Pielgrzymki pielgrzymują po Polsce dalej. Taneczne przerwy, okrzyki, popowe nuty już pomijam. Też milczeniem. Zwłaszcza, że nad nasz spragniony kolejnych atrakcji kraj nadciągnął kolejny spór: o celowość, ewentualnie estetykę pomnika Maryi w Konotopiu. Tu też wolę zamilknąć. Tym bardziej, że obecność lub nie tego czy owego pomnika nie przekłada się nigdy na wzrost wiary lub jej spadek.
Zaczynam lubić milczenie. Zwłaszcza, że jest zupełnie za darmo. Milczenie, do którego zapraszam Boga. On nie jest zależny od moich emocji czy uczuć. Niezależnie od tego, czy czuję Jego obecność czy nie – On jest. Można przy Nim posiedzieć. Przyjrzeć się, jak oceanowi, swojemu życiu, potrzebom i oczekiwaniom. Zobaczyć też swoje życie duchowe – czy to już relacja, czy jeszcze przyzwyczajenie.
Trudno jest milczeć. Zwłaszcza, że co jakiś czas ktoś próbuje nas przekonać, że do Boga można tylko mówić – kolejne nowenny, różańce, uwielbienia, koncerty. I Bóg jest wtedy „bardziej obecny”, a dana modlitwa jest tak skuteczna i „nie do odparcia”, że Wszechmogący musi zadziałać… Czasem się zastanawiam, czy to realna potrzeba bliskości Boga, czy przymus, aby ktoś coś zrobił. Najlepiej teraz lub w dokładnie określonym czasie.
Zapomnieliśmy o ciszy
Zapomnieliśmy o ciszy i o tym, co ojcowie Kościoła, wielcy mistycy mówili od początku. Usiądź. Uspokój serce i umysł. Pan jest w Tobie. Nie trzeba Go przyzywać, wołać. On jest. Otwórz się na Obecność i zacznij słuchać. A odkryjesz w sobie Boga, który chętnie Cię poprowadzi…
Jeździmy do różnych duchowych coachów, w sumie często są to eks-duchowni… W gruncie rzeczy powiedzą to samo: ucisz się, wyjdź na spacer, porozmawiaj lub pomilcz z Bogiem jak z przyjacielem. Wiele osób odkrywa to jako jakąś wielką prawdę lub tajemnicę ukrywaną przez Kościół. Ale nauka bycia w ciszy przed Bogiem i praktyka modlitwy medytacyjnej czy kontemplacyjnej ma się w Kościele całkiem dobrze, tylko zwyczajnie trzeba się nauczyć szukać. Trzeba umieć też czasem towarzyszyć ludziom w ich trwaniu przed Bogiem. A to także wymaga praktyki i umiejętności.
Łatwiej ludziom powiedzieć tradycyjnie – o nowennie, różańcu, pacierzu, mszy lub jakimś kolejnym katolickim evencie ze znanymi mówcami, którzy o Bogu pięknie mówią. No mówią… ale coraz bardziej robię się ciekawa tego, co jeszcze chce powiedzieć mi Pan. A On chce czasem mówić wprost do serca. Bez pośredników.
Życzę na koniec wakacji uczenia się milczenia. Ale też takiego milczenia, z którego zrodzą się słowa przepełnione obecnością Przedwiecznego. Jedno takie zdanie jest cenniejsze od setek polemik, apeli i sesji u najbardziej nawet znanego coacha.
***
Sięgnij do innych tekstów autorki.
Jeśli podoba Ci się nasz portal i chcesz, żeby dalej istniał i się rozwijał możesz nas wesprzeć wpłacając na ZRZUTKĘ lub na PATRONITE.

Łączę teologię z kulturoznawstwem. Działam na styku religii, kultury, cywilizacji. Ciekawi mnie to co nowe, co zmienne, co wykracza ponad standardy. Szukam i pozwalam się znaleźć.
