Artykuły kategorii — Wiara, Kościół, życie

 

Chrystus Król? Tak! To ten który zaprasza nas do raju, do swojego królestwa. Królestwa miłości, miłosierdzia, sprawiedliwości, pokoju. Królestwa, które nie jest z tego świata.

Chrysus Król

Andrzej Cichoń

Chrystus Król to obraz z którym można mieć, a przynajmniej ja mam, pewien problem. Wizerunki Jezusa w szczerozłotej koronie, w królewskich szatach, z berłem w ręku, jakoś mnie nie przekonują. Najgorsza często w tych wyobrażeniach jest jednak twarz: chmurna, władcza, jak na króla przystało, pełna zacięcia i determinacji. Przynajmniej ja część tego typu obrazów czy figur tak odbieram. Czasem mnie to przeraża. Taki Jezus jest daleki od mojego doświadczenia wiary. Ewangelia Próbuję więc sięgnąć pamięcią do Chrystusa Króla z Ewangelii. Jakoś Jezus nie epatował tam swoją królewskością. Tak, pochodził z rodu króla Dawida, bo stąd miał się wywodzić przyszły Mesjasz.  Kluczowe… Czytaj dalej »

Oby kiedyś, po wielu latach dalszych przeakcentowań, Kongregacja Nauki Wiary nie musiała prostować naszych dzisiejszych form pobożności.

Przeakcentowanie

Andrzej Cichoń

W ostatnim czasie Stolica Apostolska wydała dokument „Mater Populi fidelis”. Wskazano w nim między innymi, że nadawanie Maryi tytułu „współodkupicielka" jest nieodpowiednie. Nie chcę się tu odnosić do reakcji części katolików w Polsce na tę Notę doktrynalną. Raczej chciałem zwrócić uwagę na pewne przeakcentowania, które w naszej religijności się dość powszechnie zdarzają. *** Skończył się piękny miesiąc październik. Piękny również modlitwą różańcową. Dobrze widzieć w kościele na tym nabożeństwie sporą liczbę ludzi. Gdy jednak po jego zakończeniu, a bezpośrednio przed Mszą Świętą, większość wiernych idzie do domu, to tłumaczę sobie, że widać to ci, którzy na Eucharystii byli już rano.… Czytaj dalej »

Gdy łaska została wyparta z pojęć społecznych, czy gdzieś podświadomie nie dzieje się to samo na poziomie religijnym?

Łaski bez?

Andrzej Cichoń

Łaska to jedno z podstawowych pojęć w naszej religii. Zastanawiam się jednak, czy współczesny człowiek, w tym ja, rozumie jeszcze znaczenie tego słowa. W Starożytności, w czasach Jezusa sprawa była oczywista. W świecie Żydów wszystko, co było dobrego, pochodziło z Bożej łaski. Gdy człowiekowi się powodziło, miał dzieci (najlepiej synów), bogacił się, pole mu obrodziło, udały się zbiory wina i oliwek, długo żył  – wiadomo, Bóg obdarzał go łaską. Ale nawet w rzymskim czy greckim świecie ówczesnych pogan i oni modlili się do swoich bogów i bóstw o łaskę. Na każdą okoliczność znalazł się ktoś ze świata wierzeń, kto mógł… Czytaj dalej »

Powtórzę jeszcze raz: te erzace ludzie kupują. My zaś w Kościele mamy do zaoferowania pełen pakiet. Co więc robimy nie tak?

Bazylika Grobu w Jerozolimie. Foto: Andrzej Cichoń

Mamy „do sprzedania" najlepszy news świata w jego całej historii. Mówimy o rzeczach najważniejszych, dotykających każdego człowieka bez wyjątku. Nie ma nikogo, absolutnie nikogo, kogo ta wiadomość by nie dotyczyła. Twierdzimy, że głosimy Dobrą Nowinę, a... niewielu chce słuchać. Czy ludzi naprawdę to nie obchodzi? W TV lecą kolejne reklamy. Wspaniałe wakacje w tropikach. Przez półtora tygodnia poczujesz się, jak w raju. Preparat przeciwzmarszczkowy, kolagen - coś tam, lśniące zęby, itd. spowodują, iż będziesz wyglądał dziesięć lat młodziej. Ćwiczenia na siłowni, poranne biegi, joga albo suplementy diety i lekarstwa dadzą ci poczucie, że będziesz zdrowszy, sprawniejszy i bardziej zadowolony z… Czytaj dalej »

Może tak musi być. Może musimy boleśnie się przekonać, że nasze chrześcijaństwo jest jałowe. Może nasze chrześcijaństwo kulturowe, historyczne, polityczne, instytucjonalne musi obumrzeć.

Od jakiegoś czasu zastanawiam się, dlaczego nasze świadectwo wiary jest dziś tak mizerne. W czasach pierwotnego Kościoła, pomimo trudności, prześladowań i braku przygotowania teologicznego, wiara w Chrystusa - od pierwszych Dwunastu Apostołów i dzięki ich działalności - rozprzestrzeniła się w niewiarygodnym tempie na miliony wyznawców. Dziś, przynajmniej w naszej części świata, chrześcijaństwo jest w odwrocie. Nie potrafimy zachwycić innych swoją wiarą i nie pociągamy swoim życiem. Nie głosimy Dobrej Nowiny albo głosimy ją w taki sposób, że nikt nie bierze jej za dobrą. Szczególnie jest to widoczne w Polsce. Według opublikowanego ostatnio badania łączny odsetek osób, które deklarują zaufanie do… Czytaj dalej »

List Pasterski KEP pod tytułem „Wspólnota nadziei” w swej treści nie tylko nie ukierunkowywał na nadzieję, ale trudno w nim znaleźć jakikolwiek pomysł na zaistniałą sytuację.

Moja Szkoła Podstawowa wówczas im. Waryńskiego przy ul. Engelsa

Moja Szkoła Podstawowa wówczas im. Waryńskiego przy ul. Engelsa / Andrzej Cichoń

Nowy rok szkolny zaczął się pod dyktando dwóch kwestii: wprowadzenia nowego przedmiotu edukacja zdrowotna i ograniczenia do jednej godziny lekcji religii. Sam należę do pokolenia, które całą edukację na poziomie podstawowym i średnim odebrało w czasach socjalizmu. Wszystkie lekcje religii miałem w salkach przy parafii. Jak było? Bardzo różnie. Do wczesnej komunii przygotowywała nas siostra zakonna. Robiła to wspaniale, z wielką miłością do nas, maluszków. Dopiero po latach dowiedziałem się, że nie była wprost katoliczką, bo pochodziła z zakonu unickiego, rozwiązanego przez komunistów. Potem, w podstawówce prowadziły nas katechetki świeckie lub księża. Generalnie otrzymałem solidne religijne wykształcenie. Pamiętam jednak też,… Czytaj dalej »

Wreszcie ja sam też jestem nieprzyjacielem Kościoła Świętego za każdym razem, gdy popełniam grzech. A popełniam, bo jestem grzesznikiem.

Za grzeszników

Andrzej Cichoń

Nie modlę się za grzeszników. W szczególności nie modlę się za zatwardziałych grzeszników, „a zwłaszcza za nieprzyjaciółmi Kościoła Świętego”. Dlaczego? Nie, nie chcę oceniać innych. Wierzę, że pobożni ludzie modlą się w tych intencjach z czystą intencją.  Dlaczego ja się tak nie modlę? Bo w moim umyśle, tworzy się wtedy zaczątek pychy. Jeśli inni są grzesznikami i ja się za nich modlę, to znaczy, że ja jestem lepszy. Nie tylko lepszy, ale jeszcze ja ich swoją modlitwą z ich zatwardziałości próbuję wyciągnąć. Ależ jestem wspaniały. Zobacz Boże: „Boże, dziękuję Ci, że nie jestem jak inni ludzie, zdziercy, oszuści, cudzołożnicy, albo… Czytaj dalej »

Bóg jest jednak delikatny w Swojej obecności wśród nas. Nie przymusza nas do wiary. Nie narzuca Siebie. Nie daje dowodów. I nie daje bonusów.

Delikatność Boga

Andrzej Cichoń

Zastanawiam się ostatnio, jak to jest. Jesteśmy chrześcijanami, katolikami nawet. Wierzymy, że nasza religia, nasza wiara jest prawdziwa. Dzięki Bogu, od jakiegoś czasu nie twierdzimy, że wszyscy inni pójdą prosto do piekła. Zauważamy, że w innych religiach też są pierwiastki objawiające prawdziwego Boga. Co roku zachwyca mnie obecna wersja Modlitwy Powszechnej Liturgii Wielkiego Piątku, gdy modlimy się najpierw za Kościół, za chrześcijan, ale potem „za Żydów, do których przodków Pan Bóg przemawiał, aby pomógł im wzrastać w miłości ku Niemu i w wierności Jego przymierzu”, a następnie nawet za ateistów „aby w szczerości serca postępowali za tym, co słuszne, i… Czytaj dalej »

Wartości dumy narodowej nie buduje się na pomniejszaniu innych. Wartość buduje się na ubogacaniu siebie otwartością na innych. Dotyczy to także katolicyzmu, w tym katolików z Polski.

Wakacyjnie

Andrzej Cichoń

Wakacje to czas odpoczynku od codzienności i czas urlopowych wyjazdów. Ponieważ po naszej pięknej Polsce sporo podróżuję z racji obowiązków zawodowych, od wielu lat na wakacje wybieramy zagranicę. Niniejsze słowa piszę z Teneryfy - to najdalej od naszego domu położone miejsce, w jakim dotychczas byłem. Zwykle poruszam się w obrębie Europy, a poza nią byłem trzykrotnie w Izraelu i raz w islamskiej Jordanii. Dlaczego o tym wspominam? Bo myślę, że „podróże kształcą”. Choć nie wszystkich. Podróże kształcą pod warunkiem, że podróżujący ma w sobie pewne minimum otwartości na innych. *** Planując wakacje czy inne podróże, a potem je przeżywając, staram… Czytaj dalej »

Trzeba zawsze wracać do Ewangelii. Tam można znaleźć odpowiedzi, jak należy traktować innych ludzi, niezależnie czy są imigrantami, politykami czy biskupami.

Można witać się słowami „Szczęść Boże” i jednocześnie kłamać w sposób obrażający ofiary najpodlejszych zbrodni w historii ludzkości? Można. Można być biskupem, klęczeć przed Czarną Madonną i modlić się słowami politycznej propagandy? Można. Można promować piękno chrześcijańskiego życia, a chwilę później rozpowszechniać treści rasistowskie? Można. Dożyliśmy ciekawych czasów. Szkoda, że w znaczeniu starożytnego przekleństwa.  *** W czasach „słusznie minionych” świat był prosty. Kto trzymał się Kościoła, miał zasady, nie poddawał się partyjnej propagandzie, stał po dobrej stronie mocy. Kto zapisywał się do PZPR, skarżył na sąsiadów i wierzył, że zagrażają nam zachodni imperialiści był zły. Dopiero po latach okazało się,… Czytaj dalej »