Moc w słabości się doskonali

Barwna i kolorowa otoczka utrudnia czasem zatrzymanie się nad tajemnicą wiary, jaką jest Wcielenie Syna Bożego.

Dziś obchodzimy Uroczystość Objawienia Pańskiego, która jeszcze głębiej pozwala nam przeżywać tajemnice Wcielenia. Dobrze byłoby zastanowić się, czego może nas ona uczyć. O czym przypomina, do czego skłania? Opis ewangeliczny tej krótkiej sceny ma bardzo głęboką symbolikę. Pogańscy Mędrcy, Wschód, złożone dary, manipulacje Heroda, powrót do domu „inną drogą”. Nie o egzegezę jednak w tym momencie mi chodzi. Chciałabym skupić się na czymś innym.

Słabe i nieznaczące

W Polsce refleksję w ostatnich latach trochę przyćmiewa atmosfera festynu, jaką roztaczają przechodzące przez nasze miasta Orszaki Trzech Króli. Barwna procesja, scenki biblijne, czasem wspólny poczęstunek, jasełka, śpiew kolęd. Oczywiście, nie ma w tym nic złego. Niestety barwna i kolorowa otoczka utrudnia czasem zatrzymanie się nad tajemnicą wiary, jaką jest Wcielenie Syna Bożego. Jak to się stało, że obcy przybysze rozpoznali obiecanego Mesjasza w małym dziecku? Jak wielka była ich wrażliwość na znaki i zaufanie temu, Którego przecież nie znali, by oddać pokłon Jezusowi, który w tamtym momencie nie wykazywał się jakąś szczególną mocą? Ubogi dom, prosta rodzina, dziecko. A jednak w tym co słabe i nieznaczące, przybysze rozpoznali Kogoś, kto ma przywrócić światu nadzieję i wolność.

Myślę o tym, co ostatnio dzieje się z naszą wiarą. Rozważania o tym, gdzie można spotkać i rozpoznać Boga i jak pobudzać w sobie wiarę są przyćmiewane przez opisy sytuacji, w których raczej pojawia się niewiara. Odejścia z Kościoła, skandale, przestępstwa, nadużycia… Rozpisujemy się o skandalach w Kościele i postulujemy zmiany. Weszliśmy jako Kościół na drogę synodalna i wszyscy pragniemy reformy i zmian. Ale przecież gdzieś w tej słabości, nieszczęściu, mizerii Kościoła i naszej dalej ukrywa się Bóg. On nie opuścił ani Kościoła, ani człowieka, chociażby ten nie wiadomo jak pobłądził.

Inna droga

Skąd mamy wziąć mędrców, którzy nauczą nas na nowo dostrzegać moc w tym, co z pozoru kruche? W śmierci – życie? W ubóstwie – bogactwo? Jak odnaleźć ich „inną drogę”, która pozwala ominąć manipulacje i podstępy wielkich tego świata? Jak nauczyć się na nowo klękać i oddawać to, co mamy najcenniejsze Bogu?

Gdzie szukać znaków, które na nowo przywrócą nadzieję i rozpalą światłość w ciemności? Przecież Boże Narodzenie to nie tylko wspomnienie dawnych wydarzeń. To tajemnica, która mamy ciągle kontemplować, rozwijać w sobie, wcielać w swoją rzeczywistość. Jak patrzeć na Kościół, by poza skandalami odnaleźć w nim to, co jeszcze jest niewinne, pokorne, czyste i jasne? Jezus uświęcił sobą całą naszą rzeczywistość, przyjmując nasze ciało. Doskonale wiedział, jak bardzo słabi potrafimy być i jak mało w nas czasem tego co godne szacunku i chwalebne.

A może czas nie tylko przebierać się na orszakach za mędrców-królów, ale ich mądrość odnaleźć w sobie? Oni w Ewangelii nie mają imion i określonych krajów pochodzenia. Symbolizują tych, którzy wyruszyli w nieznane, bo zaufali znakom. Temu, co duchowe i nieuchwytne. Nie ufali ludziom i ich osądom, ale temu, co poruszało ich serca i umysły.

Czas, by to co zewnętrzne w tej Uroczystości przeniknęło głęboko do naszych serc. Bo zanim radośnie wyruszymy ewangelizować innych najpierw wobec siebie samych musimy w trudnym czasie być świadkami. Tylko wiara, która jest przeżyta, odnajdzie w słabości moc.

***

Sięgnij do innych tekstów autorki.

Jeśli podoba Ci się nasz portal i chcesz, żeby dalej istniał i się rozwijał możesz nas wesprzeć na PATRONITE.