korespondent Polskiego Radia w Ameryce Południowej, Tomasz Surdel.… Czytaj dalej »

Jeśli tak jest, żadne rytualne zaklęcia na konferencjach niczego nie zmienią. Będziemy równie rytualnie rozgrywani przy każdej dobrej politycznej okazji.

„Kościół nie ma i nie życzy sobie mieć swojej reprezentacji politycznej. […] Nie szuka też w polityce swego obrońcy.” To stwierdzenie bp. Jareckiego padło wczoraj podczas konferencji „Relacje państwo-Kościół jakich potrzebuje dziś Polska. Ile autonomii, ile współpracy?” w Warszawie. Stwierdzenie świetne. Niestety, to piękna teoria. W naszym kraju niekoniecznie realizowana. Ma to niestety wymierne skutki. Nie tylko w sferze codziennej, parafialnej, gdy ludzie niepodzielający poglądów politycznych duszpasterza czują się na tyle odrzuceni, że (w najlepszym wypadku) zmieniają wspólnotę. W tym gorszym - odsuwają się od Kościoła. Także w sferze ogólnokrajowej. Podwójna okazja Jesteśmy w roku podwójnie wyborczym. Kampanie polityczne trwają… Czytaj dalej »

To dlatego przymusowego wywożenia dzieci nie nazywamy działaniem zgodnym z prawem, a raczej zbrodnią przeciwko ludzkości.

Rosjanie porywają dzieci. Tak trzeba chyba nazwać to, co okupanci robią na zajętych przez nich terenach Ukrainy. Różne są szacunki. Udokumentowane przypadki to kilkanaście tysięcy. Ale prawdopodobnie do adopcji w Rosji przeznaczono kilkanaście setek tysięcy małych Ukrainek i Ukraińców. Jak mi mówiono w Kijowie, do tej pory udało się odzyskać tylko kilkoro z nich. Ten proceder trwa już od 2014 roku. Stąd po ośmiu latach mamy takie sytuacje, że chłopiec porwany jako dziesięciolatek teraz jako osiemnastolatek walczy w putinowskich oddziałach przeciwko swojej ojczyźnie. Tym dzieciom zaciera się w dokumentach ich tożsamość. Dostają nowe papiery, według których są Rosjanami. I tak… Czytaj dalej »

Hołdując religijności będącej rodzajem pańszczyzny (gdzie przeplata się w nas mentalność niewolnika i nadzorcy) wciąż pozostajemy na „szerokiej drodze” ...

Nowe wino wlewają w nowe bukłaki (Mt 9,17) Przyznajemy się jako chrześcijanie do Nowego Przymierza i bywa, że arogancko podkreślamy jego lepszość w odniesieniu do tamtego Mojżeszowego – „starego”. Jednocześnie zbyt często wykazujemy się nieświadomością co do tego, na czym właściwie polega nowość ofiarowana przez Jezusa. Zdarza nam się gubić z oczu zarówno głęboką wspólnotę w łasce ze wszystkimi „ludźmi Bożego upodobania” (anthrōpois eudokias, Łk 2,14) – ochrzczonymi lub nie – jak i radykalną zmianę perspektywy dostępu do niej w świetle Ewangelii. W rezultacie umyka nam sens „tajemnicy ukrytej od wieków i pokoleń, a teraz objawionej świętym” (Kol 1,26). Zbawienie… Czytaj dalej »

Żeby wdzięczność zamienić w przyjaźń, trzeba dać wolność. Pytanie: czy potrafimy wielkimi pozostać, zamiast wielkością się napawać?

To było rok temu. Atak Rosji na Ukrainę i fala uchodźców na jej zachodnich granicach, przede wszystkim z Polską. Z naszej strony: fala pomocy. Ludzie jeżdżący na przejścia graniczne tylko po to, by zabrać uchodźców i otwierający własne domy, by ich przyjąć. Olbrzymi wysiłek, który wzbudził podziw świata. „Około 1,3 mln uchodźców z Ukrainy mieszka obecnie na stałe w Polsce z zamiarem dłuższego pobytu - czytam. Ponad 1,5 miliona Ukraińców wystąpiło w Polsce o nadanie numeru PESEL. […] Niespełna rok temu, na przełomie marca i kwietnia, w naszym kraju przebywały ponad 2 000 000 uchodźców.” To wymiar wielkości naszych serc. W… Czytaj dalej »

Tym, którzy pełnią funkcje publiczne jakby mniej wolno. To się nazywa odpowiedzialność polityczna. Ona jest dla tych, którzy nie łamią prawa.

Chofni i Pinchas, synowie Helego, byli kapłanami. Według prawa należała im się część ze składanych ofiar. To było ich utrzymanie. Dlaczego więc zostali potępieni za korzystanie z części ofiar? Pierwsza Księga Samuela (2,12nn) twierdzi, że ich grzech polegał na wybieraniu sobie najlepszej części (wtedy za taką uważano najtłustszą). Nie czekali, aż ludzie składający ofiarę podzielą ją na części należące się Panu i dzielone między ludzi. Sami wybierali sobie te „najbogatsze”. W ten sposób stawiali się ponad Bogiem i nie liczyli się z wolą przynoszących ofiarę. Jak widać, można nadużywać swoich praw, nie łamiąc przy tym formalnie przepisów. I nie chodzi… Czytaj dalej »