Artykuły kategorii — Wiara, Kościół, życie

 

Chciałoby się to trudne doświadczenie z liturgii pozostawić bez komentarza. Ale jednak: oba przypadki były klasycznym przykładem zdeformowanego chrześcijaństwa...

W ostatnie dwie niedziele słyszałam - w dwóch różnych parafiach i wygłoszone przez dwóch różnych kaznodziejów - homilie na temat Bożej sprawiedliwości. Ich teksty można w skrócie sprowadzić do pojmowania Bożej sprawiedliwości w kategoriach sądowniczych, do znanych stwierdzeń o Bogu, który za dobro wynagradza a za zło karze. Ponadto: spełniajmy dobre uczynki, gdyż on usprawiedliwią nas przed Bogiem i dzięki nim pójdziemy do nieba. I jeszcze: chociaż nasze życie chrześcijańskie jest trudne i nieraz doświadczamy przykrości, także od innych, to nie martwmy się. Grzesznicy, którzy dziś się cieszą życiem dostaną za swoje, bo Pan Bóg nierychliwy, ale sprawiedliwy. Nadmienię jeszcze,… Czytaj dalej »

Świadome inspirowanie się innymi i podejmowanie decyzji, pewnie nieraz błędnych, daje okazję, by dawać Bogu odpowiedź z naszego w pełni zaangażowanego w relację z Nim "ja".

Moda na własne zdanie na każdy z możliwych tematów i wolność w wyborze stylu życiu dobrze się ma od dość długiego już czasu. Jest to też niewątpliwie obszar starć między pokoleniami. Starsze - chętnie czy niechętnie - więcej przejmowało od przodków, młodsze, sprawia wrażenie, jakby koniecznie wszystko musiało zaczynać od początku.  Ową modę można chyba podzielić na dwa etapy. W pierwszym doszło do powszechnego wybierania sobie autorytetów, a następnie na podstawie ich wypowiedzi formułowano własne poglądy. Słynne stwierdzenie: „mam swoje zdanie na ten temat” najczęściej jednak wyrastało z opinii innych czy innego. Jako przykład można tu podać szereg zagadnień czy… Czytaj dalej »

Z życiem w obecności Bożej jest podobnie jak z każdą inną relacją. Ona po prostu jest. My jesteśmy z Nim, a On z nami.

Co to znaczy żyć w Bożej obecności? Jak widzieć swoje życie w perspektywie Bożego działania, Jego miłości? I czy czasem nie traktujemy Pana Boga trochę jak "zapchaj dziurę”? Tam, gdzie my nie potrafimy znaleźć wytłumaczenia, tam dopatrujemy się nadzwyczajnej ingerencji Boga? To istotne pytania. Bo co mamy zrobić, jeśli nie widzimy w swoim życiu tych nadzwyczajnych interwencji Bożych? Czy coś z nami jest nie tak? A może akurat myśmy się Bogu i Jego działaniu gdzieś wymknęli?  Pomocą w rozważaniu tego problemu niech będą słowa św. Pawła z Dziejów Apostolskich, kiedy tłumaczył Ateńczykom, że "w Nim żyjemy, poruszamy się i jesteśmy". … Czytaj dalej »

Naiwnością byłoby sądzić, że potrafimy się odciąć od tego co słyszymy w głowie. Warto zatem zastanowić się nad tym, jaką mamy w głowie narrację i skąd ona się tam wzięła.

Zdaje się, że nie doceniamy tego, co siedzi w naszej głowie. Mówiącego do nas nieustannie głosu co powinniśmy robić, jak żyć, co wolno a czego nie wolno. Ten niewidoczny narrator mówi cały czas, od rana do wieczora, mimo, że ani nie włączamy jego narracji, ani jej nie wyłączamy. To jak wgrana muzyczka, zaprogramowana, by gdy tylko otworzymy oczy zacząć brzmieć w naszej głowie.  Jedni słyszą wyraźniej, inni mniej, jeszcze inni zapytają: jaki narrator? I tu dochodzimy do istotnego pytania. Kto lub co mówi do nas w głowie? Gdybyśmy mieli opisać nasze myśli, sposób postrzegania świata, relacje z innymi ludźmi, stosunek… Czytaj dalej »

Co się stanie, gdy mysz (szary, mały gryzoń z ogonkiem) ugryzie Ciało Chrystusa? Czy doświadczy zjednoczenia z Nim? Czy rzeczywiście ugryzie Chrystusa?

Co się stanie, gdy mysz (szary, mały gryzoń z ogonkiem) ugryzie Ciało Chrystusa? Czy doświadczy zjednoczenia z Nim, tak jak każdy wierny przystępujący do Komunii świętej? Czy rzeczywiście ugryzie Chrystusa?  Można jeszcze zapytać, czy ugryzionego Jezusa owo ugryzienie będzie bolało. Powyższe pytania oczywiście nie są nowe. Dla tych, którym wydają się one niedorzeczne i obraźliwe (a może i obrazoburcze) spieszę z wyjaśnieniem, że z tymi kwestiami próbowali zmierzyć się kilka wieków temu wielcy i pobożni średniowieczni teolodzy, z Tomaszem z Akwinu na czele. Wbrew pozorom ich XII-XIII-wieczny kontekst, jeśli chodzi o wiarę w realną obecność Chrystusa w Eucharystii, wcale nie… Czytaj dalej »

Nie na darmo Kościół - Nowy Lud Boży - nie jest narodowy, czyli związany z jednym konkretnym narodem i jego kulturą. W Bożym planie powołany został, by gromadzić rozproszone dzieci Boże z każdego języka, ludu i narodu.

Ile czasu potrzebujesz, żeby się spakować, kiedy na progu waszego domu staną ludzie z automatami i powiedzą: wynosić się, transport czeka? Bo przecież to nie jest podróż: z podróży się wraca. Nie emigracja: emigrację się wybiera. W obu wypadkach jesteście podmiotem tego działania. A tu kluczowe jest słowo - "transport", wy zaś jesteście bagażem, statystyczną jednostką w masowych przewozach (…). Cudza, niewidoczna wola wyrywa was jak drzewo z korzeniami z waszego jedynego na świecie domu, rodzinnego (własnego, drogiego), jak przedłużenie waszego ciała, krajobrazu pamięci rodowej, i przenosi gdzieś po mapie w kierunku braku wiadomości, w nieznane: teraz wasz dom jest tutaj,… Czytaj dalej »

Nie stajemy przed Bogiem  w oderwaniu od siebie, od tego kim jesteśmy i co przeżywamy. To niby oczywiste, ale w praktyce już takie oczywiste nie jest.

Podskórne lęki to te, które wychodzą z nas same z siebie. Odczuwamy je, chcąc nie chcąc, przy różnych okazjach. Nieproszone pojawiają się, zakłócają normalne funkcjonowanie, i wprawiają w popłoch. Co kluczowe, są mieszanką bezradności i bojowego nastawienia do rzeczywistości. Mają i tę jeszcze cechę, że są milczące, nienazwane. Pojawiają się nie wiadomo skąd, nie wiadomo też jak sobie z nimi poradzić. Skąd wiemy o ich istnieniu? Po pierwsze, z obserwacji reakcji fizjologicznych. Lekkie podenerwowanie, trzęsący się głos, a może i ręce, irytacja, gdy pojawia się niewygodny temat w rozmowie, wprowadzający w zażenowanie lub poczucie bezradności? A czasem może niemal alergiczna… Czytaj dalej »

Możemy przechodzić obok tych znaków zajęci różnymi przygotowaniami, czy swoimi sprawami, ale warto się im dać sprowokować i posiedzieć trochę w milczeniu.

Wielka Sobota to dziwny dzień w całym roku liturgicznym. Kościół nie sprawuje Eucharystii (wieczorna liturgia to przecież już świętowanie Zmartwychwstania), nie ma też na ten dzień przeznaczonej liturgii słowa. Odmawiana jest jedynie liturgia godzin. Duchowni zapewne na zmianę błogosławią pokarmy i spowiadają ostatnich, którzy wcześniej nie zdążyli, a w domach ostatnie sprzątanie, czy gotowanie na święta. Z braku aktywności kościelnej w postaci nabożeństw, czy liturgii traktujemy ten dzień nieco przejściowo, gdzieś między Wielkim Piątkiem, a Wigilią Paschalną. Na szczęście mamy swoje obowiązki, więc ominie nas zakłopotanie, co tu robić w tę Wielką Sobotę. I tak wszyscy jakoś przetrwamy ciszę tego… Czytaj dalej »

Wolimy być - jako wspólnota - kilogramem niesłonej soli, niż szczyptą nadającą smak wielolitrowemu garnkowi światowej zupy. Tymczasem perspektywa mniejszości może nas wiele nauczyć.

Każdy, kto wyjeżdżał lub wracał do Polski spoza strefy Schengen, nieraz zapewne był świadkiem tego, jakie znaczenie przy odprawie paszportowej ma kolor paszportu. Precyzyjniej rzecz ujmując: kraj jego wydania. Na co dzień żyjemy bowiem w sporym komforcie psychicznym, wynikającym z faktu, że w Unii Europejskiej możemy swobodnie przekraczać granice rożnych państw właściwie tego nie odczuwając. Jako posiadacze unijnego paszportu nie mamy również większych problemów z podróżowaniem w inne rejony świata (to może się niebawem nieco zmienić, ze względu na trwającą na Ukrainie wojnę z Rosją). Ale gdy wracamy do kraju spoza strefy Schengen możemy zobaczyć, że przekroczenie granicy dla niemałej… Czytaj dalej »

To pytanie - ile jesteśmy w stanie poświęcić dla życia zgodnego z wartościami - jest wbrew pozorom skierowane także do każdego z nas osobiście.

Mijający właśnie miesiąc wojny wydaje się być drastycznym zakończeniem weneckiego karnawału, w którym do tej pory uczestniczył nasz świat. Karnawał ten ma to do siebie, że - oprócz wyśmienitej zabawy - można w jego trakcie pod pięknymi, kolorowymi maskami ukryć wiele kompromitujących sytuacji. Być może jednak mimo tragedii za naszą wschodnią granicą świat dalej brałby udział w balu maskowym, gdyby nie prezydent Zełenski. Przysłuchując się jego wypowiedziom nie sposób nie zauważyć, jak często odwołuje się do kategorii najwyższych i najważniejszych. Stawia nas tym samym wobec absolutnej powinności opowiedzenia się za podstawowymi prawami człowieka: prawem do życia, humanitarnego traktowania, wolności osobistej, samostanowienia… Czytaj dalej »