Obchodzimy dziś Międzynarodowy Dzień Dziecka. To ważny dzień, bo kieruje nasze myśli do tych, którzy potrzebują w swojej codzienności wsparcia dorosłych. Sytuacja społeczna dzieci różni się w zależności od miejsca zamieszkania, a ich życie także niestety bywa życiem trudnym, bolesnym i pełnym cierpienia. Ale tym razem nie o tym chciałabym napisać.
Dzieci w kościele. To temat, który co jakiś czas powraca i bywa, że rozgrzewa emocje. Zwłaszcza teraz, gdy jeszcze trwa czas I Komunii Świętych lub ich rocznic. Dorośli komentują dzieci. Przy stole rodzinnym, pod kościołem, w przestrzeni medialnej. Dzielą je na te wychowane i niewychowane. Grzeczne i niegrzeczne. Takie, na które „miło popatrzeć” i na takie które trzeba spiorunować wzrokiem lub syknąć ich mamie, że „źle wychowała”.
Za tym, że dziecko nie stoi spokojnie w ławce, tylko z niej wychodzi, biega, dotyka wszystkiego lub przychodzi z zabawką czy nawet z telefonem mogą stać różne przyczyny. Oczywiście, takie zachowania mogą przeszkadzać innym czy utrudniać modlitwę. Jednak nie zawsze jest to kwestia „wychowania”. I tutaj chciałabym, abyśmy mogli popatrzeć szerzej na takie ruchliwe czy nieprzewidywalne dzieci i ich rodziny.
Pozwólcie
Lubimy dawać dzieciom obrazki, na których jest Jezus owe dzieci błogosławiący. Znamy Ewangelię, w której Pan mówi wyraźnie: „Pozwólcie dzieciom przychodzić do mnie”. Pozwólcie… Pozwólmy przyjść także tym, którym trudno wytrzymać nieruchomo, z obcymi ludźmi, w miejscu pełnym bodźców. Nie wszystkim rodzą się dzieci w tak zwanej „normie”, jakkolwiek by tej normy nie rozumieć. Czasem dziecko ma w swoim bagażu dodatkowe diagnozy – spektrum autyzmu, ADHD, nadwrażliwość sensoryczną, czy inne trudności. Rodzice chcą je zabrać do kościoła, uczyć wiary i tego, że tam jest Ktoś, kto kocha wszystkich, bez wyjątku. A czasem owi rodzice rezygnują z mszy bo spotykają się z niezrozumieniem, oceną czy wrogimi spojrzeniami.
Świat jest pełen ludzi nieidealnych. Dorosłych i dzieci. Dlatego trzeba szukać możliwości, by ci najmłodsi, którzy mają trudniejszy start, we wspólnocie Kościoła odnajdywali wsparcie i zrozumienie. Czasem są organizowane msze z udziałem dzieci – warto wtedy uprzedzić innych, że dzieci na takiej mszy będą i mogą zachowywać się różnie. Warto powiedzieć rodzicom, że w jakiejś wyznaczonej przestrzeni ich dzieci mogą chodzić. Że mogą wziąć zabawkę czy książkę. Warto przypomnieć, że mogą wybrać mszę niedzielną, która trwa krócej lub jest bez organów. Takie msze są często w soboty wieczorem, a ta msza także wypełnia obowiązek niedzielny. Warto też przygotować księży, by umieli spowiadać dzieci, które się stresują, nie wejdą do konfesjonału czy czasem nie będą w stanie nawet spokojnie uklęknąć. Kościół zna naprawdę wiele możliwości, które można zastosować.
To my mamy pozwolić tym i innym dzieciom przyjść do Jezusa. Mamy im uczynić łatwiejszą drogę. A wtedy i dzieci będą czuły, że dane miejsce jest spokojne, bezpieczne i przyjazne. Bo wolne od nieprzyjaznych spojrzeń i komentarzy.
Tego bym wszystkim dzieciom chciała życzyć. Odpoczynku przy Bogu, który jest Miłosiernym Ojcem dla wszystkich. Nie tylko dla tych grzecznych.
***
Sięgnij do innych tekstów autorki.
Jeśli podoba Ci się nasz portal i chcesz, żeby dalej istniał i się rozwijał możesz nas wesprzeć wpłacając na ZRZUTKĘ lub na PATRONITE.

Łączę teologię z kulturoznawstwem. Działam na styku religii, kultury, cywilizacji. Ciekawi mnie to co nowe, co zmienne, co wykracza ponad standardy. Szukam i pozwalam się znaleźć.
