Artykuły kategorii — Wiara, Kościół, życie

 

Życie mamy jedno, czas do dyspozycji również. Warto zatem wiedzieć, czy i dlaczego wiara w Jezusa Chrystusa jest dla nas podstawową sprawą życia.

W ostatnich latach mierzymy się w Kościele z pokoleniowym i kulturowym brakiem zrozumienia między tymi, którym nie schodzi z ust, odmieniane przez wszystkie przypadki słowo „musisz” (wierzyć, modlić się, chodzić do Kościoła), a tymi, dla których jakakolwiek forma zobowiązania odczytywana jest jako przemoc, czy opresja. Wiadomo, że skrajności często prowadzą do nadużyć. Im większe i radykalniejsze, tym więcej pochłaniają środków i energii. Potrzebują też wznioślejszych uzasadnień i teologicznych argumentów. W przypadku wiary sprawa wydaje się być jednak nadzwyczaj delikatna. To jak postrzegamy wiarę, czyli naszą relację do Boga, ma bowiem kolosalne znaczenie nie tylko dla naszego postępowania, ale też postrzegania… Czytaj dalej »

A może trudno nam świętować, bo co roku patrzymy na to samo? Ta sam szopka, ta sama liturgia, te same kolędy, potrawy, harmonogram rodzinnych spotkań?

Przed Wigilią Bożego Narodzenia trzeba zdążyć z tyloma rzeczami. Z porządkami, gotowaniem, prezentami, choinką, ale i tymi pobożnymi jak spowiedź czy roraty. I trochę mam wrażenie, że z rozgardiaszem okołoświątecznym jest tak, jak z przygotowaniem do sakramentów. Sporo wysiłku wkładamy w to, by chrzest, komunia, bierzmowanie, święcenia czy małżeństwo wypadły dobrze. W wymiarze technicznym, ale w tym duchowym oczywiście też. I zachowujemy się jakbyśmy biegli (sprint? maraton? coś pomiędzy?), a kiedy wybija godzina zero – Wigilii, chrztu, komunii, bierzmowania, święceń, czy ślubu – wtedy oddychamy z ulgą. Udało się. Wszystko poszło dobrze, była radość, było miło, coś przeżyliśmy. Teraz będzie… Czytaj dalej »

Jest mnóstwo napięcia, działań i odwoływania się do wartości. Nie ma spotkania, nie ma dialogu. Skuteczności ostatecznie też nie. Czy istnieje jakieś wyjście z tej sytuacji?

A gdybyśmy popatrzyli na różne problemy w naszych rodzinach, miejscach pracy, czy w Kościele nieco z innej perspektywy? Nie jak zazwyczaj - od strony kryzysów, punktów zapalnych, czy trudnych sytuacji - ale od strony uczestników dziejących się między nami wojen, wojenek, kłótni i awantur? (Na wstępie dodam tylko, że z oczywistych względów jest to nieco uproszczony obraz, a nie wnikliwa analiza socjologiczna. Pewnie w niektórych środowiskach znajdą się chwalebne wyjątki od przedstawionych niżej postaw. W jeszcze innych sytuacja będzie wyglądała znacznie gorzej. Co do istnienia problemu - w mniejszym lub większym natężeniu - chyba jednak się zgodzimy.) O czym mowa? O… Czytaj dalej »

Autorytet Kościoła oparty jest na Jezusie i Ewangelii, a nie na fałszywym, przypudrowywanym nieustannie wizerunku, który pęka i będzie pękał.

To, że istnieje zjawisko określane w psychologii jako wypieranie trudnych zjawisk do podświadomości to fakt, z którym nie trzeba dyskutować. Problemem jest jednak, gdy sami - osobiście lub jako wspólnota - nie mierzymy się z bijącymi po oczach faktami, bo wówczas… No właśnie, co się stanie, gdy zaczniemy nazwać rzeczy po imieniu?  By nie prowadzić tej refleksji w próżni spróbujmy zmierzyć się z dwoma trudnymi faktami i tym dlaczego tak trudno nam się w Kościele z nimi pogodzić. Bez tłumów Z roku na rok drastycznie spada liczba osób uczestniczących w Eucharystii i generalnie korzystających z sakramentów. W naturalny sposób wiąże… Czytaj dalej »

A gdyby tak popatrzeć na świętość jako na doświadczenie sensu życia, jakiegoś wewnętrznego zintegrowania wszystkich wymiarów człowieczeństwa?

Przed nadchodzącą uroczystością Wszystkich Świętych daje się zauważyć wzmożone dyskusje, dotyczące z jednej strony organizowania różnych imprez z okazji Halloween lub - z drugiej - promujące bale wszystkich świętych. Wydaje się jednak, że uczestnictwo w jednym lub drugim sprowadza się do najmłodszych. To przede wszystkim oni w szkołach uczestniczą w tego typu imprezach. Nasuwa się natomiast pytanie, czy w ferworze poszukiwania argumentów za lub przeciw nie ginie nam refleksja o świętości w ogóle.  Jeśli ograniczymy się tylko do tego co przed pierwszym listopada, a później skupimy głównie na organizacji tras (które cmentarze i w jakiej kolejności odwiedzić oraz jakie modlitwy… Czytaj dalej »

Wszystkie te poglądy mają wspólny mianownik: jest nim przekonanie, że Bóg potrzebuje naszego bólu i trudu, by nas doprowadzić do jedności z sobą. Inaczej się nie da.

Dlaczego taki temat? Otóż najlepszym dla mnie źródłem inspiracji są dziejące się wydarzenia i dyskusje ze studentami bądź innymi słuchaczami prowadzonych przeze mnie zajęć. Tym razem do zajęcia się tematem cierpienia skłonili mnie studenci. Zespół poglądów, które pojawiają w wypowiedziach prawie każdej grupy słuchaczy sprowadza się do: konieczności cierpienia do zbawienia, ofiarowywaniu go za innych, Bożego zsyłania cierpienia na człowieka, czy próby, którą każdy musi przejść. Z czym więc zazwyczaj jest problem? Dlaczego? Po pierwsze z tym, kto jest za cierpienie odpowiedzialny. Tu najczęściej w roli winowajcy pojawia się Bóg i Jego wola. Ktoś umiera, przeżywa tragiczny wypadek, czy doświadcza… Czytaj dalej »

Chciałoby się to trudne doświadczenie z liturgii pozostawić bez komentarza. Ale jednak: oba przypadki były klasycznym przykładem zdeformowanego chrześcijaństwa...

W ostatnie dwie niedziele słyszałam - w dwóch różnych parafiach i wygłoszone przez dwóch różnych kaznodziejów - homilie na temat Bożej sprawiedliwości. Ich teksty można w skrócie sprowadzić do pojmowania Bożej sprawiedliwości w kategoriach sądowniczych, do znanych stwierdzeń o Bogu, który za dobro wynagradza a za zło karze. Ponadto: spełniajmy dobre uczynki, gdyż on usprawiedliwią nas przed Bogiem i dzięki nim pójdziemy do nieba. I jeszcze: chociaż nasze życie chrześcijańskie jest trudne i nieraz doświadczamy przykrości, także od innych, to nie martwmy się. Grzesznicy, którzy dziś się cieszą życiem dostaną za swoje, bo Pan Bóg nierychliwy, ale sprawiedliwy. Nadmienię jeszcze,… Czytaj dalej »

Świadome inspirowanie się innymi i podejmowanie decyzji, pewnie nieraz błędnych, daje okazję, by dawać Bogu odpowiedź z naszego w pełni zaangażowanego w relację z Nim "ja".

Moda na własne zdanie na każdy z możliwych tematów i wolność w wyborze stylu życiu dobrze się ma od dość długiego już czasu. Jest to też niewątpliwie obszar starć między pokoleniami. Starsze - chętnie czy niechętnie - więcej przejmowało od przodków, młodsze, sprawia wrażenie, jakby koniecznie wszystko musiało zaczynać od początku.  Ową modę można chyba podzielić na dwa etapy. W pierwszym doszło do powszechnego wybierania sobie autorytetów, a następnie na podstawie ich wypowiedzi formułowano własne poglądy. Słynne stwierdzenie: „mam swoje zdanie na ten temat” najczęściej jednak wyrastało z opinii innych czy innego. Jako przykład można tu podać szereg zagadnień czy… Czytaj dalej »

Z życiem w obecności Bożej jest podobnie jak z każdą inną relacją. Ona po prostu jest. My jesteśmy z Nim, a On z nami.

Co to znaczy żyć w Bożej obecności? Jak widzieć swoje życie w perspektywie Bożego działania, Jego miłości? I czy czasem nie traktujemy Pana Boga trochę jak "zapchaj dziurę”? Tam, gdzie my nie potrafimy znaleźć wytłumaczenia, tam dopatrujemy się nadzwyczajnej ingerencji Boga? To istotne pytania. Bo co mamy zrobić, jeśli nie widzimy w swoim życiu tych nadzwyczajnych interwencji Bożych? Czy coś z nami jest nie tak? A może akurat myśmy się Bogu i Jego działaniu gdzieś wymknęli?  Pomocą w rozważaniu tego problemu niech będą słowa św. Pawła z Dziejów Apostolskich, kiedy tłumaczył Ateńczykom, że "w Nim żyjemy, poruszamy się i jesteśmy". … Czytaj dalej »

Naiwnością byłoby sądzić, że potrafimy się odciąć od tego co słyszymy w głowie. Warto zatem zastanowić się nad tym, jaką mamy w głowie narrację i skąd ona się tam wzięła.

Zdaje się, że nie doceniamy tego, co siedzi w naszej głowie. Mówiącego do nas nieustannie głosu co powinniśmy robić, jak żyć, co wolno a czego nie wolno. Ten niewidoczny narrator mówi cały czas, od rana do wieczora, mimo, że ani nie włączamy jego narracji, ani jej nie wyłączamy. To jak wgrana muzyczka, zaprogramowana, by gdy tylko otworzymy oczy zacząć brzmieć w naszej głowie.  Jedni słyszą wyraźniej, inni mniej, jeszcze inni zapytają: jaki narrator? I tu dochodzimy do istotnego pytania. Kto lub co mówi do nas w głowie? Gdybyśmy mieli opisać nasze myśli, sposób postrzegania świata, relacje z innymi ludźmi, stosunek… Czytaj dalej »