Jaka może być nasza odpowiedź na obecną sytuację zmniejszania się ilości powołanych do życia kapłańskiego czy konsekrowanego w Polsce? 

W niedzielę 30 kwietnia będziemy już po raz sześćdziesiąty obchodzić Światowy Dzień Modlitw o Powołania. Dzień ten został ustanowiony przez Pawła VI w 1964 r., a obchodzono go po raz pierwszy w tymże roku 12 kwietnia, w II niedzielę wielkanocną. Był to czas Soboru Watykańskiego II, który przyniósł wiele zmian w Kościele. Zauważono wtedy pogłębiający się kryzys, którego jednym z przejawów był spadek powołań, zarówno wśród mężczyzn, jak i kobiet. Już wówczas zaczęła maleć liczba kapłanów oraz osób zakonnych. Obserwowano również wiele przypadków porzucenia stanu duchownego i życia zakonnego.  Papież zdał sobie sprawę, że dobrą odpowiedzią na taką sytuację może… Czytaj dalej »

Sukienki i miecze, nocne marsze i makijaże. Czy o to naprawdę chodzi w kształtowaniu świadomości bycia kobietą czy mężczyzną?

Zmiany kulturowe zawsze wywołują reakcje w społeczeństwie. Dla jednych są one oczekiwane i upragnione, inni traktują je jak zamach na ugruntowane tradycje, wartości i zwyczaje. Jedni aż do przesady zachowują tzw. poprawność polityczną, dbając o swój język i postawę. Inni z kolei taką poprawność wyśmiewają. Im głębsze zmiany, tym radykalniejsze reakcje na nie. Oczywiście zmiany te dotykają także sfery religii - patrzenia na Boga, przykazania, obyczaje czy liturgię. Między darem a wyborem Jedna z takich przemian dotyczy podejścia do kwestii płci - zarówno tej biologicznej, jak i kulturowej. Rzecznicy zmian negują podział biologiczny tylko i wyłącznie na dwie płcie. Mówią… Czytaj dalej »

Zanim dopuści się dziecko do Komunii trzeba zbadać jego relację z rodzicami. Trzeba pracować z nimi, by potrafili ocenić, czy ich dziecko rzeczywiście jest gotowe na takie wyzwanie.

Czy powinniśmy dopuszczać do pierwszej Komunii św. dzieci bite? Nie, nie chodzi tu o wiktymizację tych dzieci. Nie chcę, by czuły się winne temu, że je bito. By oskarżały się o to, że zakazuje się im przyjmowania Ciała Chrystusa. Ale powstaje pytanie, czy są zdolne do prawidłowego przeżywania takiego znaku sakramentalnego, jakim jest Komunia, skoro były czy są bite przez rodziców. W Kościele mamy system dopuszczania do sakramentów, do bycia chrzestnym czy świadkiem bierzmowania. Sprawdza się zdolność kandydatów. Ktoś o niej zaświadcza. Wprawdzie trudno o tym mówić w przypadku niemowląt niesionych do Chrztu, ale spodziewamy się wtedy od rodziców deklaracji… Czytaj dalej »

To jest pytanie, czy żarliwy katolik da się na nowo urodzić z Ducha Łaski? Czy Kościół może się na nowo urodzić będąc tak stary? Z taką długą i bogatą tradycją?

Kąpiel w Duchu

G.C. / Pixabay (fragm.)

A gdy przyjdzie On, Duch prawdy, poprowadzi was w całą prawdę (J 16,13) Okres wielkanocny to dobry czas na medytację treści minionych świąt, wielkiego Przejścia – dni bitwy na krzyżu, spoczynku wśród umarłych i zbudzenia do pełni życia. Jest to zarazem treść naszego chrztu, a chrzest to coś, co się przeżywa permanentnie. Tak, nasz chrzest to czas teraźniejszy. Ktoś mądry powiedział: Nie mów nigdy, że byłeś ochrzczony, bo ochrzczony jesteś. Znak sakramentalny był początkiem, a teraz żyjemy zanurzeni w Jezusowym Przejściu, przeżywamy je każdego dnia. Inaczej mówiąc, przyswajamy podarowane nam odrodzenie - obecność Chrystusa w naszych życiowych walkach, w momentach… Czytaj dalej »

Może trzeba to nazwać wprost: marnujemy energię na kwestie, które i tak nie przyniosą nam upragnionych rezultatów. To trudna lekcja. Ale bez jej odrobienia trudno żebyśmy przeżyli i zrozumieli, że powołani jesteśmy do nowego życia.

Czy można się źle modlić? Dlaczego czasem mamy wrażenie, że nasze życie z Bogiem jest jakieś jałowe, bezowocne, ciągle takie samo? A może nieraz czujemy się zmęczeni posługą, staraniem się by żyć dobrze, przynajmniej przyzwoicie i w poczuciu wywiązywania się z zobowiązań? O modlitwie Mówiąc o złej modlitwie nie mam na myśli takiej, która byłaby złorzeczeniem czy jakimś patologicznym narcyzmem. Na przykład w stylu faryzeusza modlącego się w świątyni. Raczej chodzi mi o pewne przesunięcie akcentu (subtelne, albo i nie) z koncentracji na Bogu na skupienie się na intencjach, sprawach, które potrzebujemy z Bogiem omówić. Czasem samej technice modlitwy. Nie… Czytaj dalej »

Nie jest to dyskusja o gustach, o których przecież się nie dyskutuje. To rozmowa o kształtowaniu wiary, a więc o katechezie. A w zasadzie jest to krytyka pewnego sposobu rozumienia nowej ewangelizacji.

Figura czy Paschał

Błażej Benisz, CC BY-SA 2.5 , Wikimedia Commons - fragment

Na początku Oktawy Wielkanocnej przy ołtarzu, oprócz czerwonej stuły na krzyżu, ustawia się figurę zmartwychwstałego Chrystusa oraz zapalony Paschał. Sposób rozstawienia tych znaków jest zasadniczo dowolny, a więc zależy od gospodarza miejsca. Nie jest natomiast nieważny. Ta ekspozycja kształtuje modlitwę wiernych, więc i naszą wiarę. Bo tak jak się modlimy, tak wierzymy. Jak głosi starożytna chrześcijańska maksyma. Dlatego chyba należy przemyśleć, który znak bardziej uwypuklić. Który tak umieścić i ozdobić, by przyciągał większą uwagę. W tym zastanowieniu powinien nam pomóc Mszał Rzymski, jako podstawowy dokument kształtujący liturgię. Ważniejszy niż wszelkie instrukcje. Mszał jest fundamentalny, ale i wewnątrz niego mamy do… Czytaj dalej »

Jeśli Orlandi i jego adwokat mają informacje i nie chcą ich przekazać, watykański trybunał ma prawo przypuszczać, że nie przedstawiają one żadnej wartości merytorycznej.

Właściwie nie powinno być o ciągu dalszym. Z takowym mielibyśmy do czynienia gdyby pojawiły się konkretne, prowadzące na nowy ślad, informacje. Gdy tymczasem mamy do czynienia z plotkami, złośliwymi komentarzami i insynuacjami. Zacznijmy jednak od początku. Chodzi o ciągle rozniecającą wyobraźnię historię zaginięcia 22 czerwca 1983 roku córki świeckiego pracownika Watykanu, Emanueli Orlandi. Według niepotwierdzonych informacji tego dnia, w drodze na zajęcia w szkole muzycznej, miała wsiąść do niezidentyfikowanego samochodu w okolicy Piazza Navona. Od tego momentu ślad po dziewczynie zaginął. Mimo prowadzonego przez żandarmerię watykańską i prokuraturę włoską śledztwa nie trafiono na jakiekolwiek informacje o losach dziewczyny. Brat W… Czytaj dalej »

To nie jest całość mojego doświadczenia Kościoła. Ale nie o tym chcę dzisiaj pisać. To nie jest tak, że zło i dobro się równoważą, jakoś bilansują, że ostatecznie „wychodzi na plus” albo „na zero”.

W Wielką Sobotę uderzyła mnie boleśnie wiadomość o odejściu z Kościoła katolickiego o. Marcina Mogielskiego - w tym dniu ogłosił on w mediach społecznościowych fakt swojej konwersji. Nie, to nie jest pretensja. Jeśli taki fakt się dokonał, nie ma co go ukrywać i budzić fali domysłów choćby nieobecnością. Prawda wyzwala. Ból dokonania takiej decyzji jest znacznie większy :( Diagnoza W krótkiej informującej notce na FB można przeczytać: „po ciężkich latach domagania się od instytucji kościelnej stanięcia po stronie skrzywdzonych i wykluczonych, odkryłem, że ten system nie chce zmian. Moje ręce są za krótkie, a władza nade mną silna i skuteczna”.… Czytaj dalej »

Gdyby to była słuszna koncepcja, to chyba arcykapłani by się jej nie bali. Ona nie zagrażała ich władzy. A zatem czego tak bardzo się obawiali?

Starsi ludu i arcykapłani zdenerwowali się, gdy dowiedzieli się od żołnierzy, co się stało przy grobie, do jakich spotkań doszło i jak niewiasty usłyszały „Wy się nie bójcie!”. Czego tak bardzo się przestraszyli, skoro posunęli się aż do przekupstwa? Do tego jeszcze przestrzeń publiczną zaśmiecili fałszywymi wiadomościami. Jakiego zmartwychwstania aż tak się bali? Być może chodziło o coś więcej, niż tylko o „zwykłą” wiarę w zmartwychwstanie, która była znana ówczesnym Żydom. Wiemy przecież, że święty Paweł bronił się przed prześladowaniem argumentując, że jest atakowany jako faryzeusz wierzący w zmartwychwstanie. Nie jako chrześcijanin. Osłoda cierpień Zatem jakiego zmartwychwstania obawiali się arcykapłani I… Czytaj dalej »

Na zewnątrz nic się wielkiego nie stało. A przecież ON tym, którzy Mu zaufali, dał moc przemiany serca, reorientacji życia, dał przedsmak świata, który nadchodzi.

Ożywi nas po dwóch dniach, dnia trzeciego nas podniesie, byśmy żyli przed Jego obliczem (Oz 6,2) To są Święta, ale nie od razu czas odpoczynku. To dni duchowej (a więc całościowej) terapii, konfrontacji z własną ciemnością, w której świeci nieagresywne Światło (por. J 1,5; 3,17.19). Mój Król przyszedł do mnie łagodny (por. Za 9,9; Mt 21,5), żeby wziąć na siebie to, co mnie oddziela od Boga - „Baranek Boży, zabierający zbłądzenie świata” (J 1,29). Ojciec poprosił Go, żeby był z nami, niezależnie od wszystkiego, co zrobimy. I On JEST przy swych nieprzyjaciołach, kochając do końca (por. J 13,1). Przychodzi do… Czytaj dalej »