Artykuły kategorii — Na bieżąco

 

To zdarzyć się nie powinno. Jednak sprowadzanie problemu do ustawy antyaborcyjnej może maskować inny problem, który mógł tu mieć znaczenie.

Tytuł tego tekstu zapożyczyłam z hasła akcji protestacyjnej po śmierci trzydziestolatki z Pszczyny. Kobieta, która była w 22. tygodniu ciąży, zmarła w szpitalu w wyniku wstrząsu septycznego po nagłym przedwczesnym odejściu wód płodowych. W sms-ach informowała matkę, że lekarze nie zdecydowali się na zakończenie ciąży, gdyż czekali na obumarcie płodu. Wiązała to z istniejącym prawem aborcyjnym. Obecnie toczy się w tej sprawie postępowanie prokuratorskie. Nie rozmawiamy o aborcji Zapożyczam tytuł, bo mogę się pod nim podpisać. Zdecydowanie: ani jednej więcej (!) Patrząc z medycznego punktu widzenia wydaje się jednak, że ustawa nie powinna być tu żadnym problemem. Po pierwsze, przerwanie… Czytaj dalej »

Dobro, jakim jest ochrona państwa, dobro jakim jest przestrzeganie prawa i zwykła dobra praca - i ludzkie życie. Które dobro jest większe? I jak sobie poradzić z takim wyborem?

- To jest nieludzkie! - Ja to wiem, Pani to wie, mój przełożony nie. I jeszcze: - Proszę im powiedzieć, żeby się ubrali w mokre, zakleszczone ubrania, bo wywieziemy ich i tak do lasu. To cytaty z wypowiedzi lekarki pracującej na SOR w północno-wschodnim regionie Polski. Reportaż o sytuacji w strefie przygranicznej pokazała właśnie TVN. Unaoczniając to, co już wiemy z mediów społecznościowych. Wiemy, ale nie do końca uświadamiamy sobie wszystkie aspekty sytuacji. Śmiertelna pułapka Oczywistą, choć niewypowiedzianą publicznie kwestią jest, że wschodnia granica Polski jest dziurawa jak sito. Co chwila ktoś ją przekracza, często z pomocą lub na polecenie… Czytaj dalej »

Zastanawiam się, jakie refleksje po lekturze mają aktualni alumni polskich seminariów i ich przełożeni (włączając w to biskupów). Jeszcze bardziej mnie ciekawi, czy w którymkolwiek z krajowych seminariów odbędzie się otwarta dyskusja o tej książce...

Raz w życiu napisałem dłuższy, w zamiarze reportażowy, tekst o seminarium duchownym. Byłem wtedy na ostatnim roku, krótko przed święceniami prezbiteratu. Tekst nosił tytuł „Dom przejścia”. Nie wszystkim się to spodobało. Tak wtedy widziałem seminarium. Jako miejsce, przez które trzeba przejść, aby zostać księdzem. Trochę, jak przejście przez pustynię, aby dojść do Ziemi Obiecanej. Dawno nie byłem Jak dziś widzę seminarium? Nie wiem. Bardzo dawno w żadnym nie byłem. Widuję alumnów /kleryków na ulicy, odpowiadam na ich pozdrowienia, ale jakoś nie trafia się okazja, aby dłużej porozmawiać. Nie mam więc pojęcia, jak dziś wygląda seminaryjna rzeczywistość. Czytam rozmaite publikacje na… Czytaj dalej »

Mój Kościół nie odrobił lekcji. Ani z pomocy dla niewyimaginowanych bliźnich, ani z wolności wobec uwikłania w politykę, ani z Ewangelii o tym, że my „nie jesteśmy z tego świata”.

Nie tak dawno obchodziliśmy po raz 107. Światowy Dzień Migranta i Uchodźcy. W tym roku w tak przeraźliwie aktualnych okolicznościach. Dzień był obchodzony, a ludzie marzli u naszych granic. Nielegalni imigranci, najeźdźcy, tajna broń Putina i Łukaszenki, włamywacze, złodzieje, dewianci i mordercy. Z takimi określeniami mogliśmy spotkać się w mediach. Bardziej okrągłe zwroty padały z ust polityków i duchownych, bardziej dosadne – z ust przeciętnych Polaków. Zastanawiam się, jak można jednocześnie tworzyć tak gładkie wezwania np. w modlitwie wiernych przy jednoczesnym udawaniu, że nic nie możemy zrobić, a sprawę sytuacji na wschodzie Polski najlepiej zostawić politykom. Wypowiedziało się kilkoro „dyżurnych”… Czytaj dalej »

Aberracyjne teologie poświęcają to co ludzkie, ziemskie, na rzecz tego, co ma być duchowe. Ale Bóg stał się człowiekiem. W tym, co jest nieludzkie, nie ma Boga.

„Sk... należy się kop w d..., a ja mam swój rozum i powinienem przestać słuchać hochsztaplerów” - usłyszał od spowiednika jeden ze świadków, poddanych destrukcyjnemu wpływowi Pawła M. To jedno mocne zdanie uratowało być może jego życie. Zapewne skuteczniej niż kilkugodzinny wykład teologiczny :-) Z kolei inna ze świadkiń mówiła przed Komisją: „Dwadzieścia lat czekałam na to, żeby ktoś mi powiedział, że to, co słyszałam od Pawła, nie jest katolickie. Jedynie Marcin Mogielski mówił, żeby pieprzyć to, co mówił Paweł. Ja sama musiałam odrzucać to, co było niekatolickie”. Jednym z najpoważniejszych zarzutów wobec dominikanów jest ten o braku duszpasterskiego wsparcia… Czytaj dalej »

To naprawdę nie ma znaczenia, po której stronie granicy kobieta umarła. Winne jej śmierci są obie strony. Obie strony będą winne kolejnym zgonom.

Ledwo miesiąc temu pisałam, że boję się, że za chwilę emocje się wypalą, a problem uchodźców zniknie nam z oczu i pozostaną sami. Dziś widać to już bardzo mocno. Niewątpliwie pomógł w tym stan wyjątkowy na granicy: nie można pojechać na miejsce, więc nie ma podbijającego emocje „teatru”. Zresztą, każdy ogień się wypala. Emocjonalny też. Po jakimś czasie, krótszym czy dłuższym, każdą tragedia staje się powszednia, więc nudna… Jak wygląda sytuacja? Trzeba też powiedzieć: nie ma zbyt wielu wiadomości, a te, które się pojawiają, są trudne do potwierdzenia. Rząd wprowadzając stan wyjątkowy osiągnął cel: w pasie przygranicznym nie ma mediów,… Czytaj dalej »

Boję się, że za chwilę emocje się wypalą i problem zniknie nam z oczu. Uchodźcy pozostaną sami. A my będziemy dumni z naszego chrześcijaństwa i chęci pomagania.

Niedawno pisałam o Libanie, państwie które stoi na granicy upadku. Kolejne dni przyniosły dramatyczne informacje dotyczące Afganistanu i Afgańczyków. Piętnastego sierpnia talibowie zajęli Kabul, trwa nadal dramatyczna ewakuacja najbardziej zagrożonych osób, przede wszystkim współpracowników wojsk, które w tym kraju stacjonowały przez ostatnie 20 lat. Także polskich wojsk. Do Polski przyleciało już ponad 600 osób (to stan na 25.08), dotrą jeszcze dwa samoloty. Na tym ewakuacja - jak twierdzi rząd, ze względów bezpieczeństwa - się zakończy. Jednocześnie pojawiła się informacja, że na polskiej granicy koczuje kilkudziesięcioosobowa grupa imigrantów z Afganistanu lub Iraku. Ludzie ci utknęli na granicy, którą próbowali nielegalnie przekroczyć.… Czytaj dalej »

Na pewno możemy apelować do swoich własnych państw i polityków o mądre otwarcie się na uchodźców. Na konkretnych ludzi, którym jako Polska możemy udzielić pomocy. Zdaniem nas i wielu Polaków powinniśmy to zrobić.

Ostatnie wydarzenia sprawiły, że obecność uchodźców znalazła się w naszym kraju ponownie w centrum uwagi. Niestety, przez nasze państwo są oni postrzegani przede wszystkim jako zagrożenie. O tym, co można zrobić dla uchodźców: tych najnowszych, ale i tych sprzed kilku lat, rozmawiam z Magdaleną Wolnik, odpowiedzialną za wspólnotę Sant’Egidio w Polsce. Wróciła Pani niedawno z Lesbos, gdzie wspólnota Sant’Egidio pomaga uchodźcom. Jak wygląda sytuacja w obozach i jakie Państwo podejmują tam działania? Magdalena Wolnik: Rzeczywiście, razem z Sant Egidio w tym roku po raz trzeci spędziliśmy lato na wyspie Lesbos. My, to znaczy 250 osób z kilkunastu europejskich krajów, z… Czytaj dalej »

Wydaje mi się, że powiedziano dokładnie to, co powiedzieć chciano, a potem przeproszono, aby bardzo wygodnie umyć sobie ręce. Nie, nie da się umyć rąk, kiedy jesteśmy zanurzeni razem w Kościół.

Podstawą dialogu jest wzajemny szacunek. Uznaję, że mój interlokutor ma takie same prawa do wypowiedzenia swojego zdania, jak ja. Jest godny takiego samego szacunku. A przede wszystkim: jest godny uwagi, wejścia w jego świat i tok rozumowania. Takie podejście pomaga nam nawzajem odkryć swoje bogactwo, różne sposoby patrzenia na ten sam punkt czy inne argumenty.  Dialog zakłada obecność przynajmniej dwóch osób. Wypowiedź tylko jednej to monolog. Odnoszę wrażenie, że spora część biskupów czy hierarchii naszego Kościoła nie rozumie lub nie chce rozumieć tej podstawowej różnicy. Podejmując rozmowę na trudne sprawy, wygłaszając swoje tezy bardzo często traktują wierzących jak dzieci. Jak… Czytaj dalej »

Rozwiązanie kryzysu leży poza możliwościami organizacji pomocowych i humanitarnych Nie możemy naprawić sytuacji w Libanie. Dziś możemy jednak pomóc ludziom przeżyć. 

„Coś się musi stać. [Liban] chyli się ku upadkowi i ludzie wcześniej czy później wyjdą na ulicę. Nie jest możliwe, żeby nie wyszli” - mówi przebywający w Bejrucie ks. Przemysław Szewczyk, prezes stowarzyszenia „Dom Wschodni – Domus Orientalis”, które intensywnie pomaga w Libanie od czasu wybuchu w bejruckim porcie rok temu.  Dodaje, że najbardziej obawiają się tam wybuchu wojny domowej. „Mało Libańczyków mówi o tym głośno, ale to są lęki, które na pewno są wśród ludzi - mówi Agnieszka Nosowska z Polskiego Centrum Pomocy Międzynarodowej - Może nie w takiej formie, w jakiej była poprzednia wolna domowa, ale na pewno… Czytaj dalej »