Rozstaje dróg

Tron i ołtarz nigdy nie będą do siebie pasować. Władza, do której dąży się niebożymi metodami nigdy " boża" nie będzie.

Sytuacja geopolityczna staje się z miesiąca na miesiąc coraz bardziej niepokojąca. Największe mocarstwa świata rządzone są przez ludzi, których poglądy i postępowanie jest nieakceptowalne czy zwyczajnie okrutne. I w sumie to nic dziwnego. Ten świat nie jest rajem i mimo, że wielu próbowało z niego raj uczynić, nikomu się nie udało. A skutki były makabryczne. 

Politycy zarówno szukają dobra swoich państw, jak i realizują własne, czasem chore, plany. Często uciekają się do manipulacji i populistycznych haseł, na które społeczeństwa od wieków się nabierają. Mieliśmy nazistowskie Niemcy, stalinowską czy putinowską Rosję, wojnę domową w Rwandzie, komunistyczny raj w Kambodży i socjalistyczne lub nacjonalistyczne zapędy w krajach Ameryki Południowej. 

Zaczęło się od idei. Od słodkich jak miód, a pełnych trucizny słów. Potem rozpacz i zdziwienie – jak mogło do tego dojść? Jak normalni ludzie stali się mordercami, chociażby w Wołyniu? Uwiodła ich wizja ziemskiego królestwa. Chrześcijaństwo wzywa do popatrzenia dalej. Do szukania i budowania Królestwa, które co prawda kiełkuje już tutaj, ale jego owocem jest życie wieczne.

Czas na rozejście się dróg

Nie jest tajemnicą, że politycy wykorzystywali i będą wykorzystywać w swoich rozgrywkach ludzi Kościoła. Hierarchów, ale i zwykłych wiernych których łatwo skłócić, napełnić nienawiścią do dowolnej grupy społecznej. A my ich wpuszczamy do naszych kościołów i kaplic. Zapraszamy do salek parafialnych i bez żadnego komentarza pozwalamy aby głosili nie-Ewangelię, aby dzielili ludzi, aby uczyli, że najważniejsze jest tu i teraz. Aby siali strach i zwątpienie.

Bierzemy państwowe pieniądze, sięgamy po dotacje, dogadujemy się w nie zawsze godziwy sposób z możnymi tego świata. Nie widzimy pętli i zależności, które coraz bardziej nas zniewalają. Już czas, aby drogi Kościoła i rządów zaczęły się rozchodzić. 

Czas, aby budować więzi i relacje w parafiach, diecezjach, Kościołach lokalnych. Niech łączy nas Ewangelia a nie znaczek postawiony na karcie wyborczej. Tron i ołtarz nigdy nie będą do siebie pasować. Władza, do której dąży się niebożymi metodami nigdy ” boża” nie będzie.

Podzielono społeczeństwo. Także i u nas. Skłócono i rozstawiono po kątach. W Kościele jest o wiele więcej przestrzeni na różnice w doświadczaniu Boga niż może się wydawać. 

***

Sięgnij do innych tekstów autorki.

Jeśli podoba Ci się nasz portal i chcesz, żeby dalej istniał i się rozwijał możesz nas wesprzeć wpłacając na ZRZUTKĘ lub na PATRONITE.