Artykuły kategorii — Jeszcze się uda!

 

Podsumowując: Kościół „zasłużył” sobie na te chęci do odseparowania go od państwa. Ale trzeba też zapytać, kiedy to państwo „zasługuje” sobie na odseparowanie od Kościoła instytucjonalnego?

Po wyborach dyskusja o rozdzieleniu Kościoła od państwa, miejmy nadzieję, nabierze bardziej merytorycznego charakteru. Wiemy, że duże i tradycyjne wspólnoty religijne są częścią państwa. Odgrywają role społeczne. Niejednokrotnie wyręczają państwo lub „tylko” z nim współpracują w podejmowaniu zadań ważnych dla wszystkich obywateli. Na przykład Caritas ze swoimi sieciami pomocowymi opartymi często o parafie ma potencjał, na którego lekceważenie żadne rządy nie powinny sobie pozwalać. Z drugiej strony - postulat skończenia z sojuszem ołtarza z tronem płynie nie tylko ze środowisk pozakościelnych. Również wierzący dostrzegają szkodliwość tego sojuszu. Także dla Kościoła. „Zasłużyli” sobie Często motywacja podobnych wezwań płynie z krytycznego spojrzenia… Czytaj dalej »

Wywalczyliśmy powrót katechezy do szkół. I w Konstytucji mamy zapisane, że „Religia kościoła (…) może być przedmiotem nauczania w szkole”. Ale czy musi to być kamień u nogi?

Boryna „wsiewający” ziemię w ziemię jakoś kojarzy mi się z naszym podejściem do katechezy. Ten obraz z „Chłopów”, przywołany bardzo plastycznie przez najnowszą adaptację filmową, jest pełen dramatycznych sprzeczności. Z jednej strony ziemia jest żywicielką. Bez niej się umiera. Z drugiej - walka o nią zamienia relacje w gromadzie w zwalczanie konkurencji. Ludzie się dla niej sprzedają - jak Jagna, jak Antek i wielu innych. Przywiązanie do niej staje się więzieniem. Rezygnują ze swoich pragnień, by dzięki niej mieć co jeść. By nie przymierać na przednówku. Stąd z jednej strony miłość i szacunek wobec niej, dbanie o nią i ciężka… Czytaj dalej »

To jest najciekawsze w procesie synodalnym, a jednocześnie najbardziej denerwujące. Nie wiemy z góry, do czego to doprowadzi.

Okrągłe stoły w Auli Pawła VI. To ten obraz najlepiej charakteryzuje kolejną sesję Synodu o synodalności. Już nie sala - jakby akademicka - ze stołem prezydencjalnym, ale układ przypominający wesele. Nawet nie długi stół, gdzie parę osób może z sobą rozmawiać, lecz okrągły. Nie taki duży, jak ten z 1989 r., ale też nie miniaturowy, jak te służące do kawy w pojedynkę lub we dwoje. Na kilka lub kilkanaście osób. W sam raz, by było widać, kto mówi, by było ją lub jego dobrze słychać, by nie tracić mowy ciała i twarzy, a także wzbudzanych wśród słuchających reakcji.  Przy okrągłym… Czytaj dalej »

Śmierci „fabularnych” mamy pod dostatkiem. Być może stępiają one naszą wrażliwość na „dokumentalną” śmierć. Stąd potrzebują odpowiedniej „story”, której służą.

Dyskusje o Halloween najczęściej nie są warte zachodu, bo dotyczą oczywistości. To tak, jakbyśmy się spierali, czy śmigus dyngus to zabawa dozwolona dla katolickich dzieci. Ale obawy, które przy okazji wychodzą na wierzch, mówią coś o naszym stosunku do zmarłych. Szczególnie do martwych ciał. Zastanawiamy się, czy powinniśmy oswajać dzieci ze śmiercią. W naszej kulturze było wiele takich prób. Wystarczy spojrzeć na barokowe wystroje kościołów, gdy do sfery sacrum wprowadzano wyobrażenia szkieletów, czaszek, a na krzyżach umieszczano narzędzia służące do torturowania i zabijania. Dzieci to oglądały i przejmowały się. Gdy ktoś umarł w domu, to w czuwaniu przy otwartej trumnie… Czytaj dalej »

Dane, które przynoszą nam różne spisy są użyteczne. Ale i niebezpieczne. Widać to w polityce, zwłaszcza parlamentarnej, widać też w Kościele.

Dawidowi oberwało się za to, że policzył swój lud (zob. 2Sm 24). A w zasadzie oberwało mu się za to, że policzył osobno Judejczyków i całą resztę. Policzył dwie strony. I miał namacalne dane co do różnicy między nimi. Wiedział, gdzie jest więcej szabel. Ale tak naprawdę oberwało się nie tyle jemu, co ludowi. Bo wszyscy cierpią, gdy szable są policzone. Nie potępiam nauki, jaką jest statystyka. Dane, które przynoszą nam różne spisy są użyteczne. Ale i niebezpieczne. Widać to w polityce, zwłaszcza parlamentarnej, widać też w Kościele, szczególnie po dorocznym liczeniu wiernych. I w skali kraju i w skali… Czytaj dalej »

Dana historia, legenda, przypowieść ciągle przemawia - stąd warto było ją spisać. Nie dlatego coś nas inspiruje, bo jest w kanonie. Jest w kanonie, bo nas inspiruje.

Poniedziałek po wyborach. Miasto średniej wielkości. Środek dnia, a na schodach w ratuszu koczują członkowie komisji wyborczych z ogromnymi worami pełnymi dokumentów. Czekają, aż im wszystko potwierdzą i pozwolą w końcu pójść do domu. Pracowali przed wyborami. Całą niedzielę pilnowali oddawania głosów. Bywało, że do późna w nocy. Potem liczenie. Padają na nos ze zmęczenia, a jeszcze muszą w miarę przytomnie zatwierdzić owe potwierdzanie ich pracy. Czy to nie jest heroizm?  W imię czego? W imię uczciwości. By było uczciwie. By nie dało się oszukiwać. Jak takich nie wspierać? Jak się za nich nie modlić? I jak im nie dziękować?… Czytaj dalej »

„Skończmy wreszcie z nieodpowiedzialnymi kpinami, które przedstawiają tę kwestię jako jedynie ekologiczną, „zieloną”, romantyczną i często wyszydzaną ze względu na interesy gospodarcze”.

Papież się wkurzył. Ośmielam się użyć tego mocnego, jak na kontekst, słowa, bo nie chodzi tylko o chwilowe zdenerwowanie. Określam ton adhortacji. Uzupełniając swoją encyklikę „Laudato sì” z 2015 r. Franciszek napisał krótki list, który opublikowano w dzień św. Franciszka z Asyżu. I trzeba przyznać, że nie przebiera nie tyle w słowach, co w otwartej krytyce konkretnych instytucji i państw. Papież uważa, że to nie jest już czas na owijanie w bawełnę. Chodzi o kryzys, a nawet o katastrofę ekologiczną. Czas ucieka. A być może nawet już go nie ma. A w każdym razie coraz szybciej zbliżamy się do punktu,… Czytaj dalej »

Ale przecież wybory będą „sfałszowane”. Zawsze są jakieś naruszenia. Co zrobić, by takie wieści nie spowodowały „ataku na Kapitol”?

„A co, jak sfałszują wybory?” Gdy słyszymy takie pytanie, podskórnie rodzi się obawa o przemoc, o wojnę domową. I rzeczywiście - podstawowym ciosem w demokrację jest niszczenie wiarygodności wyborów. Jeśli mechanizm wyborczy będzie powszechnie podważany, to przekazywanie lub zatrzymywanie władzy odbywać się będzie na zasadach niedemokratycznych. W wyniku zamachu stanu, rewolucji, wojny domowej, stanu wojennego itp. Zatem krwawo. Jeżeli chcemy tworzyć cywilizację życia, a nie śmierci, to powinniśmy robić, ile się da, by unikać zabijania. Dlatego demokracja (nieudawana) jest jak najbardziej chrześcijańskim wyborem. Jednak demokracja, w której fałszuje się wyniki wyborów, nie spełnia pokładanych w niej nadziei. Prędzej czy później… Czytaj dalej »

Zastanówmy się, co pomyśli sobie przeciętny katolik wyborca po przeczytaniu dokumentu „Vademecum wyborcze katolika” wydanego przez Radę ds. Społecznych KEP.

Zastanówmy się, co pomyśli sobie przeciętny katolik wyborca po przeczytaniu dokumentu „Vademecum wyborcze katolika” wydanego przez Radę ds. Społecznych KEP. Zaraz po usłyszeniu tytułu zapewne: „Oho, chcą mnie namówić do głosowania na pewną znaną partię”. Choć w dokumencie nie pada nazwa żadnej partii, to owo podejrzenie jakoś się samo narzuca ze względu na czas publikacji. Gorąca kampania wyborcza to nie jest odpowiednie miejsce na wyważone rozważania o charakterze etycznym. Uczestnictwo Po pierwszym punkcie, w którym przeczyta: „Udział w wyborach jest obowiązkiem sumienia katolika”, pewnie się zastanowi, dlaczego musi iść na wybory. Bo tak zrozumie obowiązek sumienia. I zdziwi go to.… Czytaj dalej »

Obserwujemy takie osoby, a i całe społeczności, które nie tylko żywią urazę, ale i żywią się urazą. Poczucie krzywdy jest dla nich pożywką. Nakręca ich czyny lub ich brak.

Istnieje taki zwrot: żywić urazę. Wskazuje on na pewien negatywny stan. Większość z nas życzyłaby sobie, by został on przezwyciężony. Pragniemy, by ludzie - w tym i my - byli wolni od podobnych sytuacji. A jednak obserwujemy takie osoby, a i całe społeczności, które nie tylko żywią urazę, ale i żywią się urazą. Poczucie krzywdy jest dla nich pożywką. Nakręca ich czyny lub ich brak. Wzmacnia emocje, a zwłaszcza przedłuża i ciągle odgrzewa uczucia. Uraza usprawiedliwia dążenie do odpłaty, do pomsty. I zazwyczaj utrudnia pojednanie i wybaczenie. Zwłaszcza wtedy, gdy jest pożywką, gdy nas nakręca. Emblematycznym przykładem jest włoska mafia… Czytaj dalej »