W mediach społecznościowych wyświetlają mi się migawki z różnych rekolekcji wielkopostnych. Dla dzieci, młodzieży i dorosłych. Księża z gitarą, czasem podrygujący w takt muzyki, z maskotkami lub innymi gadżetami. Trzeba przecież czymś przyciągnąć uwagę czasem licznej grupy słuchaczy. Ksiądz lub inna osoba głosząca nauki staje się po części aktorem, piosenkarzem i showmanem. A czasem po prostu zdartą płytą, powtarzającą co roku te same słowa o nawróceniu, miłości Boga, spowiedzi itp.
Problem w tym, że już dawno nie chodzi się do kościoła z tradycji czy przymusu środowiska. Ta grupa wiernych już nie jest tak liczna, jak kiedyś. Więcej w kościele osób, które są z wyboru, które potrzebują Boga i Jego słuchają. W codzienności trudno czasem znaleźć dla Boga więcej przestrzeni, więc rekolekcje są dla niektórych czymś wyczekanym… I niestety mogą się zawieść.
Jaka forma?
Niektórzy księża niestety zapomnieli, że czasy się zmieniły. Forma rekolekcji także powinna. Generalnie ludzie siedzący w ławkach wiedzą, że trzeba pójść do spowiedzi, modlić się czy uczestniczyć we mszy. Bo czasem rekolekcjonistom dzieci się mylą z dorosłymi. Coraz częściej nie sprawdza się forma konferencyjna. W sumie wszystko można sobie przeczytać lub w internecie znaleźć ciekawszego duszpasterza. Nie sprawdza się też żalenie się na zło tego świata i omawianie list przewinień ludzi. Straszenie diabłem, piekłem to już w ogóle coś, co trafi prawdopodobnie w pustkę.
A gdyby tak zaangażować nie jednego rekolekcjonistę, a zespół? Liderów wspólnot, małżonków, katechistów (ktoś ich w Polsce widział?). Podzielić wiernych na grupy. Dla starszych, małżonków, samotnych, niesakramentalnych czy według innych potrzeb? Poprowadzić w grupach modlitwę lub medytację biblijną w określonym temacie. Dać ludziom czas, by mogli podzielić się trudnościami i niepokojami. Wystawić Najświętszy Sakrament i pozwolić, by w ciszy mogli przemyśleć to, co usłyszeli i czym się dzielili?
Bóg to relacja. Kościół to wspólnota, czyli także relacja. Dlaczego nie odkrywamy swoich własnych zasobów? Doświadczenia życiowego? Dlaczego czekamy, aż ktoś coś w nas wleje, zamiast zobaczyć życie i możliwości w sobie? Mamy brać czynny udział w rekolekcjach, a tak naprawdę większość parafii oferuje udział bierny. Bądź i słuchaj. Ewentualnie przyjdź do spowiedzi. Broń Boże nie zadawaj pytań. Nie zgłaszaj uwag. Nie komentuj.
Czas na zmiany… jeśli nie chcemy za kilka lat mówić mądrych słów do pustych ławek.
***
Sięgnij do innych tekstów autorki.
Jeśli podoba Ci się nasz portal i chcesz, żeby dalej istniał i się rozwijał możesz nas wesprzeć wpłacając na ZRZUTKĘ lub na PATRONITE.

Łączę teologię z kulturoznawstwem. Działam na styku religii, kultury, cywilizacji. Ciekawi mnie to co nowe, co zmienne, co wykracza ponad standardy. Szukam i pozwalam się znaleźć.
