Czy naszą opowieścią jest nowina o pustym Grobie? O tym, że Zmartwychwstałego w nim nie ma, ale jest na zawsze w swoim ciele, jakim jest żywa wspólnota?

Opowieści o spotkaniach ze Zmartwychwstałym są subiektywne. Różnią się między sobą. Ukształtowały się w procesie opowiadania i słuchania. Przekazywano je sobie nie jako zapis dokumentalny, lecz efekt spotkania formacyjnego. Dzieliły się nimi nie archiwa, ale żywi ludzie, ze swoją wyobraźnią i wrażliwością, które pozwalały doszukiwać się wciąż nowych aspektów. Mają jednak pewne stałe elementy. Jednym z nich jest tymczasowość spotkań. Są krótkie. Potem Jezus znika i idzie dalej. A w zasadzie idzie do Ojca. Nawet prosi, by Go nie zatrzymywano. To już nie jest Jezus, który zaprasza do siebie do domu lub wprasza się w gościnę. Już nie chodzi wraz… Czytaj dalej »

Po prostu szkoda tych wszystkich dobrych teologów - nadwiślańskich lub nadodrzańskich - którzy mogliby więcej. Świetnie pisali i wykładali. Ich głos by się przydał.

Słuchając o Judaszowym rozczarowaniu nie sposób w tych Wielkich dniach przedwielkanocnych nie zastanowić się nad Judaszowym spojrzeniem. Pewnie przekombinował, spodziewając się, że Jezus wezwie zastępy anielskie do walki z tymi, którzy przyszli Go pojmać. Dlatego zaprowadził tam kohortę - by sprowokować wojnę. A właściwie, by sprowokować Jezusa do walki i zwycięstwa. I rozczarował się, bo Jezus kazał schować miecz. Obecnie mamy do czynienia ze wznowieniem wojny kulturowej, zwłaszcza wokół aborcji. Próbuje się sprowokować starcie, a nie dysputę. Duchowni i świeccy, starający się głębiej zastanowić nad powstawaniem człowieka i pobudzający do debaty, są wyzywani od zdrajców. Przez obydwie strony. Zajmij się… Czytaj dalej »

Wielki Tydzień to czas intensywnej powtórki z kulminacyjnego rozbłysku prawdy o relacji Boga do człowieka. Prawdy zapraszającej, żeby ją przeżywać.

…Zniweczył śmierć, a życie i nieśmiertelność oświetlił Dobrą Nowiną (2Tm 1,10) Jesteśmy uczniami w szkole Jezusa, a jednym z ważnych elementów uczenia się są powtórki. Ponadto nauka w tej właśnie szkole, szkole Życia - bo Życie objawiło się - trwa nieustannie. Dlatego wciąż potrzebujemy zarówno słuchania Pana mówiącego tu i teraz - w ciszy serca i kalejdoskopie zdarzeń - jak i ciągłego wracania do Jego słów i gestów danych wspólnocie wiary jako wskazówki. Właściwe ramy Świąt Powtórzmy na początku, że Święta Wielkanocne to nie jest niedziela z pisankami oraz lany poniedziałek. Z całym szacunkiem dla osób, które - mimo ulegania… Czytaj dalej »

Wszelkie inicjatywy duszpasterskie, modlitewne są z założenia skierowane do obecnych. Wierzących i praktykujących. Ci, którzy odeszli, nawet jeśli się o nich dowiedzą, tylko wzruszą ramionami.

Jeśli chodzi o młode pokolenie, to – wedle badań CBOS – 69% uważa się za wierzących, z czego zaledwie 4% za głęboko wierzących. Za całkowicie niewierzących 12,3% a za raczej niewierzących 14,7%. Natomiast wśród jeszcze młodszych, czyli uczniów szkół średnich, tylko 47% uważa się za wierzących, a 6,4% za głęboko wierzących. Za całkowicie niewierzących 22,9 % a za raczej niewierzących 20%. Czyli w sumie niewierzących jest 43%. […] Dziś tylko 23,9% mieszkańców największych miast deklaruje, że praktykuje regularnie, natomiast nieregularnie 32%, a odsetek w ogóle niepraktykujących osiągnął 44,2%. Ponadto 34% deklaruje się jako całkowicie niewierzący. Oznacza to, że niemal połowa mieszkańców… Czytaj dalej »

Wszyscy mają prawo do uczciwego procesu. Nawet wtedy, gdy oskarżyciele pochowali się po kątach. Trzeba wyjaśnić, co się stało i w miarę możności wynagrodzić.

Ignacy Loyola bywał w więzieniach Inkwizycji i podlegał jej wyrokom. Ale też sam występował o przeprowadzanie procesów wobec siebie samego. Jeśli ktoś rzucał na niego oskarżenia o herezję lub jakieś podejrzane poglądy, zwłaszcza te głoszone w Ćwiczeniach Duchowych, nie zadawalał się cichym wycofaniem się oskarżyciela. Domagał się wyroku Inkwizycji oczyszczającego go z zarzutów. Chciał sądowej gwarancji ortodoksji. Bez tego nie mógłby dawać Ćwiczeń Duchowych. A wielu plotkowało o jego „nowinkach” i sugerowało ich niezgodność z tradycją katolicką. Nie tylko podlegamy sądom i powinniśmy wykonywać wyroki. Mamy również prawo do bycia sądzonymi. Mamy prawo do wyroku, zwłaszcza wtedy, kiedy obrzuca się… Czytaj dalej »

Mam prawo budować moją wspólnotę, mój dom – Kościół. Moją pewnością, moją skałą jest Jezus Chrystus. Ale – co w tym najtrudniejsze – muszę w sobie walczyć o otwarcie.

I po wyborach w Episkopacie. Mamy pierwsze wypowiedzi nowego przewodniczącego. Dla mnie świadczące o powierzchownym kontakcie z rzeczywistością Kościoła w Polsce. Bo co słyszymy? O Kościele synodalnym, z relacji KAI: Myślę, że jest to bardzo długi proces, który wymaga od nas otwarcia się, szukania współpracy ze świeckimi, których jest bardzo dużo, ale musimy ich jeszcze bardziej dynamizować i włączać. A może by tak najpierw… usłyszeć? Z relacji na deon.pl najpierw piękne słowa: Przyzwyczajeni jesteśmy do dzielenia Kościoła na my–oni i stania po dwóch stronach barykady. Tymczasem duchowni i świeccy tworzą wspólnotę, która jest odpowiedzialna za przekaz wiary. Nie da się zakwestionować.… Czytaj dalej »

Chwytliwe powiedzonka mogą (i powinny) odsyłać do tego, co trudne i ciężkostrawne. Gorzej jak po happeningu nie myślimy krytycznie i nie sięgamy do źródeł.

W newsletterze Tygodnika Powszechnego pan Edward Augustyn napisał (10 marca):  „Myślę, że silniejszy jest ten, kto widzi, jaka jest sytuacja, myśli o ludziach, ma odwagę białej flagi, ma odwagę negocjować. Kiedy widzisz, że jesteś pokonany, że sprawy nie układają się dobrze, musisz mieć odwagę negocjować. Wstydzisz się? Pomyśl, iloma ofiarami to się skończy. Negocjuj, póki czas” - mówi Franciszek w wywiadzie dla telewizji szwajcarskiej, który ukaże się 20 marca, ale którego fragmenty poznaliśmy w sobotę. Czy papież namawia rząd Ukrainy do poddania się? Sala Stampa szybko wyjaśniła, że chodziło o negocjacje, do których papież zawsze zachęca, a „których celem jest sprawiedliwy i… Czytaj dalej »

Aspiracje tego świata weszły nam w krew. Używając imienia Cieśli z Nazaretu zbudowaliśmy Kościół nie nazareński, lecz dawidowy, królewski i królujący.

I zachowam wewnątrz ciebie lud ubogi i skromny, znajdujący schronienie w imieniu Pana (So 3,12)Me królowanie nie jest z tego świata (J 18,36) Obserwacja wciąż ujawnianych w Kościele nadużyć władzy – i to w wykonaniu nie tylko osób pełniących formalne urzędy, lecz także charyzmatycznych liderów – skłania ku myśleniu o nawróceniu bardziej radykalnym, niż byśmy może chcieli. Nie wystarczy (choć i to przyjdzie z trudem) przeorganizować życie Ekklēsii tak, by wreszcie uznać sprzeciw Jezusa wobec autorytaryzmu: „Rządzący narodami dominują nad nimi, a wielcy używają wobec nich władzy. Nie tak będzie między wami” (Mt 20, 25-26). Potrzebujemy być „przekształceni przez odnowę… Czytaj dalej »

Duch ciągle mówi do Kościoła. Ale nie usłyszymy Jego głosu, jeśli będziemy zajęci wykluczaniem ze wspólnoty tych, co nie spełniają naszych oczekiwań.

Przez wiele lat w polskiej rzeczywistości kościelnej lubiliśmy porównywać się do krajów zachodniej Europy. Z satysfakcją podkreślaliśmy wszystko to, co sąsiednim Kościołom lokalnym nie wyszło. Czyli zbytnie otwarcie się na zmiany społeczne i kulturowe. Zaowocowało to malejącą liczną wiernych w kościołach, łączeniem parafii, brakiem kapłanów, odejściem od korzystania z sakramentu pokuty i pojednania. Mierzili nas świeccy szafarze nadzwyczajni, w tym kobiety, duszpasterstwa dla osób nieheteronormatywnych, podkreślanie miłosierdzia Boga przy jednoczesnym rozluźnianiu norm moralnych. Jednocześnie czuliśmy się lepsi, z naszymi pełnymi stadionami podczas eventów religijnych, z pobożnością ludową, seminariami w każdej diecezji oraz oczywiście z legendą Wielkiego Papieża Polaka. Ten czas już… Czytaj dalej »

Moment wezwania jest istotny. Przez lata coś nie przeszkadzało. Teraz nagle zaczęło przeszkadzać. Co się zmieniło? Odpowiedź staje się sugestią.

Do klasyki duchowości należy rozróżnienie między modlitwą defensywną a ofensywną. Zdajemy sobie też sprawę z tego, że bywa modlitwa agresywna, mająca na celu zaatakowanie kogoś, wytknięcie go palcem. Bywają akcje modlitewne, które mają wskazać wroga albo nowenny potępiające - podkreślające błędy tych, za których się modlimy. Gdy dostaję do odprawienia Mszę w intencji „o nawrócenie rodziny”, to zawsze zastanawiam się, jak czułaby się owa rodzina, gdyby była wtedy w kościele. Czy tak sformułowana intencja nie jest przypadkiem jak granat zaczepny? Ma za zadanie uderzyć? Moment jest istotny Ale okazuje się, że są też modlitwy spóźnione. I nie chodzi tylko o… Czytaj dalej »